Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość ked3l4534

Masochizm moralny

Polecane posty

Gość ked3l4534

Znalazłem takie coś w necie - i mam wrażenie jakby to mnie trochę dotyczyło. W „Molestowaniu moralnym Marie France Hirigoyen zwraca uwagę na społeczne nadużycia, nie mające nic wspolnego z symetrią sadomasochistyczną (przykład Edwarda Albeeego Kto się boi Virginii Woolf?) Ofiara, osoba o małym poczuciu wartości i społecznie słaba jest z początku poddana przynęcie pochwał, by po fazie uwiedzenia psychicznego, czyli poczucia pomocnej dłoni przez rzekomego mu sprzyjającemu, uaktywnić drzemiące w każdym człowieku skłonności masochistyczne. Degradacja, zeszmacenie, porzucenie zużytej już i bezużytecznej dla agresora ofiary, to bardzo subtelne i nieuchwytne dla uwikłanego i dla jego otoczenia próby zawłaszczania i dominowania nad psychicznym mięsem, którym toksyczny agresor się syci. Jego rzekoma niewinność zakładająca psychiczny komfort ofiary lokującej się w cierpieniu nie ma nic wspólnego z neurotycznym „rannym lisem. Hirigoyen charakteryzuje agresorów, zimne narcystyczne osobowości, zawsze zdumione i nie przyznające się do niczego. Ofiary, jak zapewnia Hirigoyen, da się trochę podleczyć, co nie jest łatwe w czasach ludzi sukcesu, gdy wstyd jest największym wstydem i wstydem jest się wstydzić. Perwersja sadysty intuicyjnie uaktywnia urazy z dzieciństwa: Trudność napotykana u osób, które od dzieciństwa poddawane były utajonej przemocy polega na tym, że nie potrafią one funkcjonować inaczej i mogą przez to sprawiać wrażenie, że trzymają się kurczowo swojego cierpienia. Jest to często przez psychoanalityków interpretowane jako masochizm. „Wszystko odbywa się tak, jakby analiza ujawniła samo dno cierpienia i osamotnienia i jakby pacjentowi zależało na nim, jak na czymś dla niego najcenniejszym, jak gdyby odwracając się od tego, musiał zrezygnować z własnej tożsamości. Więź z własnym cierpieniem łączy się z relacjami, które w bólu i trudzie nawiązujemy z innymi. Jeżeli w grę wchodzą więzi, które są dla nas jako dla istoty ludzkiej konstytutywne, porzucenie ich wydaje się nam niemożliwe bez jednoczesnego rozstania się z tymi osobami. Nie lubimy więc cierpienia jako takiego, co byłoby masochizmem, lecz lubimy cały kontekst, w którym nasze pierwsze zachowania zostały wyuczone.() Zdaniem Paula Ricoeura proces wyzdrowienia rozpoczyna się w strefie pamięci, a jest kontynuowany w strefie zapomnienia. Według niego można cierpieć z powodu nadmiaru pamięci i być prześladowanym przez wspomnienie przeżytych upokorzeń, lub przeciwnie cierpieć na brak pamięci i w ten sposób uciekać przed własną przeszłością.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ked3l4534
Warto społeczne zjawisko masochizmu śledzić, analizować i się mu bacznie przyglądać, gdyż jest to najłatwiejszy i najsprytniejszy psychiczny wybieg czynienia ewidentnego zła drugiemu człowiekowi, pod pretekstem dawania mu przyjemności, a jak każda perwersja, ma na celu wyłącznie przyjemność własną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×