Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość deszczowa piosenka 24

Jest jest tu ktoś kto lubi i akceptuje siebie?

Polecane posty

Gość mała mi23
deszczowa piosenka wiem że to strasznie zabrzmi, ale jak nie nauczysz się siebie akceptować (szanować) inni będą cię traktować tak jak ty siebie. Ludzie są podli, gdy im na to pozwalamy, gdy swoim zachowaniem dajemy im na to przyzwolenie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiekszosc problemow jakie mamy w doroslym zyciu, powstala w dziecinstwie. co sie u ciebie stalo?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A może zacznij czytać poradniki duchowe nie myl z religijnymi. Polecam Przebudzenie A.de Mello.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mała mi23
pojawi się książę z bajki, weźmie mnie na kolana i naprawi te wszystkie braki miłości, szacunku, akceptacji, uwagi, ciepła, wszystkiego, czego nie dostałam jako dziecko i później nie radze sobie z tym, odzywa się we mnie skrzywdzone dziecko i rozpaczliwie chce zwrócić na siebie uwagę innych, ale kurcze, mam 24 lata! _________________ nie licz na to, ze ktoś cię dowartościuje, a jeśli na to liczysz, to nigdy nie będziesz w pełni szczesliwa i wolna, tylko uzależnisz się od kogoś, a to patologia. Ja miałam to samo w domu. Ale dziś jestem wdzięczna że miałam takich rodziców, zimnych. Bo gdyby nie oni i brak miłości w moim domu, nie byłabym dziś tak silna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
//Zaczyna się życie bez strachu. I to wlasnie, jest moment, ktory nazwalabym poczatkiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Bo gdyby nie oni i brak miłości w moim domu, nie byłabym dziś tak silna." Pod tym się podpiszę rękami i nogami. Dzieci, z którymi rodzice nie obchodzą się, jak z jajkiem wyrastają na bardzo samodzielnych i twardych ludzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Świat jest w porządku to Ty musisz sie zmienić i nikt za Ciebie tego nie zrobi. Ale jeśli cierpisz to dobry objaw, gdy cierpienie jest tak silne że nie można już tego wytrzymać uświadomisz sobie że nie chcesz cierpieć i przebudzisz się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mała mi23
zgadzam sie z lukasem całkowicie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lomu, nie moge zgodzic z tym co napisales. Ludzie tzw. silni, ktorzy nie pokazuja emocji, ktorzy byli niekochani jako dzieci sa emocjonalnymi kalekami. Czlowiek silny, nie boi sie pokazac swoich lez i slabosci, lecz robi to w taki sposob, ze wzbudza jeszcze wiekszy szacunek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
więc mamy podobne podejście do sprawy bo ja miałem napisać o Twoich postach Małami23 to samo. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość deszczowa piosenka 24
Zazdroszczę Wam, moje aktualne życie to mix depresji z nerwicą, a poradników i książek psychologicznych przeczytałam mnóstwo, świadomość mam dużą, tylko, że rozum swoje i emocje swoje. Wiem, że powinnam sobie znaleźć pracę, więc, że nie mogę być głupia, skoro dobrze szło mi na studiach na dobrej uczelni, ale i tak czuję się jak śmieć i kompletne zero, brzydzę się sobą i mszczę się na sobie np.okaleczaniem, to czasem ode mnie silniejsze. Postaram się robić choćby maleńkie kroki 'na siłę', bo dłużej po prostu tego nie wytrzymam, nie chcę doprowadzić do próby samobójczej :( To jest to o czym pisze lukas, zbyt duże cierpienie a ja odczuwam silniej, bo jestem bardzo wrażliwa i nie potrafię uzewnętrznić tego bólu, niszczy mnie od środka. Cieszę się, że mogę Wam się wygadać, aż mi ulżyło. decathlonik..nie myślałeś, żeby rozkręcić gatkowy biznes :d? Jakieś kobiety zasłynęły ze stringów robionych na szydełku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Uuuuuuuhh
A ja duzo przeszłam w dzieciństwie... Dzis zorientowałam sie ze nie zyje dla siebie lecz dla innych... Tzn w dzieciństwie tata mnie bez przerwy do innych porównywał i teraz mam kompleks, chce zeby mnie akceptowali. Chce zacząć dbać o siebie bardziej czyli np wyrobić sobie ładniejsze pośladki i nogi i to jest najgorsze ze dzis zrozumiałam ze nie chce zrobic tego abym ja byla szczęśliwa tylko po to zebym bardziej sie podobała innym.... i to jest dla mnie straszne :-( w dodatku mieszkam na wsi i mam tutaj wielu wrogów niestety... Bardzo bym chciala usunąć tą bezgraniczną potrzebę aprobaty od innych, pomocy :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość deszczowa piosenka 24
