Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość dareks1979

Kocham i bardzo cierpię

Polecane posty

Gość dareks1979

Rok temu poznałem wspaniałą dziewczynę, można powiedzieć, że jest to kobieta mojego życia. Nigdy żadnej kobiety nie kochałem tak jak jej. Sam jestem tzw. facetem po przejściach. Mam 32 lata, przez 5 lat byłem żonaty ale moje małżeństwo rozpadło się 3 lata temu z powodu romansu mojej żony. Bardzo to wszystko przeżyłem i przez 2 lata trzymałem się z dala od kobiet. Myślałem, że tak będzie już zawsze ale wtedy właśnie spotkałem moją obecna narzeczoną. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Początkowo traktowałem ją jak przyjaciółkę ale z czasem tak się w niej zakochałem, że dzisiaj świata poza nią nie widzę. Można powiedzieć, że ostatni rok był jak piękny sen. Ona podobnie jak ja też jest rozwódką i podobnie jak moje małżeństwo rozpadło się z powodu zdrady żony tak jej małżeństwo rozpadło się z powodu zdrady jej męża. Myślę, że to bardzo zbliżyło nas do siebie. Moja narzeczona jest czuła, delikatna, bardzo wrażliwa. Jest też oczywiście bardzo atrakcyjną kobietą. Jednym słowem ideał kobiety. Niestety to wszystko było chyba zbyt piękne aby było prawdziwe. Dwa tygodnie temu dowiedziałem się czegoś co kompletnie mnie załamało. Mój dobry przyjaciel z którym znamy się praktycznie od podstawówki powiedział mi żebym się broń boże z nią nie żenił bo ona zrujnuje mi życie. Do tej pory nic mi nie mówił bo myślał, że chce się z nią tylko zabawić ale kiedy zobaczył, że to poważna sprawa nie może dłużej siedzieć cicho. Okazało się, że on zna zarówno moją narzeczona jak i jej byłego męża a spotkali się w klubie dla swingersów. Dla mnie to był szok! Ponadto rozwód nie był oczywiście z powodu zdrady jej męża tylko z tego powodu, że jej mąż stał się zazdrosny i chciał z tym skończyć ale ona nie chciała więc jedynym wyjściem był rozwód. Byłem zdruzgotany ale miałem jeszcze jakąś iskierkę nadziei, że może to nieprawda. Niestety moja ukochana ze łzami w oczach powiedziała, że to prawda. Powiedziała mi, że jej małżeństwo tak naprawdę od dawna było już martwe a ona od dawna nie kochała już męża. Czuła się bardzo samotna, niekochana i wtedy wpadła na pomysł tego całego swingowania. Powiedziała, że zrobiła to właściwie z ciekawości i że nie miała nic do stracenia bo i tak nie kochała już męża. Mąż początkowo się zgodził i nawet mu się to podobało ale z czasem stał się coraz bardziej zazdrosny i chciał żeby z tym skończyli ale ona już nie chciała bo jak twierdzi wciągnęło ja to. Po rozwodzie nadal się tak zabawiała. Kiedy jednak poznała mnie, kiedy jak sama powiedziała poczuła co to znaczy kochać i być kochaną wtedy momentalnie z tym zerwała. Ona twierdzi, że te zabawy w jakimś sensie zapełniały pustkę w jej życiu, zastępowały jej prawdziwą miłość o jakiej zawsze marzyła. Stwierdziła, że od kiedy jest ze mną nawet na myśl jej nie przyszło żeby to robić. Nigdy więcej! Teraz kiedy jest ze mną nie potrzebuje takich urozmaiceń w łóżku. Na moje pytanie czy jej się to podobało powiedziała, że wtedy tak ale teraz kiedy jest ze mną ma porównanie i według niej seks z ukochaną osoba jest 100 razy lepszy niż takie zabawy. Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Kocham ją, wierzę w to co mówi i chce być z nią dalej. W maju chcemy się pobrać a potem chciałbym mieć z nią dzieci. Nie ma mowy o rozstaniu. Problem w tym, że nie potrafię się teraz do niej zbliżyć. Nie wiem jak to napisać ale z jednej strony kocham ja a z drugiej strony dosłownie odrzuca mnie od niej i brzydzę się nią. Oczywiście nie powiedziałem jej o tym bo to by ją strasznie zabolało. Chciałbym żeby było jak dawniej ale nie wiem czy to możliwe. Nie wiem jak to napisać ale to jest tak, że moje serce i mój umysł mówią mi, że to już przeszłość ale moja podświadomość czuje lęk czy ona aby nie wróci do tego w przyszłości i czy w ogóle będzie mi wierna. Może jestem staroświecki ale dla mnie podstawą miłości jest wierność. Do tej pory byłem pewien jej wierności a teraz niby jej wierze ale gdzieś tam w podświadomości jest lęk czy aby na pewno mogę jej ufać. Sam już nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Może ktoś mnie tu pocieszy. Co teraz powinienem zrobić, jak dalej z nią postępować? Okazywać jej dalej bezwarunkowa miłość czy może potrzymać ja trochę na dystans. No i czy jest szansa, że czas zagoi rany i znów będę jej ufał? Myślicie, że mogę jej zaufać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość stara zona
w De ciagle leca programy o swingersach .Blelelel.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hhhhhhh
jak dla mnie panna do odstrzału

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jerzrzy
Kijem bym jej nie tknął

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość stara zona
wlasnie zapytalam meza, czy chcialby miec zone, ktora byla wczesniej swingersem. Ogladamy czasem wspolnie te programy. Odpowiedzial -nigdy swiadomie, nie zwiazalby sie ze swingierka . Maja cos z glowa nie w porzadku. Ja sama osobiscie tez nie.Mnie oburza, ze tak sie duzo o tym mowi, potem ludzie mysla, ze to jest trendy. Bleeee. Okropnosc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×