Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość fgthbytrjnuykmjyt

Nie chce zyć... Nie chce żyć...

Polecane posty

Gość asdasdasdasdasdasd
@ fgthbytrjnuykmjyt Wiesz, że Bóg Cię kocha?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgthbytrjnuykmjyt
to nawet miłe , że staracie sie zminimalizować mój problem, ale nie jesteście sobie w stanie wyobrazić tego jak narastającą frustrację odczuwam kiedy wiem, że pomimo tego, że mając wystarczające warunki do spełnienia swoich marzeń jest tez ta kula u nogi, która mnie tak unieszcześliwia i automatycznie wszystko skreśla z listy marzeń.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
fgthbytrjnuykmjyt > Wola zmiany = zmiana. Choroba to nieco inny przypadek, ale uwierz mi, że można zrobić wiele, aby Cie nie dotknęła. Widzę jednak, że bardzo boli Cię to, że ktoś potrafi być zadowolony i stara się przekazać pozytywne nastawienie dalej. Wnioskuję po tonie wypowiedzi. Toteż żegnam i pozostawiam temat o umieraniu dla Was. Niech się stanie to, czego naprawdę oczekujecie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość asdasdasdasdasdasd
Słowa wielkiej mistyczki i wizjonerki: " Samobójca zatem od żadnych cierpień nie ucieka i nic na czasie nie zyskuje. Zamienia tylko mniejszy znajomy już ból na niepojęcie sroższy i nowy, przekreśla niektóre zdobyte do tej pory zasługi, dodaje dobrowolnie do przetrwanych już trosk doczesnych i do przyszłych mąk czyśćcowych (lub wiecznych!) owe brakujące mu do śmierci lata, pełne na pewno gorszych cierpień od tych, przed którymi chciał umknąć. "

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgthbytrjnuykmjyt
Tak, wiem że mnie kocha. Ja Jego również.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgthbytrjnuykmjyt
violent pozytywne myslenie niikomu jeszcze nie zaszkodizło, pomaga ono łatwiej znosić cierpienie, ale nie jest na tyle silne aby zmienić charakter człowieka :) a na tym zależy mi najbardziej. w takim razie do widzenia,i dzięki za kosntruktywne opinie które wniosłeś do tematu!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość asdasdasdasdasdasd
" I jakże jest szczęśliwą, że może! Wie już teraz, jak niewspółmiernie lekkim -jest najdłuższe i najbardziej przykre nawet życie w porównaniu do jednej choćby chwili spędzonej w Czyśćcu. Z jakąż radością wróciłaby na ziemię, na nędzę, na poniewierkę, na choroby, na poniżenia i jakby je teraz umiała pożytecznie znosić! Na ziemi można się każdą chwilą zasługiwać Bogu, można sobie zaskarbiać Jego łaskę i przebaczenie - tu niczego już dla siebie zrobić niepodobna! Dusza stoi wobec Prawdy i ma najgłębsze zrozumienie, że to co ją czeka, jest sprawiedliwym następstwem win i własnych zaniedbań. Za łaskę, za dowód niepojętej dobroci Bożej uważa też to właśnie, że będzie mogła cierpieć. "

