Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość MasX

Ślepa uliczka

Polecane posty

Gość MasX

Witam. Piszę tutaj ponieważ wiem że jest tu spory ruch, i chociaż to forum kobiece,to ruchliwe w obu płciach. Nie jest to temat dla osób które męczy czytanie. Od 3 lat jestem z pewną kobietą. Omijając nasze wcześniejsze perypetie, zacznę od chwili sprzed roku, kiedy to się rozeszliśmy, ona miała wtedy innego faceta, ale zeszliśmy się z powrotem. Mieszkaliśmy 60 km od siebie. Ja miałem swoją małoopłacalną działalność, ale pracowałem jeszcze w inny miejscu. Widywaliśmy się tylko w weekendy, ale utargowałem jeden dzień wolnego, żeby spędzać razem ponad pełne 2 dni w tygodniu. Zorganizowałem nam wtedy wyjazd na wspólne 3-dniowe wakacje, po czym 5 dniowy razem z nią i jej dziećmi. Jest 11 lat starsza i ma dwójkę dzieci (nie w tym problem, bo tu go nie widzę/ nie widziałem). Planowaliśmy zamieszkać razem, czyt. miałem się przeprowadzić do niej. Ona ma koty, ja jestem strasznym alergikiem na nie. Miała je wydać. Wtedy wyskoczyły jej kłopoty finansowe, 1500 zł rachunku w krótkim czasie do zapłaty. Zapieprzałem u siebie i w drugiej robocie po 15-20 godzin dziennie przez tydzień żeby jej pomóc. Na koniec z przemęczenia dostawałem omamów, ale daliśmy radę. Chwilę póżniej doszło do sprzeczek, bo jużwyszło że miałem się przeprowadzić nie do niej, a bliżej- ona kotów nie odda, bo nie może- dzieci są zbyt przywiązane. Przebywając u niej dusiłem się cholernie po nocach, powróciła astma. Zacząłem na nowo brać leki. Ja jednak, przekonany że skoro chcemy być razem, to razem powinniśmy mieszkać. Po 2 miesiącach zawiesiem działalność, zostawiłem robotę, przeprowadziłem się do niej.Po 7-dniach znalazłem robotę lepiej opłacalną niż wcześniej. Ona też pracowała. Wcześniej sporo się kłócilismy, ale teraz było ok. Po pracy jechałem pod supermarket, czekałem na jej tramwaj z pracy, po czym robiliśmy razem zakupy. Po powrocie zmęczeni robiliśmy w domu, raz jedno coś ogarnęło, pozmywało, raz drugie. W pracy jej zaistniała bardzo chora sytuacja, sam podpowiadałem jej że szkoda nerwów i żeby ją rzuciła. Tak zrobiła, i od tamtej pory się zaczęło.... Na nowo kłutnie.. Ja przekonany że skoro teraz tylko ja pracuję, to zajęcie się domem może przypaść tylko jej. Ale okazało się inaczej. Wstawałem o 6, wracałem o 17.00 i musiałem jeszcze wychodzić na zakupy. Zaczęliśmy się kłócić, bo uważałem że teraz ona ma czas sama na zakupy. nie pracuje a ja ciężko fizycznie się urabiam. Przekonała mnie że nie ma siły nosić tyle zakupów. Więc postanowiłem raz w tygoodniu przynosić zgrzewkę napoii, karmy dla zwierzaków, mleka- ogólnie najcięższych produktów, resztę dupereli myślę da radę sama przynieść na tygodniu. Gdzie tam, wracając z roboty, musiałem nadal chodzić do sklepu- bo ona musi się wyszykować, a ja wyszykowany już jestem, i zabierać na spacer psa, po drodze wyrzucając worki śmieci. Moja tygodniówka brana w piątek, wystarczała na nas wszystkich teraz do czwartku... Ona niby roboty nie mogła znależć bo teraz musiała zająć się tym, żeby dzieciaka przepchnąc przez semestr bo olewał naukę. Dni mijały... I ciągle ten sam scenariusz- wracam po robocie, burdel w domu, naczynia w zlewie, w garnkach zapleśniałe jedzenie, z psem jej dziecka nikt nie był na dworzu, ona przed netbookiem (prezentem od mojego ojca). Miałem dosyć, przestałem chodzić na zakupy, zostawiać jej część pieniędzy, kłóciliśmy się o wyrzucenie śmieci i wychodzenie z psem. Sytacja w tej chwili wygląda tak- ja w domu nic nie robię, nie mam motywacji do tego za cholerę. Wmieszkaniu leżą sterty ubrań, bałagan zajszczany przez koty (nie mam prawa nic z nimi zrobić- nie mieszkam u siebie :) ). Młodszy dzieciak nie chodzi do szkoły, ale siedzi w łóżku od kąd wstanie z moim laptopem na grach do puki się nie zaśnie ( co bywa ok 5.00-7.00 rano!!). Ja nie mogę sam decydować o blokadach na komputer- mam się nie trcać do jej dzieci.. Wychodzę na tego złego- a ona taka dlanich dobra, pyta mnie przy nich czy mogą sobie pograć jak założę blokadę. Ja- ten zły bo zabraniam, ona- taka dobra... Ale jak na nią bluźnią, czy biją sięmiędzy sobą słyszę-no zrób coś!!! A dupa... Mam się nie wtrącać przecież, wtedy jak siękłócimymiałbym