Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

katarka11882

psychiczne wyczerpanie

Polecane posty

Witam wszystkich! Mój problem trwa mniej więcej od 4 lat. chodzi o to, że mimo wszelkich starań nie potrafię porozumieć się z rodzicami. Wszystko zaczęło się od tego, jak 4 lata temu zaszłam w nieplanowaną ciążę. Miałam 20 lat, a moi rodzice uznali, że dziecko przekreśla moje dalsze zycie. Od tamtego momentu traktują mnie jak intruza. Nie liczą się z moim zdaniem, narzucają mi swoja wolę. Ingerują w każdą, nawet najbardziej błahą, decyzję podejmowaną przeze mnie. Mężczyzna, z którym mam dziecko nie podołał obowiązkom, które stawiało mu życie w rodzinie i zdecydowaliśmy się, że lepiej będzie się rozstać niż żyć w wiecznej wojnie. Nie potrafiliśmy się dogadać, on nie był dojrzały emocjonalnie i wybrał życie w gronie kolegów i imprezy, a ja poświęciłam się dziecku. Przeniosłam się z dziennych na studia zaoczne, podjęłam też pracę, która pozwoliła mi na utrzymanie siebie i dziecka. Wszyscy znajomi podziwiali mnie, że tak świetnie sobie radzę sama. Nie ukrywam, że było mi ciężko na początku, ale z czasem przywykłam. Później coraz większe wymagania stawiali przede mną rodzice. Wszystko zaczynało im przeszkadzać. A to, że 15 minut później z pracy wróciłam, a to, że weekendy spędzam na uczelni a nie w domu z dzieckiem. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. Gdy chciałam spotkać się ze znajomymi to nie było nawet mowy o tym, że na godzinę zostawię im dziecko. Albo siedzę w domu, albo idę z dzieckiem. W końcu doszło do tego, że zabronili mi spotykać się ze znajomymi (zaznaczam, że nie były to częste spotkania, bo nie miałam na to czasu). Do dnia dzisiejszego jest tak, że jeśli chcę spotkać się z koleżanką to ona musi odwiedzić mnie w domu, bo ja nie mogę wyjść. od 3 lat jestem osobą samotną, nie spotykam się z mężczyznami i nawet nie próbuję się z nikim związać, bo najzwyczajniej w świecie boję się rodziców!!! Doskwiera mi samotność, zaczyna mi brakować męskiego oparcia. Gdy wracam z pracy do domu, zamykam się w czterech ścianach i całkowicie poświęcam się obowiązkom domowym. Zaznaczam ,że nie jestem szczególnie rozrywkową osobą, ale fakt, że rodzice nie pozwalają spotykać mi sie nawet z koleżanką doprowadza mnie do szału. W zeszłym tygodniu miałam obronę. Miałam jedną z najlepszych ocen na całym roku. Oczywiście moich rodziców to nie zadowoliło. Od razu pojawiły się pytania, dlaczego to nie całe 5, tylko 4+. Dodam, że w trakcie pisania pracy nawet nie zapytali czy potrzebuję pomocy. Wg nich napisanie pracy naukowej to kwestia tygodnia - nieraz mówili mi: "o czym tam pisać?! siadłabyś i zabrała się do tego porządnie i skończyłabyś, a nie piszesz, piszesz i napisać nie możesz". W czasie, gdy pisałam pracę musiałam co chwilę spojrzeć na dziecko, bo oni nie raczyli nawet rzucić okiem czy córka jest grzeczna i czy niczego jej nie brakuje; cały czas pracowałam dlatego też na pisanie pracy poswięcałam dziennie okolo 5 godzin bo więcej nie byłam w stanie. Przez ostatnie 2 tygodnie schudłam 4 kg bo każdą chwilę poświęcałam na naukę. Czas przeznaczony na zjedzenie obiadu czy kolacji wolałam poświećić książkom zeby zdążyć z obroną. To samo było w trakcie studiów, gdy zbliżała się sesja. Ucząc się do egzaminów, musiałam mieć też na uwadze dziecko, które co chwile przybiegało, bo czegos potrzebowało. A rodzice w tym czasie spędzali czas przed TV. W ostatnią sobote, po obronie, koleżanki zorganizowały mi ze znajomymi małą impreze-niespodziankę. Nie wiedziałam, że cos takiego planują, więc nie miałam możliwości żeby powiedziec o tym w domu. Oczywiście jak wróciłam to wybuchła wielka awantura. Mama zaczęła mnie wyzywać od najgorszych, szarpała mnie za ubranie i za włosy, wyklinała mnie, zagroziła, że cyt. "wypierdoli mnie z domu". Posądzała o to, że łajdaczę się z nieznajomymi mężczyznami. Oczywiście nie uwierzyli mi, że koleżanki zrobiły mi niespodziankę i zabrały na plotki. Nie oczekuję w tym momencie żadnych rad. Chciałam po prostu wyrzucić z siebie wszystkie emocje. Nie mam nawet z kim o tym porozmawiać i komu sie wypłakać. Ukrywam przed koleżankami to, jak traktują mnie rodzice. Nigdy w zyciu nie powiedziałam na nich złego słowa, chociaż bez przerwy słyszę z ich ust obelgi. cały czas mnie poniżaja i wyzywają. Traktuja jak odrzutka. Gdy kładę się spać to poł nocy płaczę w poduszkę. Przed córka udaję, że wszystko jest w porządku. Nie chcę aby widziała, że jestem przygnębiona chociaż nieraz pytała dlaczego płaczę. Marzę o tym, aby wyprowadzić się z domu, ale po obliczeniu wszystkich kosztów z tym związanych, stwierdzam, że nie poradzę sobie finansowo. Cały czas czekam na jakiś cud. Momentami mam ochotę popełnić samobójstwo, ale wiem, że muszę żyć dla mojej córeczki. Brakuje mi mężczyzny, który mógłby sie mna zaopiekować, ale nie mogę się z żadnym związać bo moi rodzice tego nie zaakceptują i rozpęta sie jeszcze większa wojna. Uważają, że nie mam prawa do szczęscia, a moim jedynym obowiązkiem jest zajmowanie sie dzieckiem i domem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ewka 5
nikt nie zasługuje na takie traktowanie, jestes młoda, wykształcona, masz dla kogo żyćII. Musisz jak najszybciej uniezależnić sie od rodziców bo cie wykonczą. Obok mnie żyje wiele osob ktore maja podobna sytuacje wiem że nie można tak sobie marnować życia bo jest tylko jedno. Czy twoi rodzice zawsze tacy byli? Nie masz innej rodziny? cioci itp?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×