Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość aceratorka

Czy ja naprawdę przesadzam? Mąż twierdzi, że bardzo.

Polecane posty

Gość aceratorka

Chodzi o kwestię mieszkaniową. Kilka lat temu kupiliśmy i teraz wyremontowaliśmy duży dom w podmiejskiej miejscowości. Dom jest wygodny, mamy małe podwóreczko. Do najbliższego miasta (takie małe ok. 30 tysięcy mieszkańców) mam 7 km...ale: -do przedszkola dowożę dziecko w jedną stronę -potem muszę się wrócić tą samą drogą bo dojeżdżam w drugą stronę -wszelkie zakupy, rozrywki, zajęcia dodatkowe w przyszłości będą się odbywały w tym większym mieście -większość znajomych tu mieszka, a teraz musimy do siebie dojeżdżać Zaczęłam mieć wątpliwości, czy dobrze zrobiliśmy wyprowadzając się do tej miejscowości pod "miastem". No i starsznie mi brakuje życia w dawnym mieście, nie sądziłam że byłam tak zżyta z tym miastem. Mąż się denerwuje, bo tu mamy dom, każde z dzieci będzie miało własny pokój, ogólnie jest mnóstwo przestrzeni...co z tego, jak tu nic się nie dzieje, nawet spacery mnie nudzą, brakuje mi ludzi, szumu, gwaru. Szkoda domu, bo w naszej miejscowości będzie nas stać na mieszkanie 3-pokojowe, no ale czy warto. Przesadzam? Powinnam dać sobie więcej czasu? Mieszkamy już 4 miesiące i cały czas mam takie odczucia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pewnie ze przesadzasz!
kobieto ja i wiele innych osob marze o wlasnym domu z ogrodkiem w spokojnej okolicy..a ty to masz i narzekasz..oby los cie za to nie ukaral..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeżeli jesteś zmotoryzowana to wielki plus. Daj sobie trochę czasu. Mieszkamy w bloku, a wakacje spędzamy na działce na wsi - i gdyby nie to, że nie mam prawka, to chętnie bym się tam przeniosła. Cisza, spokój, blisko przyrody, własny (nawet mały) ogródek, a więc przestrzeń dla dzieci, domek zamiast blokowiska... Ja bym nie rezygnowała tak szybko.Rozumiem, że może ci brakować ludzi i gwaru, ale wasza sytuacja ma więcej plusów. Warto poszukać jednak jakiegoś towarzystwa w okolicy, byś miała z kim pogadać i dziecko w przyszłości z kim się bawić. Bo domyślam się, ze większość kolegów szkolnych będzie z tego miasta. Dodatkowym plusem będzie kwestia nocowania - domek daje wam większe możliwości zaproszenia kolegów i koleżanek dziecka na np.jedną noc czy zorganizowania mu imprezy urodzinowej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hgdxfsz
7km to naprawdę niedaleko, szybciej to samochodem pokonasz niż 1km z mieście w korkach; ja bym w życiu nie zrezygnowala z tego domu; a znajomych możecie zapraszać do siebie na imprezy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Na waszym miejscu przy podjęciu decyzji zostajemy/przeprowadzamy się zwróciłabym uwagę na dziecko - jak radzi sobie w relacjach z rówieśnikami - czy brakuje mu towarzystwa (bo wiadomo,że dzieci mieszkające kolo siebie widują się również popołudniami na placu i w domach) - czy ma bliskich kolegów Zawsze decyzję o ew.przeprowadzce możecie podjąć wraz z pójściem dziecka do szkoły - by miał bliżej i by ułatwić mu kontakt z rówieśnikami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 km to żadna odległość, ja mieszkam w dużym mieście i do pracy mam 14 km a i praca i dom w mieście. Mieszkanie w bloku. Nie wiem zupełnie gdzie problem. Chciałabym mieć taki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mamama26
nigdy bym nie zamieniła domu na mieszkanie te blokowiska, dzieci plątające się - poza tym dzieci ze wsi są inne: jakieś spokojniejsze a jednocześnie lizniejsze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 km to tyle co nic - nie narzekaj juz raz podjeliscie decyzje o przeprowadzce i teraz trzeba poniesc jej konsekwencje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przesadzasz :) do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic zwlaszcza ze teraz masz lepiej niz moglabys miec wiec tym bardziej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mnieljdjdsojd
