Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość wstrząśnięta nie zmieszana

Relacje partnerskie

Polecane posty

Gość wstrząśnięta nie zmieszana

Proszę Was o poradę, macie czasami tak,że osoba którą kochacie ponad wszystko rani was na maksa i nie macie na to wpływu? Ja tak mam z mężem...kocham go ponad wszystko, przez większość czasu jest idealnie, a potem jakieś jedno zdanie źle wypowiedziane i już sobie roi coś w głowie i rani mnie, przestaje się odzywać, staje się niemiły, wychodzi na noc do pracy bez słowa itd... czy jest któraś w takiej sytuacji? Najchętniej wysłałabym mu zaraz smsa,żeby się nie wygłupiał,ze go kocham najbardziej,ze przepraszam choć nie mam za co, ale wiem ,że i tak nie odpisze mi już dzisiaj. Jak przetrwać to nie tracąc własnej godności??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wstrząśnięta nie zmieszana
moze ktoś pomoze??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość home_vergh
Mój pierwszy mąż miał takie fochy. Najpierw rzadko i na krótko. Oczywiście nigdy nie dało się z niego wyciągnąć o co chodzi, bo był dość niedojrzały emocjonalnie i wszelkie rozmowy na poważne tematy traktował jak nastolatek - zamykając się w sobie. Aż wreszcie strzelił focha na kilka miesięcy, do dziś nie wiem do końca o co, a to już ponad 5 lat po rozwodzie :) Pozostał uraz do Piotrusiów Panów, ale ogólnie zmianę męża oceniam w 100% na plus. Obecny jest dojrzały, odpowiedzialny i nie dąsa się jak stara panna. Jeżeli mogę Ci coś poradzić, to pierwszemu minęły fochy, gdy uwierzył, że pakuję walizki. Po prostu wcześniej wydawało mu się, że akcje w stylu "nie odzywam się do ciebie przez tydzień" ujdą mu na sucho, a ja będę sobie pytać, prosić, grozić i na tym się skończy. Czasem wystarczy uświadomić takiemu paniczowi, że wszystko może mieć swój koniec. Potem błagał, przyrzekał że się zmieni itd. Może rzeczywiście tak by było.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ale ale ale ale ale ale ale al
nie kocha cię uświadom to sobie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to jak wyjeższarzz
w zasadzie każda osoba która wykorzystuje negatywne emocje do czerapnia i wyssania energi od innych jest toksyczna ..niech spierdala dalej.. Skoro nie czujesz się winna to znaczy ,że nie jesteś. ..jak się znowu zfochuje to nie zwracaj na to uwagi ..udaj ,że nic się nie stało .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wstrząśnięta nie zmieszana
Dzięki za porady. Wiem,że jest w nich dużo racji, dlatego też nie napiszę smsa , nie bede prosic b było normalnie. Niech zobaczy,że mnie to nie rusza...ale to mimo wszystko boli, jak ukochana osoba wychodzi trzaskajac drzwiami bez słowa...eh. A poszłoo jedno zdanie- powiedziałam mimochodem,że powinnam być milsza dla kolegi z pracy, z którym ogólnie się nie lubię, ponieważ widzę ostatnio,ze stara się mi pomóc :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ginorossia
Autorko, wiem o czym piszesz, sama borykałam się z takimi sytuacjami których sama byłam prowokatorką, a także odbiorcą (od mojego partnera)... to nic innego jak wzorce zachowań pielęgnowane w nas przez całe życie. To akurat chęć prowokacji i podatność na nią. Jest to ściśle związane z zachowaniami DDA. http://www.youtube.com/watch?v=4v58Ciix4SA&feature=BFa&list=UUeQP9ejFBCfnJSeBiWHxX-w&lf=plcp o prowokacjach wg. Dariusza Logi:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ginorossia
Ratunkiem jest obopólna chęć zmiany. Później tylko praca, praca i praca nad zmianą samego siebie i wszystko jest możliwe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 3322
broń boże nie pisz zadnych sms-ów Takie fochy i ciche dni zniszczyły moje małżeństwo, ktore nadal trwa, ale tylko fikcyjnie. Z biegiem czasu bedą dłuższe i coraz dłuższe dni ciszy, obrażania. Zapewniam cię, ze to postępuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wstrząśnięta nie zmieszana
DDA? ale u nas rodzice nie piją, nie pili... a my jesteśmy 3 miesiące po slubie...takie zachowania zdarzały się wcześniej i przed ślubem, kiedy wystarczyło, że ktoś zażartował,ze umówiłby się za mną na piwo itp...ja nie musiałąm nic robić. Na naszym weselu mąż rzucił się na mojego kuzyna, bo ten zatańczył ze mną za dużego jego zdaniem przytulaca...nie wiem sama co dalej:/ zazwyczaj jest dobrze, mieszkamy u moich rodziców, kocham go, ale nie chce stracic swojej godnosci...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ginorossia
W polskim społeczeństwie ten syndrom mają prawie wszyscy, ALE w róznym natężeniu, w różnym stopniu. Przyczyną nie jest de facto alkohol ale emocje i uczucia jakie towarzyszą człowiekowi, więc mając styczność z anormalnymi niezrównoważonymi sytuacjami nawet niebezpośrednio jesteśmy podatni, a to co opisujesz to dokładnie to. Jeszcze raz gorąco polecam http://www.youtube.com/watch?v=SDPDFT2VONk&feature=BFa&list=UUeQP9ejFBCfnJSeBiWHxX-w&lf=plcp Musisz wyjść z innego punktu widzenia, by zacząć to zmieniać... zmieniać swoją rzeczywistość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ginorossia
Wiesz, nie jestem specjalistką, ale miałam ten sam problem, konflikty, konflikty i jeszcze raz konflikty... a w tle uczucie i szzcęśliwy związek. Zaczeliśmy szukać pomocy, zmęczeni tym wszystkim dając sobie ostatnią szansę, bo ta konfliktowość wymknęła się już spod kontroli. W efekcie były afirmacje i każde pracowało nad zmianą samego siebie - nad podatnoscią na prowokacje i chęcią do prowokowania. Teraz się poukładało, a ja mam pewność, że ludzie się zmieniają jeśli tylko chcą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to jak wyjeższarzz
..a ja sam byłem zazdrośnikiem może nie ak obsesyjnym ,ale właśnie źle się czułem jak wiedziałem ,że moją dziewczynę ktoś tam na piwo zaprasza czy tam podrywa...rozstalismy się ,ale ona też tam zawiniła bo przeginała też ona ,ale nie wazne. Ważne że teraz już wiem ,że nie należy szaleć niewiadomo jak za drugą osobą i "udowadniać" swoich "miłości" bo to bez sensu...jak kocha to sama się będzie pilnować ,żeby nie przekroczyć tej granicy. ...no ale wiem to już po rozstaniu ,ale i tak nie mam do kogo wracać bo moja na te piwka po prostu szła i tyle :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×