Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

ONNALA

Nie mam przyjaciół

Polecane posty

Witam was może chociaż tu ktoś mnie zrozumie? Mam okropne wrażenie że nikt nie potrafi mnie zrozumieć, ale może to po części dlatego, że zwykle się nie zwierzam i nie okazuję słabości... Kiedyś byłam bardziej otwarta, miałam kilka "przyjaciółek", które mówiły mi dużo o sobie, więc ja tym samym zaczynałam także zwierzenia... Było to ok 3-5 lat temu, teraz mam 21 lat. Dla mnie było i jest sprawą oczywista, ze jak ktos powie mi cos w tajemnicy, to w żadnym wypadku tego nie podam dalej.. nawet pod wpływem ;) tak już mam... a sama przejechalam sie nie raz na swojej ufności... moi pseudo znajomi przekazywali duzo rzeczy dalej, co mnie bardzo zabolało... malo tego slyszalam ze niektorzy nimi bliscy znajomi ciesza sie z moich niepowodzeń... teraz już tylko mówię w rozmowie z kimś głównie o pozytywach, w sumie taki przyjęłam sposób myślenia, aby nie skupiać się na problemach nawet przed sobą... ale bliskich znajomych praktycznie nie mam... ostatnie z bliższych znajomości rozpadały się kolejno po liceum, po wyjezdzie znajomych za granice itd... teraz Ci dawni maja mnie gdzies, chociaz bywa że sami czasem narzekają że znów ja się mało odzywam, ale nie wydaje mi się. Kolezanka kiedys narzekala, ze ona mi tyle o sobie mówi, a ja jej o sobie nic... stosunkowo było to niedawno... ale ja się po prostu boję. nie ma osoby na świecie której bym w jakimś większym stopniu ufała. i jakoś przestaję czasem wierzyć, że komuś może zależeć na bliższej znajomości ze mną. Zauważyłam coś takiego od dłuższego czasu - na początku bez problemu potrafię nawiązać znajomość, czy to z grupką ,czy z jedną osobą, ale kiedy ta znajomość się rozwija, to zaczyna się jakoś psuć wszystko... Np. ostatnio zmieniłam miejsce zamieszkania, prace, gdzie poznałam dużo nowych osób. na początku super, razem imprezowaliśmy, wychodziliśmy na przerwy... czasem sobie robiliśmy zarty, ale wyszło w sumie tak, że dużo żartów było ze mnie co mnie zaczelo denerwować. Po kilku razach, gdy powiedziałam co o tym mysle, wyszło na to że za bardzo biorę wszystko do siebie i już grupką mnie "olała". nie rozumiem skąd to się bierze, jestem miła, czasem pożartuję, chętnie pomogę, mam też swoje zdanie, a często bywa tak że ludzie się ode mnie odsuwają... tego typu sytuacji było więcej w różnych kręgach...może ktoś mi pomoże i wskaże, gdzie może tkwić problem? robię się coraz bardziej zamknięta w sobie gdy idę do pracy np - potrafię być w stanie euforii, ale gdy już w pracy zobaczę, że osoby, z którymi miałam dobry kontakt teraz jakoś dziwnie się na mnie patrzą to humor mnie opuszcza. i mam też wrażenie przy okazji że przez to potencjalni nowi znajomi jakoś nie są zainteresowani. W życiu wychodze z założenia " umiesz liczyc, licz na siebie..." , choc nie ukrywam że czasem to mnie smuci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Widzisz- zakładasz że ludzie są jak Ty. Nie są. Im szybciej zdasz sobie z tego sprawę - tym mniej będzie rozczarowań. To co pisałaś o pseudo-przyjaciółkach, to nie mniej, nie więcej, a życie samo w sobie. Ludzie już tacy są. Wiesz... Na SSRPG jest w offtopie opowiadanie o Elenie... Niby nic. Ale pokazuje jaki jest świat. To, że ludzie kochają Cię o tyle o ile jesteś tematem do plotek. Boją się szczerości i uprzejmości - doszukując się ukrytych jej powodów. I powiem Ci jeszcze coś. Lepiej 30 lat szukać przyjaciela i znaleźć przyjaciela prawdziwego, niż mieć grono 100 nieszczerych ludzi wokół siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gnojek ale taki prawdziwy
no 30 lat to może przesadziłaś, ale tak 29 to się zgodzę :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
też tak myślę... właśnie widzę dużo osób dookoła, którzy mimo że ciągle robią sobie nieprzyjemności, obgadują się itd, uważają się za przyjaciół... lub grupki, gdzie jedna czy 2 osoby robią wszystko by do tej grupy przynależeć ,a tamci uważają ich za lizusów itd... stwierdziłam że wole być sama niż mieć znajomych tylko "na pokaz", żeby nie być sama... podobno najgorzej jest być samotnym wśród ludzi :) Akurat zdaję sobie sprawę, ze każdy jest inny... zwracam na to szczególną uwagę i staram się nie oceniać przez swój światopogląd... jednak widzę dużo osób, które szczycą się tym, że np. są wredni, chamscy, a mają duże grono znajomych i są ogólnie szanowani... lub śmieją się z osób, których nie znają, oceniają ich, wedle własnego widzi mi się, i tego już nie rozumię... generalnie takich osób unikam bo uważam to za puste a nie każdy taki jest, jednak ze mną jest tak, że ludzie, którzy do takich akurat się nie zaliczają, dziwnie na mnie patrzą, a może i mam takie wrażenie... bo gdy zamknę się w swoich myślach to tak jest. ale bywa, że mam dobry humor, i nawet gdy nie mam uśmiechu na ustach, to ludzie, którzy normalnie na mnie nie zwracają uwagi, zaczynają się uśmiechać, zagadywać... Jednak zauważyłam, że tracę powoli wiarę że uda mi się zainteresować kogoś po głębszym poznaniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cały problem leży w tym że ty nie masz się z czego zwierzać i to uważasz za swój problem którego nie jesteś nawet świadoma. że np. są wredni, chamscy Wiesz myślę że nie wiesz co to jest prawdziwe chamstwo, ty po prostu spotykasz może głupich ludzi, ale nie wiem nie znam ich. lub śmieją się z osób, których nie znają, oceniają ich, wedle własnego widzi mi się, i tego już nie rozumię Nie rozumiesz tego bo nie jesteś z nimi. Z przyjacielem lub z ludzmi wśród których czujesz się dobrze można śmiać się i nabijać ze wszystkiego i z każdego i będą to najlepsze chwile w twoim życiu. Ja już takie miałem i tobie też życzę. Musisz zmienić się bo zaczynasz świrować. Zrozum że ludzie z których oni się śmieją też mają ciebie gdzieś :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
na jakiej podstawie twierdzisz ze nie mam sie z czego zwierzać? heh no mnie nie bawiło nigdy obgadywanie dużo znajomych osób mi już kiedyś mówiło że ja właśnie do takich osób nie należę i za takie "piękne" chwile w życiu dziękuję :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×