Autorko przyzwyczaisz się, zobaczysz. Póki co minęły dopiero 4 miesiące, co to jest. Pomyśl że dla dzieciaków o wiele lepszy jest spokój , prywatne miejsce do zabawy niż miejski gwar. Pozatym 7 km to nie tak dużo, ja 14 km dojeżdżałam na uczelnię samochodem a wszystko w tym samym mieście ;D i nie było to dla mnie jakieś męczące bo większość tak miała. Wiadomo że jak się ma naturę typowego mieszczucha, lubi się gwar i ludzi to ciężko jest się przestawić ale myślę że dasz radę:). A co do znajomych, o wiele bardziej się cieszymy na ich widok jak troszeczkę rzadziej się spotykamy ale to jest moje zdanie i takie odczucia zawsze mi towarzyszyły. Będzie ok, nowe miejsce zawsze wymaga pewnej adaptacji :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Może spróbuj się skupić na plusach sytuacji: - brak irytujących sąsiadów tuż za ściną - większa przestrzeń - cisza - mniej smogu - brak zasiuranych bram kamienic - większa czystość okolicy - bliżej przyrody ... i co ci tam jeszcze przyjdzie do głowy O życie kulturalne się nie martw - te 7km to niedużo (parę minut jazdy), więc nic was nie ominie. Moim zdaniem więcej zyskujecie niż tracicie :) Nastaw się pozytywnie i daj szansę temu miejscu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lobbbyyy
heh ja mieszkam w Krakowie i z domu (mieszkamy w bloku) do pracy mam 23 km - czasem jadę 20 min a czasem 2h przez całe miasto, znajomych też mamy rozrzuconych po całym mieście. czasami za taksówkę od przyjaciół płacimy 70 pln... 7 km to nic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka mala sugestia.
7km to rzeczywiscie nic. nie rezygnuj. przyzwyczaisz sie. ciezko sie przyzwyczaic tak od zaraz. mieszkasz tam dopiero 4miesiace. nie rezygnuj z domu! wiele rodzin o tym marzy, a Ty chcesz uciec? no cos Ty:) tym bardziej, ze masz auto...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xxxxxxyyy
A ja uwazam , ze niekoniecznie przesadzasz - nie kazdy nadaje sie do zycia w domu pod miastem - co innego dom w srodku miasta:) - mam znajomych , ktorym tez sie wydawalo, ze szczytem ich marzen bedzie dom pod miastem - wyprowadzili sie i co - po 3 miesiacach wrocili do miasta i juz sie stad nie ruszyli - co innego marzyc o domu pod miastem i mieszkajac w bloku myslec, ze taka sytuacja to raj na ziemi - co innego doswiadczyc na wlasnej skorze codziennych dojazdwo, podmiejsciej izolacji itp. - mam jeszcze inna znajoma , ktora tak jak ty zamieszkala pod miastem i owszem ma wielki dom , cisze spokoj , las pod nosem i tego wszystkiego po dziurki w nosie, bo wszedzie musi dojezdzac - co innego spacer z dziecmi i kolezanka jak mieszkacie tuz obok, a co innego umawianie sie i dojezdzanie a tam na tej swojej wsi to ona towarzystwa nie ma - wszyscy i tak sa calymi dniami w pracy w miescie, dzieci innych nie ma i pozstaje jej samotne wloczenie sie po ogrodzie i lesie - wiosna , lato to jeszcze jakos to jest, ale jak juz nadchodzi jesien , dni robia sie krotsze , drogi mniej wygodne do jezdzenia to ten jej piekny dom czasem bardziej ze zlota klatka jej sie kojarzy niz przystania - nie mowiac juz o problemach ze znalezieniem opiekunki do dzieci - bo tez nikomu sie nie chce dojezdzac a dzieci sa jeszcze za male na przedszkole, ktorego tez nie ma w okolicy o zlobku nie wspominajac - tak, ze nie niekoniecznie przesadzasz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a ja Cie rozumiem, mieszkam w Krakowie i z chęcią bym sie przeniosła do znacznie większej metropolii, kocham gigantyczne miasta a wies mnie nudzi jak mało co... i wolałabym małe mieszkanie w duzym mieście niz hacjendę na wsi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka mala sugestia.
ps. na dodatek Ci powiem, ze ja wlasnie mieszkam w 49metrowym 3pokojowym mieszkaniu w bloku 4 pietrowym budowanym za komuny i marzymy z mezem o wlasnym domu...mam nadzieje, ze kredyt splacimy w z 12-14lat wczesniej i mieszkanie zostawimy corkom, a sami wyniesiemy sie za miasto, u nas wlasnie ludzie uciekaja na obrzeża 5-10km za miasto - tam stoja najpiekniejsze domy, sliczne ogrody, jest cisza,spokoj, raj na ziemi:) tu, gdzie mieszkam to szare,nijakie blokowiska, a w centrum to wlasnie obsikanie i obdrapane kamienice, bo mieszkaja tam najgorsze lumpy w tych starych kamienicach -nie wszyscy, ale zdecydowana wiekszosc. no a jesli mialabym wybierac miedzy nowymi blokami na osiedlu zamknietym, a domem to oczywiscie lepsze to drugie w 100% :) ps. gdzie mieszkasz? chodzi mi o tą wieksza miejscowosc, bo ja mieszkam w 120tys dosc biednym i malo rozwinietym miescie;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mieszkamy na wsi i to była najlepsza decyzja :) 7km ja mam do przychodni. Samochodem jadę 10minut, a czasami idę na spacerek z wózkiem i zajmuje nam to około 40minut

