Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Taka jedna dzieweczka

On ciągnie w swoją a ja w swoją

Polecane posty

Gość cup of red tea
najlepiej jest jak mlodzi dorabiaja sie od zera sami, wtedy nie ma tego chorego moje twoje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość AniaHaniaJania
A kochasz go? Mam 22 lata, moj narzeczony 23. Chlopak jest juz milionerem dzieki rodzicom i w zyciu nic o intercyzie nie wspomnial. Mi to w sumie nie przeszkadzaloby, wiem ze to ten jedyny. Zastanow sie lepiej czy go kochasz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taka jedna dzieweczka
Ale dzisiaj mojego chłopaka przez telefon zjechałam bo jestem zła na te dojazdy osmiogodzinne! I on to nazywa moim domem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość AniaHaniaJania
szkoda zachodu, nie kochacie sie:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taka jedna dzieweczka
Ania, gratuluję fajnego faceta i ustawionego też. Odpowiem Ci na pytanie, ja mojego kocham, inaczej bym go rzuciła przez tyle problemów które mam w zwiazku z tymi dojazdami do niego. On jest też jedyną moją rodziną którą mam na świecie. Jedyną mi bliską osobą. Tak już to jest że jak się kogoś kocha to się na kasę nie patrzy, też mogłabym rozglądnąć się za tutejszym gościem z kasą i mieszkaniem, ale ja chcę tylko jego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cup of red tea
bo go kocham to mam nie myslec o tym zebym za pare lat nie zostala z torbami? milosc i zaufanie nie ma tu nic do rzeczy bo czasami ta milosc sie konczy i trzeba robic tak zeby nie zostac sie z reka w nocniku. Jak mialam tyle lat co Ty ania hania to tez wierzylam ze uczucia to do konca zycia ale zycie pisze rozne scenariusze i w imie milosci nie zamierzam sie dokladac do "cudzego", pomimo ze go kocham

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cup of red tea
tymbardziej ze wszystkich swoich pieniedzy dorabialam sie sama, mama dala mi koldre i komplet garnkow jak szlam na swoje i nic wiecej:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taka jedna dzieweczka
Cup of red tea, to ja też się dołączę do klubu starych panien i to w dodatku ryczących też, bo dzisiaj wyłam jak hiena do księżyca z tej niemożności. Masz rację że młodzi powinni się dorabiać od zera żeby uniknąć tej presji " moje" " twoje". W moim przypadku tak jest, ja po prostu nie umiem zaufać mojemu chłopakowi po tym co przeszłam i widziałam w mojej rodzinie. Jego rodzina natomiast jest wzorowa, nigdy żadnego rozwodu; to też ma wpływ na wizje świata. Mój facet wyrósł na prawdziwego mężczyznę, pamiętam że jak było ze mną krucho to płacił moje długi u ludzi i instytucji a jak był jeszcze dzieciakiem to mnie okłamał że wygrał na loterii, a w rzeczywistości zakosił kasę rodzicom żeby mi dać na chleb, bo kiedyś nak kruchutko ze mną było. W naszym przypadku więc to nie tak bardzo ten podział mnie denerwuje jak ta odległość. Cholewka jasna!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taka jedna dzieweczka
A cup pf tea ma rację że miłość is miłość a business Is business.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taka jedna dzieweczka
Ja tam już złodziejstwa w rodzinie na swojej skórze już przerobiłam i każdemu radzę żeby się zabezpieczał, nawet jeśli miłośc oślepia, to chociaż niech rozsądek zostanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taka jedna dzieweczka
Mój facet yje sobie wygodnie z mamusią, ona za wszystko płaci, ja mu kupię meble i bedzie git.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taka jedna dzieweczka
Żyje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moze pomyslec o zakupienie mieszkania w miejscu z ktorego kazde z Was bedzie mialo podobna odleglosc do pracy>? Bo jesli dojazdy maja komus zabrac x godzin to takie zycie na dluzsza mete nie ma sensu. Kombinacje ze zmiana miejsc pracy jak sadze nie wchodza w gra, wiadomo jakie sa warunki w tym temacie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taka jedna dzieweczka