Uuuuuuuhh, ja też tak mam, radzę Ci spróbować z psychologiem, trzeba wrócić do przyczyn Twojego problemu i go 'przepracować'.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Ludzie tzw. silni, ktorzy nie pokazuja emocji, ktorzy byli niekochani jako dzieci sa emocjonalnymi kalekami" Dla czego kalekami? To, że sam sobie ze sobą radzę oznacza kalectwo emocjonalne? A może to, że ni obciążam innych swoimi problemami, bo wszyscy mają swoje...?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Uuuuuuuhh
Dokladnie mała mi- tyle ze ja z jednej strony dziękuję za moje dzieciństwo a z drugiej wciąż mi ciezko poradzić sobie z tym ze za bardzo przejmuje sie opinią innych itd. Tez bardzo duzo czytam i swoje ciało nawet akceptuje a czasem mam chwile w ktorych absolutnie je kocham (!) za to ze dzieki niemu moge po prostu żyć poruszać sie itd. Czyli tutaj jest poprawa a odnosnie tego co powiedzą inni i tego ze chce sie przypodobać -niby tez jest ale bardzo mała...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To kiepsko że nic z tych poradników nie wyciągnęłaś. Kiedyś przeczytałem że bardzo ważna jest akceptacja, jeśli nie możesz zaakceptować siebie to spróbuj zaakceptować to że nie możesz siebie zaakceptować. Pogódź się z tym. Każdy opór jaki stawiamy rzeczywistości powoduje że cierpimy. Oczywiście nie mówię że masz wszystko olewać i ignorować, poprostu zdaj sobie sprawę na co masz wpływ. I przyglądaj się sobie to jest budowanie świadomości. Zadawaj sobie pytania tak jakbyś pytała kogoś innego np: Czy gdybym znała kogoś takiego jak ja , w takiej samej sytuacji nie wydawało by mi się dziwne że ma tak mało wiary w siebie, przecież ma studia itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość deszczowa piosenka 24
Lomu, ptaki ćwierkały, że masz dzisiaj urodziny, wszystkiego NAJ NAJ NAJlepszego, spełnienia marzeń i dużo szczęścia 🌼 :) Kociak cudny :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość deszczowa piosenka 24
Lukas, bo byłam uparta i broniłam wiary w 'swój świat', rodzice byli dla mnie całym światem i za nic nie chciałam zaakceptować faktu, że mogliby mnie bardzo skrzywdzić, okazać się nieudolni w czymś, wszystko brałam 'na siebie', np.że dlatego mieszają mnie z błotem, bo faktycznie jestem śmieciem, to trwało latami, wrosło we mnie bardzo głęboko, straciłam siebie, nie wiem dokładnie jaka jestem, co lubię, przez lata grałam walcząc o akceptację innych, dostałam tylko jakieś ochłapy. Marzę o tym, że to wszystko z siebie wypłakać, wykrzyczeć, wyrzucić i zacząć budować się na nowo. Żyłam w jakimś totalnym kłamstwie, przeraża mnie ta świadomość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Chodzilo mi o to, ze wyzbycie sie emocji w celu przetrwania, powoduje znieczulenie wewnetrzne, a to nie jest wolnosc ani sila. Sila nie jest w ukrywaniu emocji, a w bardzo asertywnym sposobie ich komunikowania z otoczeniam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Uuuuuuuhh
Ja polecam "potęga teraźniejszości" oprócz psychologii jest tam cała masa (a nawet wiekszosc) filozofii. Ja już zaczynam zdawać sobie sprawę z lekcji jakie daje mi życie i staram sie wlasnie akceptować chwile obecną ale nie jest póki co latwo - pojawia się opór ale i tak sie nie poddaje. I jednocześnie staram sie wybaczać....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Uuuuuuuhh
Ja mam identyko. Nawet kilka lat temu nieświadoma jeszcze ułożyłam mini wiersz-wpis do własnego pamiętnika. Były na nim dwa a wlasciwie trzy życzenia - byc wolna (w sensie od strachu) i żyć miłością do innych - a także do siebie, byc po prostu szczęśliwą w chwili obecnej nie wazne co bym posiadała. I do tego dąże. Pozbycie sie strachu i wpływu otoczenia na moje życie to mój największy cel a zarazem wyzwanie. Nawet nie wiesz jak dobrze Cie rozumiem tez chcialabym krzyczeć ale nie moge bo sąsiedzi rodzina itd.... Tylko w lesie jest spokój ale tam są kleszcze itd....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Musisz wybaczyc DLA SIEBIE, zeby lepiej sie poczuc. Wstrzymywanie negatywnych emocji dziala toksycznie na cialo i umysl. To nie znaczy, ze nie bedziesz pamietac co sie stalo...to znaczy, ze to co sie wydarzylo w przeszlosci nie ma wiecej kontroli nad Twoim obecnym i przyszlym zyciem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość deszczowa piosenka 24