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgthbytrjnuykmjyt
asdasdadsda nie wierzę w czyściec, jednak potiwerdzam to, że łaską jest cierpienie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zbutwiała sosna
a Ty jesteś w takim razie naprawdę śmieszna myśląc, że zmagasz się z takim wielkim problemem. Jak byłam w gimnazjum to miałam podobny sposób myślenia ale teraz się z tego śmieję. Cierpiałam sobie wewnętrznie myśląc, że dzięki temu jestem na wyższym poziomie emocjonalnym. Tobie też to kiedyś przejdzie i będziesz to uważać za żenujące :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość asdasdasdasdasdasd
Pamiętaj, że Bóg nikomu nie daje tyle, ile nie mógłby wstanie udźwignąć. Jeżeli cierpisz, to znaczy, że możesz dokonać poprzez cierpienie wielkich rzeczy. Pod warunkiem, że ofiarujesz się dla Boga, dla zbawienia dusz, dla wyproszenia łask dla błądzących. Dzięki cierpieniu masz okazję zaskarbić sobie wielkie łaski i zasługi w Niebie. Jesteś przeznaczona do wielkich rzeczy, masz bardzo ważną misję do wykonania. Nie zawiedź Kościoła Triumfującego, ponieważ Twoja wartość jako człowieka jest przeogromna. Nie zawiedź Boga. On ma utkwione w Tobie oczy, przenika Twój umysł na wskroś, a Twoje imię jest głęboko wyryte w Sercu Chrystusa, który przelał za Nas krew, byśmy mogli uczestniczyć w Wiecznym Szczęściu w Domu Naszego Ojca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgthbytrjnuykmjyt
sosna ja nie uwazam ze moje cierpienie wznosi mnei na wyzszy poziom ? gdzie tak napisalam ? jezeli juz napisalam ze cierpienie jest karmą z poprzednich wcielen, a nie jakąś nobilitacją...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zbutwiała sosna
Chodziło mi ogólnie o myślenie o cierpieniu w takich kategoriach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zielono żółta czerwień
Ech ludzie...nie tłumaczcie się tym którzy nie rozumieją Waszego cierpienia,bo szkoda zachodu. Każdy odbiera świat inaczej i ja wierzę tym,którzy mówią jak bardzo cierpią i nie mogą sobie poradzić z problemami nawet jeśli ich problemy dla mnie samej są błahe. Mam świadomość różnic między ludźmi,tego że jeden jest silny psychicznie drugi nie,jeden ma inne cele i docenia co innego w życiu niż ten drugi. Jeden tęskni za miłością drugi za pieniędzmi. Dlatego bez sensu pisać " nie masz kolegów? przecież łatwo znaleźć" - w tym rzecz,że dla jednej osoby może być to łatwe dla drugiej naprawde trudne. I jeśli ktoś nie odczuł tego na własnej skórze to nie powinien sie wymądrzać,że to nic takiego. Bo dla tej drugiej osoby własnie to stanowi poważny problem. I nie ma tutaj czego krytykować ani wartościować cierpienia. A dzieci alkoholików właśnie często mają problemy społeczne,w ogóle to często wynika ze złego wychowania. Na pewno nie powinno sie porównywać autorki do osób z patologicznych rodzin,które są silne bo one tak samo mogą użalać sie w necie a silnych grać przed innymi.Jest to bardzo prawdopodobne zważywszy na ogólną nietolernację dla słabości,co widać choćby w tym topiku. Każdy ma prawo nie dawać sobie rady,załamać się,ile można znieść? Człowiek powinien sobie pomagać,bez wsparcia i ciepła długo nie pociągnie.Straci sens życia i nic dziwnego.A chyba lepiej gdy wyżali sie w necie i nikomu tym krzywdy nie zrobi niż jakby miał sie wyżywać na innych. Widzę jak cienko u niektórych z empatią - ktoś potrzebuje pomocy to najlepiej go zjechać,co tam że nacodzień nic poza krytyką nie słyszy,co tam że chce sie zabić..najlepiej napisać a masz racje,idź sie zabić..to dopiero głupota.A co jak naprawde ktoś przez takie słowa sie załamie? Może to ostatnie miejsce gdzie szuka pomocy? Gdzie ma szukac jak nie ma znajomych,net to dobre miejsce by sie wygadać. Właśnie przez taką ignorancję dla czyjegoś indywidulanego cierpienia,ośmieszanie,spychanie na