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szaszanka
Daj spokoj, co to jest 7 km? To tyle, co z jednego punktu w miescie do drugiego. Inna sprawa, ze to niby miasto w poblizu to jakies specjalnie atrakcyjne raczej nie jest, ledwie 30 tysiecy, wiec jedno kino na krzyz , dwie restuaracje i tyle. No ale nic - tym bardziej nie masz takiej wielkiej roznicy. Jak chcesz wyjsc ze znajomymi, to cie maz moze zawiezc, przywiezc, ty mozesz sobie nawet popic, jesli o to ci chodzi, a jak nie , to sama mozesz dojechac. Jak dla mnie to zadna przeszkoda. Mieszkalam we Wroclawiu i na spotkanie ze najomymi tez mniej wiecej tyle musialam pokonac, to naprawde zadna przeszkoda

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka mala sugestia.
xxxxxxyyy - rozumiem Twoje zdanie, ale przecież 7km to nic! toć to nie koniec świata, nie dziki zachód:) 7km autem można pokonać w kilka minut i już się jest w mieście. właśnie jedna osoba też napisała, że mieszka w krakokwie i dojazd do pracy jej dalej i dłużej zajmuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To zalezy od Ciebie. Jesli interesuja Cie takie rzeczy, jak zakupy, miejskie zycie, moda itp - bedziesz sie meczyc. Ja lubie fotografie i kontakt z przyroda i na wsi, 7 czy 15 km od miasteczka, nawet bez samochodu, daje sobie spokojnie rade i prowadze ciekawe zycie (czasem tak spedzam wakacje)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szaszanka
Ale z drugiej strony tez cie rozumiem. Nie kazdy jest stworzony do zycia w izolacji. Owszem, mozna dojechac, ale trzeba sie zebrac. Jak mieszkasz w miescie, to po prostu wychodzisz przed dom i juz jestes.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hgdxfsz
na wsi też żyja normalni ludzie, tylk otrzeba sobie dać trocheczasu żeby ich poznać i się zaprzyjaźnić chociaż ja mieszkam u meza juz3 lata a jakoś nawet koleżanki tu nie mam, ale w sumie jakos szczególnie nie szukałam........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aceratorka
Dziękuję za wasze opinie. W tym "większym" mieście nie ma nawet kina, zamknęli bo nie było dochodowe, więc do najbliższego mamy 55 km :o Sali zabaw nie ma, bo też nie była dochodowa, dojeżdżamy do najbliszej w innym mieście 20 km. No, basen jest ;) Chyba po prostu potrzebuję więcej czasu, właśnie przeczytałam umowę kredytu hipotecznego i mogę najwięcej spłacić 30%, więc siłą rzeczy muszę tu mieszkać 5 lat ;) No i chandra jesienna może... Fakt ja bardzo się przywiązuję do miejsc/ludzi, więc jestem ciężka do zmian. Nawet na wakacje staram się jeżdzić w podobne miejsce, bo źle się aklimatyzuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×