Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość GreenWitch88

Przyjaciel, nowy kolega i ja

Polecane posty

Gość GreenWitch88

Przyjaźnimy się od ponad trzech lat. Studiujemy na jednym kierunku, razem spędzamy wolny czas, mamy podobne zainteresowania i cele, poczucie humoru i wiele innych rzeczy, które sprawiają, że nadajemy na tych samych falach. Nasze kontakty od samego początku były czysto przyjacielskie; róźni pod względem temperamentów, świetnie się uzupełnialiśmy, nawzajem wspierając. Jego zdanie zawsze było dla mnie bardzo ważne - to przed nim odkryłam najciemniejsze zakamarki mojej duszy, to jemu opowiedziałam o swoich rozterkach i trudnych wspomnieniach. Zresztą wzajemnie. Wydawało mi się, że zawsze możemy na siebie liczyć, niezależnie od tego, jakie podejmiemy decyzje. Niestety wygląda na to, że bardzo się myliłam co do tego...Wszystko z powodu dziwnego zachowania K. Otóż jakiś czas temu przeniósł się do nas na studia pewien chłopak. Początkowo nie zwracałam na niego większej uwagi -ot, taki zwykły facet, z którym można pogadać od czasu do czasu. Byłam wówczas zainteresowana kimś innym i w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że kiedyś zmienię o nim zdanie. Tak jednak się stało. W styczniu tego roku, kiedy przyjaciel był na urlopie dziekańskim, wspomniany wyżej chłopak zaczął dziwnie się mną interesować. Zagadywał, kręcił się gdzieś obok, wypatrywał. Początkowo myślałam, że coś nadinterpretuję, bo nie jestem zbyt urodziwa i raczej nie przyciągam do siebie facetów, ale kiedy zapytał mnie o nr telefonu, pomyślałam, że może coś jest na rzeczy. Od tego czasu i ja zaczęłam o nim sporo myśleć. Ujął mnie sobą - taki nieśmiały, lekko nieporadny chłopiec, marzycielski, podobnie jak ja, introwertyk. I te oczy. Zauroczyłam się mocno. Zaczęliśmy się kumplować. Okazało się, że wiele nas łączy - bo i podobne gusta literackie, muzyczne itp., spojrzenie na świat, wrażliwość. Dawno nie spotkałam tak nietuzinkowego chłopaka jak on. Problem w tym, że odkąd wrócił przyjaciel, od razu wszystko zaczęło się psuć. K. niemal od razu źle zareagował na nowego znajomego, choć A. nic mu nie zrobił. Stał się niesamowicie wredny: kiedy byliśmy sami, non stop próbował obrzydzić mi osobę A. Cienias, brzydal, ciota, dziwak, "stać się na kogoś lepszego" itp. - tak ocenia mojego ukochanego przyjaciel. Na wszelkie sposoby wpycha się między mnie a A. po to, żeby tylko on się liczył, był moim oczkiem w głowie. Traktuje mnie jak jakąś własność, a siebie jako tego, kto najlepiej doradzi, kto jako jedyny zrozumie mnie naprawdę. Staram się go zrozumieć (chłopak ma za sobą traumatyczne przeżycia z domu i może czuć się odrzucony), ale to, co wyrabia, męczy mnie. On zawsze chce być na pierwszym miejscu. Kiedyś mówił mi, że chciałby, żebym kogoś poznała, a teraz, kiedy już to nastąpiło, zachowuje się jak dziecko. Tymczasem obydwaj wiele dla mnie znaczą. Co z tym fantem zrobić? Czy zawsze trzeba wybierać między ludźmi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GreenWitch88
stać cię' - powinno być

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tyudyuduy
ja pitole ales sie roxpisdała...w skrócie sie nie da?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GreenWitch88
Sorki, że tak długo, ale chcialam dokladnie przedstawić sytuację. Generalnie chodzi o to, że przyjaciel jest źle nastawiony do mojego innego przyjaciela, którego zresztą kocham. Ma do mnie jakiś ukryty żal, czuje się odrzucony itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GreenWitch88
Proszę mi coś doradzić. Smuci mnie ta sytuacja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GreenWitch88
Hm?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ktoś kto chce być zawsze na pierwszym miejscu, jest zakompleksiony. Jest głodny uwagi, docenienia. Najczęściej przyczyną jest to, że nie dostałe akceptacji, poczucia wartości jako dziecko. Ja osobiście unikam ludzi, którzy deprecjonują innych, budują swoją wartość krytykując innych, są zaborczy. Taka osoba będzie dążyła do dominacji, kierowania, pouczania. Będzie narastać zazdrość i zawiść. Odradzam kontakty z takimi osobami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GreenWitch88
Masz rację. Przyjaciel, chociaż na co dzień przebojowy i luzacki, w tego typu sytuacjach zachowuje się właśnie jak taki zakompleksiony, niekochany chłopczyk, któremu na każdym kroku należy okazywać zrozumienie i miłość. Podejrzewam, że ma to związek z jego problemami z rodzicami i może dlatego staram się go zrozumieć, ale też zastanawiam się, dlaczego z tego powodu blokuje bliskim sobie osobom szansę na miłość? To takie egoistyczne podejście. Sam nie ma aktualnie nikogo na stałe; ciągle spotyka się z coraz to nowszymi dziewczynami. Okey, rozumiem, nigdy nie czułam się zazdrosna. Niestety on robi dokładnie na odwrót. Szkoda mi w tym wszystkim A. - zachował się bardzo dobrze w stosunku do K., choć chyba teraz wyczuł, że ktoś chce się go pozbyć, bo stał się jakiś smutny, niepewny...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GogoL de LogoG
:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×