Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Ken Rosenberg

Mam prawo jazdy... ale

Polecane posty

Gość Ken Rosenberg

...ale go nie używam. Z GÓRY PISZĘ, ŻE JEŚLI NIE MASZ ZAMIARU CZYTAĆ KOLEJNYCH NARZEKAŃ ORAZ NIE MASZ NIC CIEKAWEGO DO NAPISANIA POWINIENEŚ ZAKOŃCZYĆ CZYTANIE W TYM MIEJSCU Ponad dwa lata temu postanowiłem zapisać się na kurs prawa jazdy. Jako, że nigdy wcześniej nie prowadziłem i nie ćwiczyłem to musiałem się wszystkiego uczyć od samego początku. Moja nauka szła ciężko z powodu mojego stresu, a instruktorzy po pewnym czasie przestali być tak wyrozumiali. No i w końcu z godziny na godzinę z dnia na dzień cały czas czekając na koniec kursu zakończyłem szkolenie chociaż sam nie czułem się zbyt pewnie i nie widziałem wielkich postepów. Dwa lata temu zapisałem się na egzamin i mimo kilku błędów zakończył się on sukcesem. Dwa tygodnie później odebrałem prawo jazdy i na tym zakończyła się moja przygoda z prowadzeniem. Na początku chodziłem do szkoły, nie miałem kasy i nie kupowałem samochodu. Powiedziałem sobie, że po szkole znajdę pracę i będzie mnie stać na jakieś niedrogie auto. Jednak z czasem uświadomiłem sobie, że przecież na koncie mam tylko tych 40 godzin jazdy z instruktorem, a sam nigdy nie jechałem. Nie czułem się mistrzem kierownicy i bałem się spróbować ponownie wsiąść za kółko. Teraz mijają dwa lata, a ja nie mogę sie ruszyć z domu. Mieszkam na wsi i wyjazd do cywilizacji bez auta graniczy z cudem. Z tego powodu nie mam pracy. Po pierwsze teraz w większości ofert pracy wymagają prawa jazdy, a ja przeciez nie jezdziłem od dwóch lat i nikt nie da mi firmowego samochodu żebym coś dla nich załatwił. Po drugie nawet gdybym dostał pracę do dojazd do niej bez auta byłoby bardzo utrudniony. Najgorsze jest to, że nawet gdybym kupił jakies auto (rzęcha za 1500 zł na dobry początek) to bałbym się wyjechać nim na miasto. Przecież jezdziłem tylko z intstrukotrem i to było ponad dwa lata temu. Jestem w kropce i okropnie się czuje w takiej sytuacji, a wiem że z tygodnia na tydzień będzie mi tylko gorzej Jeśli doczytałeś do tego momentu gratuluje wytrwałości i nerwów

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja jestem kobietą
i powiem ci że też ze 2 lata nie prowadziłam teraz kupiłam sobie autko i jeżdze choć powiem Ci że niezbyt dynamicznie i nie jestem pewna czy pamiętam wszystkie przepisy ;) jak sobie kupisz juz auto, to poćwicz na jakimś zadupiu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eeee tam, jaki problem
wykup sobie jeszcze godzinki z instruktorem i poćwicz i kup sobie auto

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość alalalalala....
no wlasnie, to dobry pomysł, wykupic kilka godzin na przypomnienie i taniego 'rzęcha' na początek zawsze mozna skołować i się rozjeździsz ;p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ken Rosenberg
Problem w tym, że moje szkolenie wspominam tragicznie i jakoś nie widzi mi się ponowne płacenie za mordęge. Poza tym gdyby ktoś znajomy zobaczyłby mnie na mieście w eLce to spaliłbym się ze wstydu. Od razu byłoby gadanie, czy mi odebrali czy nabiłem już tyle punktów:/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a nie możesz poprosic kogoś znajomego aby pojechał toba na jakieś boczne drogi i tam potrenuj, potem kup samochód i odważ sie i jeździj! Odwagi chłopie! i przestań marudzić tylko weź się w garść.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ken Rosenberg
No nie moge poprosić. Ech, dobra juz nie marudze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ken Rosenberg
bo nie mam zaufanych znajomych

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja kupiłam samochód po dwóch latach od zdania egzaminu. Specjalnie kupiłam samochód, który był tańszy od OC, żeby mi nie było żal jak go rozwalę, grunt że jeździł. Przez miesiąc jeździłam po małym mieście (czyt. zadupiu), żeby się przyzwyczaić do samochodu, żeby np. przy zakręcie nie włączać wycieraczek itd. Dopiero jak się poczułam pewnie to wjechałam do miasta i jakoś poszło z górki. 4 lata jazdy, żadnego wypadku, żadnej stłuczki, mandaty tylko za parkowanie we wszawych miejscach :) Musisz zacząć, a później jakoś to będzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×