przecieżwogów u niej i u nich. A co słyszę jak się kłócimy??... Ty chu***u... Skuwynyn***..... Nie masz jasz... Zniszczyłeś mi życie, bo miałam szczęśliwe (z tym wcześniejszym,który nawet pracy nie miał, za to miał ten czas żeby np jej pozmywać, wyjść z psem:), i którego porad nie kwestionowała)... Moje rady na temat dzieci, życia, kończą się awanturą- bo wychodzi że ją krytykuję, pokazuję błędy... Później się dziwi że robiąco chcą, nie chodzą do szkoły, nie słuchają jej.... Ogólnie tu bagno jest dlamnie dużo szersze ale pisania by było na całą ksiązkę... Ona na nic nie ma czasu.... Nie ma ubezpieczenia, bo nie zarejestrowała się jako bezrobotna... Nie potrafi omijaćniektórych życiowych przeszkud i kłopotów- gdy jej przedstawiam rozwiązanie bo widzę cośz boku- są awantury... Ona wstaje o której chce, nawet o 14.00... PARANOJA!!!! Gdy się kłócimy zacząłem wychodzić się napić, bo gdy jest 2.00 w nocy a ja rano wstaję,to mogę wtedy zasnąć nie denerwując się że nie obchodzi ją że właśnie pruje mi się nad uchem.... Tragedia! Nie będępisał o wszystkim. Mój problem jest taki że słyszę w koło że mam stąd wypierdalać... A później niby wszystkook,ona takawspaniała... A ja mam dość. Chcę sięwyprowadzić,aleniemogę bo nie wystarcza mina nasze wspólne życie (i tak słyszę że kasę przepijam i nic jej nie daję:),a te zasrane zakupy dla wszystkich i tak robię,,, ), a jednocześnie by odłożyć na pierwszy czynsz, komorne... Musiałbym nie robić zakupów, a wtedy usłyszę że jestem jej niepotrzebny bo nic nie robię i nie daję pieniędzy... Za to 6 miesięcy tego syfu, mojej pracy dlawszystkich uważam że mam prawo pomieszkać dopuki nie znajdę mieszkania. Ale jak???Bo przecież nie umiem mieszkać i nie zroić zakupów dla czwórki,a jak bym nawet nie zrobił to i tak każe mi wypierdalać?? Jak to rozegrać??? Potrzebuję pracować gdzieś 2 tygodnie sam na siebie żeby odłożyć.... ;/.... Kuzw*a, niech ktośmi podpowie jak to rozegrać... Janie chcęz nią być... A mogę tylko stracić robotę, i wrócić do rodziców, albo ciągnąć to dalej i być uległym pantoflem żeby komuś dupę zadowolić i nasłuchać się na jej temat (a jej słowa już wdrażają się w poglądy dzieci- że robię łaskę itd.)...... :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ssssssssskkkkkkkkkaaaaaaaa
kolego,to nie moze byc prawda co piszesz,bo chyba tkim idiota sorry i masochista to nikt nie jest zdolny byc :O jeszcze tylko brakuje bys napisal ,ze ja kochasz i nie mozesz bez niej zyc :D albo jestes garbaty,zezowaty ,pol inwalida z twarza nosferatu i mniej niz zerowym poczuciem wartosci ,bo juz nie chce cie obrazac ze idiota nawet nie do kwadratu bo do potegi entej:O Nikt normalny nie bylby z taka baba jaga i do tego jeszcze nie zapierdalalby w takim cyrku psycho na nieswoje bachory i zakupy robil i kupy wynosil zwierzece i w szczynach od kotow jako alergik nie mieszkal :O Puknij sie w glowe i wroc do rodzicow ,zacznij na siebie zarabiac i olej tego smierdzacego lenia i brudasa psycho z nieswoimi bachorami :O I zapomnij o niej i tylko jej o tym nie mow,ze tak chcesz zrobic bo jeszcze cie wjebie w ciaze z nia i ugotuje na reszte zycia :O No sorry ale o takim naiwnym czlowieku to jeszvze nie slyszalam :O 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jesteś jeleniem i ciotą
skończoną i ona z tego korzysta. brawo! (dla niej)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiadomość bezprzewodowa
jak bawi cię rola cytryny do wyciskania to juz twój problem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hyckajsdl
to musi byc prowokacja :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moje trzy
To nie może być prawda. To prowokacja. :D 10/10

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość za kwiecisty opis
by napisał to facet poza tym istnieje coś takiego jak odczulanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aischa112
Ja tam nie sądze że to prowokacja, bo różne scenariusze życie pisze. Weź przez tydzien szukaj intensywnie mieszkania, czy chociaż jakiejś stancji, a w piatek jak weźmiesz tygodniówke, spakuj swoje rzeczy w powiedz do niej: Wypierdalam, tak jak chciałaś! Problem z głowy. A swoja droga to mocno popieprzona ta kobieta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×