Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

fasolowa123

trudne wybory- czy powinnam odejść

Polecane posty

Witajcie, mam 25 lat mężczyznę który mnie kocha, którego ja kocham, ale boli mnie to, że on widzi tyle moich wad, wszystko jest nie tak. To że coś nabaaganię, że będę miła dla ludzi którzy sa nie mili dla mnie, że chcę utrzymywac kontrakt z moją rodziną. On wziął mnie do swego życia z niczym przy czym on miał wszystko, spokojne życie, mieszkanie,. rodzinę która gfo kocha. Moja rodzina tez mnie kocha ale bardzo mnie zraniła- nie mówiąc, że ich długi spadna na mnie, mieli dziwny tryb życia, zero oszczędności, życie na pokaz a długi rosły. Mój chłopak uważa, że moi rodzice skrzywdzili mnie psychicznie, teraz gdy nie ma ich przy mnie nie mam pewności siebie, wielu ludzi mną rządzi. W domu rodzinnym nie sprzeciwialiśmy sie rodzicom, a tu, teraz nie moge sprzeciwić się jemu. Z pewnością siebie.... kiedys byłam, przy nim stałam sie słaba. Kocham go ale chciała bym odejść , bez niego bedzie boleć, bez rodziców tez. ja bym chciała mieć jednych i drugich i tak jak moja rodzina będzie w stanie Go zaakcetować tak on ich absolutnie nie, a ja jestem rozdarta i te sknie. Bez niego będzie boleć ale wiem, że musze od niego odejśc, a nie potrzafie bez niego oddychać. mam podejrzenie,ze gdy jeszcze utrzymywaliśmy kontakt z moimi rodzicami to ktoś okradl u mnie w domu mojego chłopaka i on tego nie akceptuje ja tez, ale nie wierze, ze to ktos z mojej R. On raczej to zgubił a ja nie moge mu tego wytłumaczyć. Jego rodzice pomagają nam baaardzo i psychicznie i materialnie, to dzieki nim wszystko mamy ale boli mnie to ,ze ja do swoich nie mogę zadzwonić a on z każdym naszym problemem leci do swojej mamy bo on mówi jej wszystko. sama nie wiem , powinnam odejść??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość WS
Witaj .Musisz przemyslec tą sytuacje Pamietaj że rodziny się nie wybiera i widzę że Tobie jest z tym bardzo żle.Twój partner jeżeli zabrania Tobie kontaktu z rodziną ze wzgledu na to jak sobie ułożyli zycie to co bedzie pózniej.W tej chwili i tak obydwoje jesteście zależni od jego rodziców finansowo.Może nadejść taka chwila albo to już słyszałaś ze zeby nie On i jego rodzina to byś zginęła i jesteś osobą mało zaradną Nie pozwól sobą pomiatać Może być coraz gorzej a ty stracisz swoją rodznę.Uważam ze powinnaś z nim porozmawiać ze wzdględu na sytuację jaka panuje w twoje rodzinie powinnaś z nimi utrzymywać kontakt a On jak nie chce to niech ich nie odwiedza masz taką potrzebę to jedziesz sama .Nie pozwól sobą pomiatać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kammell
Może musisz mu wziąźć do buzi ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witam, dzięki ale to tez nie jest tak, zę jesteśmy zalezni w 100% od jego rodziców bo na dwie osoby mam i tak dochód ponad 2 tysiące a mieszkanie on ma swoje więc nie chodzi tylko o finanse. Ale mieszkanie zapewnili nam jego rodzice i to dlatego jestem im wdzięczna ale chciała bym by nasze problemy nie docierały do nich. to mnie boli, bo ja nawet ne moge mu powiedzieć, ze coś mi sie nie podoba bo on sie zaraz poskarży rodzicom i mi jest wstyd bo on tak umiejetnie potem w każdej kłótni sporze nawet najmniejszym mi to wypomina. Porównuje mnie do mamy swej - norma- wiem, ze mam do czego dążyć bo jego mam jest wspaniała ale chciała bym przestać musieć dązyć. dla mojego partnera nigdy nie będę tak ajak jego mama. On nie potrafi mnie zaakceptowac takiej jaką jestem. Porównuje mnie nawet do swoich kolezanek- a to boli. wiem, że w kłótniach ale ja mu nigdy nic takiego nie powiedziała, a byłam już w trwałym powaznym związku. Aha mymy po 25 lat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jhytytr56
trwaly powazny związek to malzenstwo, bylas juz zoną? jestes po rozwodzie? jak nie, to nie pisz o trwalym powaznym związku bo sie osmieszasz. jak widac nie byl trwaly skoro kopnal cie w dupsko tamten, ten tez to zrobi, tylko kwestia czasu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jhytytr56
i tak mu pewnie do geby bierzesz, dupska dajesz, wiec udawaj swietej haha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jak nie masz nic mądreg do powiedzenia to się nie odzywaj, - tamten mnie nie kopnął tylko zginął w wypadku ale to juz nie o tym, nikt nie mówi, że jestem święta. Żoną nie jestem ale mieszkamy razem dobry rok- dzielimy razem trudy i radości- wspólne święta, wakacje wszystko. Wspólny budżet- jedno konto w banku nie wiem co jeszcze- a ślubu nie było tylko dla tego, ze nie uznaje takich papierków.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość WS
To dlaczego jest z Tobą jak cały czas Cię krytykuje to jest bardzo przykre wcale nie czujesz się dowartościowana z jego strony Może postaraj się z nim porozmawiać i powiedz jak jest Ci bardzo przykro z tego powodu zostałąś sama i nawet nie masz oparcia od niegoi niech On sam określi czy chce być z Tobą.Postaw sprawę jasno że dłużej już tak nie możesz żyć.Sama widzisz że pieniądze to nie wszystko brakuje Tobie tylko miłości i szacunku innej osoby Odważ sie na ten krok może poskutkuje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak, wiem, szykuję sie do tego, może dziś wieczór, może jutro, najdalej w piątek- dzieki za słowo- pomagasz- bo tu jestem sama. Rozmawiałam z moja rodziną- on nie wie- do nich nie wrócę ale on nie rozumie że czasem chaiała bym z nimi pogadać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość WS
Powodzenia Myślę ze się uda Pamiętaj nie zrywaj kontaktu z rodziną.Napisz czy coś poskutkowało Odważ się na Tą rozmowę zobaczysz jaka będziesz silna psychicznie że pokonałaś swój strach przed nim

