Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość "taska"

Jak dalej żyć?

Polecane posty

Gość "taska"

Pytanie banalne ale jak dalej żyć? Moja historia jak wiele innych, toczących się w życiu a jednak smutna i niszcząca mnie. Jak już pogodziłam się, że dane będzie mi żyć w samotności poznałam faceta. Wiele rozmawialiśmy ze sobą, każdy miał swoje przejścia i wyszło na to, że szukamy tego samego. Osoby, z którą można przeżyć resztę życia. Nie wiem nawet kiedy to się stało a byliśmy jak papużki nierozłączki. Mijały dni i miesiące i uwierzyłam w to, że jednak życie może być piękne. Pokochałam go całą sobą i może właśnie wtedy nie widziałam tego co się działo. Przyszedł dzień kiedy z dnia na dzień wszystko się skończyło. Nie było kłótni ani jakiś scen, po prostu koniec a w jego życiu zaraz pojawiła się nowa kobieta. Mnie zostawił bez wyjaśnień, nie miał czasu ani chęci - tak powiedział. Na odchodne, po czasie powiedział tylko zdanie, przecież Cię nie kocham więc czego ode mnie chcesz. Życie znów stało się puste, w głowie kłębiły się myśli co się stało, gdzie popełniłam błąd, itd. Dlaczego?? Zaczęłam ciężką bitwę o mnie, żyć i znów zacząć sie cieszyć. Ból i rana głęboka ale z czasem jakoś udało mi się dojść do ładu ze sobą. Została mi nieufność do ludzi, tego nie mogłam się pozbyć. Zaczęłam się śmiać i wydawało się, ze już jest dobrze a tu po kilku miesiącach dostałam niespodziankę od losu. Sms (o zgrozo) od numeru, którego nie znam (jego wykasowałam). Nieświadoma niczego przeczytałam go i moje życie po raz drugi legło w gruzach. Demon odezwał się, że wie jak mnie skrzywdził i pisze w nim jak to sobie szczęśliwie życie ułożył i cały czas podkreśla, że to nie tej panienki wina. Zaraz jednak pisze jaką to jestem dla niego wyjątkową osobą i jak mnie szanuje, że przeprasza za to co zrobił itp. To był cios dla mnie poniżej pasa. Rozerwał rany, które się zdążyły jako tako zabliźnić. Zrozumiał jak mnie skrzywdził i pisze jak mu serce drży jak czyta nasza korespondencje (jakoś tak wyszło, że mimo życia również pisaliśmy do siebie) i zaraz dodaje jak szczęśliwie życie sobie ułożył. Pogubiłam się w tym wszystkim a myśleć przestać nie potrafię. Czy on nie widzi jak mnie tym na nowo skrzywdził? Czy to ja jestem jakaś nienormalna? Może ktoś mi poradzi jak właśnie żyć? Została pustka we mnie, bez wiary i nadziei na przyszłość. Po prostu już mi się po tym nie chce podnosić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maniuszkaa
To tylko debil, co niewiele myśląc wysłał smsa, którym myśli, że uspokoi sumienie. A Ty bądź mądra, odpisz, żeby więcej wieśniak nie zawracał Ci głowy, wykasuj tą debilną wiadomość i żyj dalej. Chyba, że lubisz się rozczulać nad sobą, a tutaj szukasz kogoś kto pogłaszcze po główce. Jest ciężko, ale będzie lepiej, Wypłacz, zapij, rób wszystko, żeby nie rozmyślać. Przecież sie da.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość "taska"
Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Głaskania po główce nie toleruje. Kop w d... jak najbardziej przyjmę. A co do zajmowania się to niedługo muszę chyba się zapisać do AA. Szukam odpowiedzi. Dziękuję za Twoją :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maniuszkaa
Wiem, że trudno, nie mówię, że nie. Wiem tylko z perspektywy czasu, że takie rozwodzenie się nad tematem to strata czasu. Trzeba robić wszystko, żeby wyrzucić z głowy. I zacząć właśnie dziś. Ustal sobie jasno i wyraźnie cele i dąż do nich dzień po dniu. Jeśli mogę coś doradzić to "chcę być i będę szczęśliwa" to bardzo dobre ogólne założenie na początek. A jak jest problem z alkoholem, to uporanie się z tym może być jednym z pierwszych celów. No ale... Ty musisz chcieć. Do tego wszyystko się sprowadza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość "taska"
Problemu z alkoholem nie ma, to taki żart :) Staram się jak mogę ale dobiła mnie ta wiadomość i fakt nie mogę się po tym pozbierać, siły mnie opuściły :( Chęci brakuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maniuszkaa
Ja swego czasu miałam spore problemy. I radę, którą usłyszałam od bardzo mądrej kobietki stosuję do dziś kiedy tak jak Tobie teraz po prostu brakuje mi sił. A mianowicie jak jest zbyt ciężko, żeby walczyć, to trzba się poddać, płynąć z prądem i po prostu przeczekać. Bo w końcu siły i chęci wrócą. I tak jest zawsze. Bierzesz coś na nerwy? Nawet głupia melisa dużo daje jak jest straszny natłok myśli. I jest zdecydowanie zdrowsza od % ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość "taska"
Dziękuję :) Masz rację, procenty to nie najlepszy sposób. Melisę zacznę pić, może pomoże. Na pewno zdrowsza jest :) Poddać się, może to i dobry pomysł. Właśnie to mną targa, nie mam siły na kolejne podniesienie się a jednocześnie nie chcę żyć w tej stagnacji. Takie rozdwojenie i to jest najgorsze ale może masz rację. Zostawić i poczekać co będzie dalej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maniuszkaa
To nie będzie trwało wiecznie. Wrócą chęci, na pewno wrócą. Tylko trzeba sobie w głowie wszystko poukladać tak jak trzeba, jak nie wychodzi to próbować do skutku. I łatwiej to ogarniać jak jest się spokojnemu, pogodzonemu z takim a nie innym obiegiem spraw. Powolutku, uda się. Życzę dużo siły i pozytywnych myśli:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość "taska"
Dziękuje Maniuszkaa :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość "taska"
Pewnie masz na myśli ostrą jak brzytwa i podawać potajemnie ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość "taska"
gaga nie lady Każdy ma swoje kroki milowe, których nie potrafi pokonać. To, że piszę nie znaczy, że się podniosłam. Ciebie to śmieszy a mnie pewnie by śmieszyło wiele rzeczy z Twojego życia. Dla Ciebie proste życie dla mnie problem, z którym staram się jakoś uporać :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×