Cziczi, odpada, bo my samolotami so siebie jeździmy, tu będzie trzeba albo blisko niego się ustawiać albo blisko mnie. A jemu tam z mamusią to wygodnie bo i ugotuje i posprząta i za wszystko zapłaci, no żyć nie umierać po prostu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taka jedna dzieweczka
Różnie Cziczi, ja dużo podróżuję przez moją pracę, on zawsze w swoim domu zawsze mieszkał i tak mimęło dużo czasu. Teraz trzeba skonkretyzować i klapa jest bo on się spódnicy mamusi trzyma.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czyli wychodzi na to, ze od zawsze zyjecie troche na odleglosc, skoro Ty jestes w ciaglych rozjazdach. A Wy na pewno kochacie sie? Bo mozna troche odniesc takie wrazenie, ze kazde z was zyje sobie swoim zyciem i trudno z niego zrezygnowac, a jesli to odbierane to jest jako wielkie poswiecenie, wyrzeczenie itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jejejeje1
Witaj autorko, my też bardzo długo byliśmy z mężem przed ślubem, bo prawie 9 lat. Przez to związek był już mocno "przechodzony". Twój problem polega na tym, że nie wzięliście ślubu w odpowiednim czasie i każde zaczyna powoli zajmować się swoimi, a nie wspólnymi sprawami. W naszym przypadku potrzebowaliśmy decyzji o tym, czy chcemy razem być , a jak zadecydowaliśmy, że tak, to od razu ustaliliśmy, że bierzemy ślub. Piszesz, że Twój mężczyzna pomagał Ci, kiedy byłaś młodsza i nie miałaś tyle kasy, co teraz, a Ty nie chcesz teraz dorzucić się do mebli w waszym mieszkaniu? Pisałaś, że pochodzisz z trudnej rodziny, w której jej członkowie okradali się. Według mnie przejawiasz podobne zachowania. Nie mogłabyś zaryzykować swoich 20 tysięcy na meble, aby zainwestować w to małżeństwo? Dla mnie to jest skrajny materializm, SKRAJNY. Mnie to się nie mieści w głowie. Nie możecie zrobić wspólnoty majątkowej? A jeśli masz za daleko, to niestety, jedno z was musi się przeprowadzić. U nas tak było i w tym roku obchodzimy 3 rocznicę ślubu. A może już po prostu nie chcecie ze sobą być i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Autorko dobrze robisz ,ja uważałem ze miłośc ,az po grób a zostałem w ręką w nocniku .Kasa swoją droga miłość swoją niogdy razem pamiętaj.Powodzonka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jejejeje1
I mój mąż też jest maminsynkiem, ale z miłości do mnie wyprowadził się w miejsce o 400 km oddalone od swojej mamusi i wygląda na to, że szukamy razem mieszkania, a jak je znajdziemy to bierzemy kredyt, więc nie ma powrotu. Wszytko się da, tylko trzeba chcieć... I być zdeterminowanym :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taka jedna dzieweczka
Jeje, to znaczy że twój mąż Cię kocha skoro zostawił wszystko dla Ciebie. My natomiast mieliśmy i mamy sporo problemów, kiedyś były to problemy finansowe ( dlatego nie wzieliśmy ślubu) dziś są to problemy logistyczne, tak zwane " odległościowe". Sprawa jest taka że on mieszka daleko, zarabia mało, ale chce żeby urządzać wspólnie "nasze" mieszkanie tam koło siebie, podczas gdy ja prowadzę bardzo niewygodne życie i jak mu będę stawiać to nigdy nie będę miała swojego kąta tu gdzie jestem teraz. Chciałabym wziąć kredyt, ale na to muszę odkładać, bo tu ceny mieszkań są kosmiczne. Wyobraź sobie że wracasz do domu po pracy i nie masz gdzie odpocząć, gdzie się zatrzymać, i tak dzień w dzień... To męczy. Z drugiej strony on ma wygodne życie koło mamusi, ja mu wymebluje i czego chieć więcej od życia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jejejeje1
Przecież niekoniecznie musicie mieszkać akurat u niego w pobliżu jego mamy. Jeśli on zarabia przeciętnie, to w takim razie pewnie mógłby taką pracę znaleźć wszędzie. A a propos cen mieszkań w dużych miastach, to przecież można to obejść, kupić mieszkanie przeszło połowę tańsze, oddalone od metropolii o 30 km... My tak mamy zamiar zrobić, bo mąż pracuje w mniejszym mieście, a ja zaczynam szukać pracy w tym bardzo dużym. Miejscowość, w której zamieszkamy jest pomiędzy tymi dwoma punktami. Właśnie szukamy tutaj mieszkania. Jeśli chcecie być razem, to musisz być go pewna...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maszbaboplacek