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witam, odważyłam sie powiedzieć co mnie boli, rozstaliśmy sie. Ból jeststraszny, jestmi wstyd ale już z nim nie jestem, Żałuję, że zmarnowałam mu rok życia razem- rok zycia jak małżeństwo. Żal mi tego, że sie nie udało, ale jestem szcześliwa za te wszystkie wspaniałe dni, to szczęscie które mi dawałi wspierał to wszystkoco mi dał było cudowne, zawsze będę go bronić choć on mnie znienawidził

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witaj w twoim opisie jest duzo roznych opisow, z jednej strony cie caly czas krytykuje, czujesz sie niedocenianna, niakceptowana niekochana a z drugiej napisalas ze cie kocha masz od niego duzo ciepla to byl cudowny czlowiek. skad wiesz ze cie nienawidzi, co ci powiedzieli rodzice po rozmowie. w sumie nie wiem czy maja sens te pytania, bo zakonczylas zwiazek i z nim zerwalas, ale dzwine troche to twoje podejscie.jestes pewna ze dobrze zrobilas i to najlepsze co moglas zrobic?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
autorko ja go troche rozumiem, bo przeżyłam podobną sytuację on chce chyba, moim zdaniem, Ciebie chronić i wasz związek bo w sytuacji jaka istnieje u Twojej rodziny widzi zagrożenie, powiem ci, że to jest realne zagrożenie (z doświadczenia), on może widzi, że ty nie potrafisz się im przeciwstawić i chce sam wziąć na siebie to wszystko, to się wydaje okropne no bo odmawia ci kontaktów ze swoją własną rodziną ale według mnie on myśli o was, moja rada - być całkowicie asertywnym wobec rodziny ale nie zrywać z nimi kontaktów i spróbować być dalej z chłopakiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
upss teraz czytam, że to już nie ważne bo zerwaliście, słuchaj jeśli twoja rodzina obarczała cię problemami swoimi to w następnym związku będzie podobnie jeśli sobie pozwolisz, to jest normalne, że się pomaga rodzinie ale nie do tego stopnia, że się za nich żyje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fasolowa123 -2
Zapomniałam hasła wiec pisze pod podobnym ale inny,m loginem . dałam radę, wiem, ze dużo złego mi wyrządzili i to będzie zawsze siedzieć we mnie ale to moi rodzice. Czy mają na mnie wplyw- jak na razie nie. I dobrze- powiedziałam, ze moge sie jej czasem spytać o zdanie ale nie jest tak, ze jej zdanie ma byc moim. I tyle. aha wreszcie oddycham. Bez niego radzę sobie bardzo dobrze psychicznie, i w kontaktach z ludźmi jest w końcu normalnie- dużó lepiej. Niestety dalej troche boję się mężczyzn ale to powoli mija. Fajnie do nich móc pojechac pogadać ale mój dom jest teraz tu w tym mieście co sie przeporwadziłam troche dla niego ale mam tu swoje zycie, swoich przyjaciół swoje miejsce- sama jestem zaskoczona tym jak bardzo brakuje m tego miasta kiedy jestem po za nim. To jest mój dom- to jest moje miejsce- i tu żyję i tu mam przyjaciół, bliskich prace, pasje..... Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×