margines,bagatelizowanie jego problemów sprawia że potem ktoś kto wydawał się szczęsliwy bo grał wielce silnego i zadowolonego nagle popełnia samobójstwo a ludzie w szoku,jak to możliwe że on to zrobił bo przecież nic na to nie wskazywało?? Ja sama doświadczyłam własnie takiego spychania mnie na bok,liczyły sie problemy mojej chorej siostry bo jest chora więc trzeba jej poswięcić maksimum uwagi - ja oczywiście również dla niej pomocna,nie zadręczałam swoimi problemami. Liczyły sie problemy rodziców bo przecież trzeba im pomagać,bo oni tacy zalatani i zapracowani..a gdzie w tym wszystkim ja? Zabrakło już pięciu minut dla mnie...zrezygnowałam z prób zwracania na siebie uwagi,z jakiegokolwiek wspominania o tym że coś mnie boli,dusiłam wszystko w sobie a płakałam w poduszkę. Znikąd prawdziwego ciepła i wsparcia,brak przyjaciół,życie w ciągłym lęku przed światem i ludźmi,poczucie bezradności i bezwartościowości..nic dziwnego że myslałam o samobójstwie. Naprawde to takie niepojęte? Dla nastolatków brak przyjaciół i ciepła w rodzinie to naprawde smutne..Nie mówiłam o tym nikomu,jedynie pisałam w necie o tym o czym myślę. W końcu duszone emocje musiały gdzieś znaleźć ujście. I co? I też uszłam za mega użalającą się osobę,mega żałosną i beznadziejną. Myslicie że taki 'kop w dupe" pomaga? Nie,bo wystarczająco ich dostawałam w realnym życiu! Szukałam ciepła a nie pustej gadki "weź sie w garść,sama sobie radź a stąd spierdalaj,mamy gdzieś twoje problemy" Raczej dostałam potwierdzenie że słusznie wybrałam że sie chce zabić,bo wszędzie mnie nie chcą,nawet na jakimś pierdzielonym forum.. na całe szczęście trafiłam na SEKRET. Ktoś tu wspomniał o pozytywnym mysleniu - tak to bardzo dobra droga. Wcale nie musi zmienić charakteru tylko na chwilę. Ja się zmieniam cały czas..doceniam drobiazgi,minimalizuje lęki,zamieniając strach o przyszłość w wizualizowanie szczęścia,nie czuje do innych żalu i nienawiści,staram sie zrozumieć motywy ich postępowania i uwierzcie,zawsze znajduje sie dobre wytłumaczenie..latami miałam żal do ojca za to że był dla mnie zimny i nieczuły.A on był taki bo sam miał złego ojca i to prawdopodobnie jeszcze gorszego niż on dla mnie więc po prostu nie wiedział jak być ojcem..ale wiem że w głębi duszy mnie kocha.Na swój sposób. A to tylko przykład. Wiem że myślenie to potężna energia,naprawde jego zmiana może czynić cuda.Tylko naprawde trzeba sie zaangażować i w to uwierzyć.Nikt nie powiedział że to przyjdzie od razu,starych nawyków bardzo ciężko się pozbyć. Ale jest to możliwe :) Dlatego nie załamujcie sie i nie poddawajcie - wszystko w waszych rękach.Nie trzeba przeżyć życia bijąc się w pierś i pokutując. Ja Wam polecam transerfing rzeczywistości,może coś Wam to pomoże,do mnie te książki bardzo przemówiły i już od czytania pierwszych stron poczułam magię :) W gruncie rzeczy wszystko wychodzi mi na dobre - gdybym miała wszystko od początku to nie wiedziałabym pewnie o tym,że można samemu programować sobie życie. No a poza tym,lepiej smakuje coś co sie samemu wypracuje i bardziej dzięki temu docenia :) Macie prawo do chwil słabości ale pamiętajcie by faktycznie nie zgnuśnieć w swoim żalu bo świat może być piękny,także dla nas introwertyków :) Ja mam niewielu przyjaciół ale doceniam tych co mam i nie potrzeba mi niewiadomo czego - ostatecznie samotność także sobie cenię. I mam gdzieś jeśli komuś nie pasuje to jaka jestem,ważne by mi pasowało ;) Świat jest piękny tylko trzeba to dostrzec..i wcale nie patrząc na tych co mają gorzej,bo nie mają nóg i rodziców - ale na tych,którzy mają lepiej i wyobrazić sobie że możecie być na ich miejscu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgthbytrjnuykmjyt
dziękuję bardzo za ten komentarz :) bardzo pomocny i dodający otuchy! :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×