Ten typ to jakaś pizda za przeproszeniem. tak cie kocha ze nie może się w twoje okolice przeprowadzić? Mieszkanie można sprzedać i kupić razem mimo kredytu. ty zresztą też normalna nie jesteś. on leniwy ty materialistka. patrzycie tylko na swoją wygodę i stan konta. Według mniewy się nie kochacie. Znajdź prawdziwa miłość ai twoje problemy zniknął.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taka sobie dzieweczka
" Bo do tanga trzeba dwojga.." chyba ten mój nie ma zamiaru ze mną tańczyć skoro sobie ceni bardziej wygodę od bycia ze mną. Oczywiście że on mógłby do mnie przyjechać i tu się osiedlić, i mógłby też sprzedać swoje mieszkanie i moglibyśmy kupić piękne mieszkanie w centrum, koło mnie gdzie jest więcej możliwości pracy. On mógłby zrobić wiele, ale tego nie robi bo pewnie nie chce, woli mieszkanie i wygodę ode mnie. Prawda boli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jejejeje1
Jeśli Cie kocha, to będziecie ze sobą. Jeśli Twoja praca daje Ci satysfakcję, to jej nie rzucaj, bo zostaniesz w jego mieszkaniu bez niczego. Ale o meble bym się nie martwiła. Związek jest od tego, żeby w niego inwestować swoje pieniądze i przede wszystkim czas, który jest cenniejszy niż każda kasa. Jest wiele opcji: możesz też się przeprowadzić i tam szukać pracy. To zależy od tego, czy naprawdę chcecie być razem i czy kupienie super-drogich mebli jest tutaj jedynym problemem (bardzo absurdalnym).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Na to wychodzi, że u ciebie wszystko kręci się wokół pieniędzy i jesteś chytra. Skoro chcesz z kimś dzielić życie to się na to zdecyduj i nie patrz na pieniądze jeśli już myślisz o najgorszym to poco w ogóle się w to angażujesz. Wychodzisz na samolubna pazerną osobę. Ja mając nie małe pieniądze nie patrze tymi kategoriami z osobą, którą kocham dziele się wszystkim i nie patrze że mogę za dużo stracić. Pieniądz to rzecz nabyta. Jeśli jesteś w związku małżeńskim nie ma moje, twoje wszystko jest "nasze". Tak przynajmniej powinno być. Skoro zarabiasz dobrze to czym się przejmujesz dasz sobie rade nawet bez tych mebli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kroowkakarmelówka
Słuchaj, ja to widzę tak i sama znam takie przypadki jak wasze, że jeśli dwoje ludzi, którzy jakoś tam mają już poukładane życia gdzieś dalej od siebie i chcą być razem, to niestety, ale muszą iść na jakieś kompromisy. Ja nie ogarniam, że wy tego nie pojmujecie. Siadacie i mówisz mu słuchaj, ja mam pracę tam, nie mogę z tobą mieszkać tutaj, bo nie pasuje mi dojazd, jakie widzisz rozwiązanie? Jedna para którą znam, ludzie po 40stce. Sprzedali oboje swoje mieszkania, wybudowali dom niedaleko jej miejsca zamieszkania, bo on miał taki zawód, że pracę mógł podjąć praktycznie wszędzie. Ona ma dziecko, więc nie chciała przeprowadzać się do niego. Druga, ona przeprowadziła się do niego bo zaszła w ciążę. Zostawiła rodzinę, znajomych wszystko. Ale ona miał mieszkanie, ona nie. Musicie to ustalić. Chyba, że jesteście z tych ludzi, którzy potrafią żyć na odległość mimo formalnego związku (i takie są przypadki). Ale to trzeba się poważnie zastanowić, bo to proste nie jest i nie dla każdego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taka jedna dzieweczka
Dzisiaj padł temat kupienia kuchni. Ja chciałam taką od ikei, on recznie robioną za około 50-60 tysięcy, oczywiście składka miała by być na połowę... a mnie aż nosi. Widzę że sporo osób które mi odpisały mają mnie za materialistkę. Myśle że są to osoby majętne, przyzwyczajone do pewnego poziomu życia, może nie rozumiejące co to znaczy żyć na wieki z lokatorami którzy często kradną, nie spłukują po sobie ubikacji, grzebią w twoich rzeczach, zamykają ci ogrzewanie w domu. Tymczasem ja powinnam kupować mojemu ukochanemu kuchnię za 60 tysięcy, podczas gdy każdy wydany pieniądz oddala mnie od kupna mojego mieszkania. Jeśli próbuje się bronić, to jestem materialistką. Na pewno się tak nie czuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Skunksik latający
Cieżka sytuacja. Współczuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×