Z Wami czuję się lepiej, teraz widzę, że grupy wsparcia mają sens, przy osobach, które przeszły podobne problemy nie wstydzę się, czuję się rozumiana i wsparta. Moja rodzina uważa mnie za dziwaczkę, mruka i hipochondryczkę, zarzuca mi np.że wypięłam się na wszystkie kumpele, ja po prostu zaczęłam się izolować, nie miałam siły na nic, chciałam tylko spać, żeby nie przeżywać tego koszmaru bólu istnienia. Najgorsze jest to, że rodzina tego nie widzi i pogarsza mój stan swoimi wiecznymi pretensjami i krytyką, że np. rzadko odwiedzam babcię i jej pomagam, jestem niewdzięczną wnuczką ;( , a ja czasem bardzo boję się ludzi i nie mam siły na wyjazdy,nie dlatego, ze mam Ją gdzieś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Uuuuuuuhh
Taaaak, wiem jakie spustoszenia moze wywołać tłumiony żal, gniew itd i dlatego tym bardziej chcę wybaczyć. Tyle ze chęciach sie kończy bo żal i ból jak były mimo wszystko tak są.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiec nie marz tylko zacznij to robić i nie licz na poklepywanie po ramieniu. Ty nie masz poczuć ulgi tylko sie przebudzić. Narazie zachowujesz sie jak narkoman bez urazy. Wiem co pisze bo sam przez to przeszedłem. Brak akceptacji siebie chociaż byłem bardzo lubiany, brak podniesienia na duchu od rodziców bo mieli własne problemy, ale nie mam do nich żalu teraz. Wpadłem w sidła alkoholu i on dawał mi siłe aż doszło do tego że nie mogłem bez niego żyć. W końcu uświadomiłem sobie ze żyje w wiezieniu umysłu a myślałem ze jestem wolny, a co to za wolność kiedy musisz wypić setkę z rana żeby wogóle funkcjonować. Ja piłem Ty się okaleczasz, niekiedy miałem plan żeby wypić tyle żeby się nie obudzić i kiedyś rano spojrzałem w sufit i pomyślałem kurwa nie chcę tak żyć i nie chcę umierać świat jest piękny i życie może być fascynujące. Gdy teraz oglądam piękno otaczającego mnie świata nie mogę uwierzyć jak byłem ślepy. Świetnie powiedział Abracham Lincoln LUDZIE SĄ NA TYLE SZCZĘŚLIWI NA ILE POSTANOWIĄ NIMI BYĆ

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość deszczowa piosenka 24
Podziwiam Cię lukas, byłam w łazience i słyszałam jak mój ojciec mówił coś o mnie do matki, że 'nawet zakupów nie zrobię i żyję w wirtualnym świecie' :(, a ja robię zwykle wszystko o co mnie proszę, sprzątam, wieszam pranie, przygotowuję obiady, ale oni nigdy tego nie widzą, zawsze jest, ze nic nie robię, usłyszałam nawet, że jestem pasożytem i tylko lokatorem tego mieszkania, bo oni na nie płacą, a ja jestem bezrobotna, myślałam, że mi serce pęknie jak słyszałam te słowa ;( To straszne, ale żyjemy z zupełnie w różnych światach, nie chcę być taka jak oni. Lukas, mógłbyś napisać w punktach jak się zmieniałeś? Np. 1) Zaakceptowałem i polubiłem siebie 2) Zacząłem w siebie wierzyć 3) Wybaczyłem innym 4) Zacząłem wychodzić do ludzi 5) Odnalazłem pasję Czuję się bardzo pogubiona, mam dużo informacji, ale właściwie nie wiem od czego zacząć, wszystko bym chciała naraz a to szybko męczy i zniechęca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Eckhart Tolle to był mój pierwszy autor wydawało mi sie że to nie dla mnie , ze ja tak nie potrafię. Ale małymi kroczkami tylko musisz je zauważać dochodzisz do wniosku że jest całkiem nieźle, coraz lepiej i lepiej. Ale trzeba to robić ciagle bo to jak wchodzenie po ruchomych schodach w przeciwnym kierunku kiedy sie zatrzymasz to się cofasz i możesz wrócić do punktu wyjścia. Ale nie martw sie to nie charówa jak złapiesz temat to nie będziesz chciała wracać tam skąd przyszłaś. Najważniejsze jest żeby to robić dla siebie, dla nikogo innego tylko dla siebie. Bo gdy ten ktoś Cię zrani to stracisz sens istnienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mysle, ze uzdrowiloby Cie to, gdybys sie odciela od toksycznego zrodla. Jak wyprowadzisz sie z domu, poczujesz sie zdrowiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość deszczowa piosenka 24
Bardzo Wam dziękuję za wszystko 🌼, zgadzam się z Wami i będę się strać dla siebie, bo doszłam do muru a nie chcę skakać z okna. Kończę, bo jestem senna, mam nadzieję, że topic tak szybko się nie wypali, jak coś, zajrzę tu jutro na pewno :) Życzę Wam dużo miłości własnej i do świata, spokojnych snów :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×