Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość detronizacja999

nienawidzę spotykać się "na kawę" z przyjaciółkami Z DZIEĆMI

Polecane posty

Gość mamuśkaMałejZuzi
ja nie jestem od tworzenia na nowo znaczenia tego słowa, tylko napisałam, że również oprócz niegrzecznego dziecka to słowo oznacza dziecko poza ślubne, w pierwszej lepszej definicji to nie jest napisane i już naskok na mnie, że mylę z bękartem!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mamuśkaMałejZuzi
pozaślubne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to się nie nie spotykaj
jak ci nie pasuje a nie obrażaj zapracowane mamy, które pewnie nie mają z kim dzieci zostawić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie wrócilabym
nic nam nie zrobiły..ale tez nie ja je zrobilam:) a jak dla mnie najważniejszy były np maz czy mama;) to znaczy że tylko o nich mam rozmawiać i z nimi przychodzić na spotkania?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wafello
ja tez nie moglabym zniesc tego, ze chce sie spotkac z kolezanka, pogadac powaznie, ja sie produkoje, mowie a ona nawet mnie nie slucha bo non stop wodzi wzrokiem za dzieciakiem, albo ja cos mowie to ta przerywa naglym wrzaskiem jego imienia, az sie gadac odechciewa. Dlatego jezeli taka osoba nie ma gdzie dzieciaka zostawic to powinna uprzedzic, ze moze tylko z dzieckiem, czyli spotkania nie ma. I tez mnie mecza takie obsesyjne mamusie co to tylko o tych dzieciach mowia. Po 1 takiej rozmowie dochodze do wnoisku, ze z kolejna kolezanka idzie na straty i raczej juz sie z nia tak szybko nie spotkam. Ludzie z dziecmi maja juz zupelnie inne problemy i procz dzieciarow nic wiecej ich nie obchodzi. Uwazaja ze ich problemy to sa dopiero problemy przez duze p, a jak ktos nie ma dziecka to sie nie liczy. Uwielbiam takie podejscie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość iiiiiiiiiii
toleruje tylko dzieci z mojej rozdziny a cala reszta nie robi na mnie zadnego wrazenia i chocby kolezanka zachwalala oh jakie wloski oh kupke sama juz robi, to mnie to jedynie przyprawia o mdlosci, dzieciory innych dzialaja mi na nerwach i nie znosze jak dra japy bez konca

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka prawda_________
no jasne, dlatego przed spotkaniem nalezy wyjasnic czy to spotkanie towarzyskie, w 4 oczy czy jakas blazenada urzadzana przez jej bachora

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ewa......78
punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, ale poki co nie mam dzieci wiec jestem za tym, zeby bachory zostawaly w domach kiedy mama idzie sie zabawic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama maa.
bo są dzieci i dzieci. ostatnio szłam z moim dzieckiem (2 lata) do ZOO i koleżanka (która w dorosłym życiu nigdy nie miała kontaktu z małym dzieckiem) zadzwoniła zapytać, jakie plany na sobotę, bo się nudzi. Powiedziałam, że jestem na antybiotyku, więc wieczorne wino odpada, ale może się podpiąć pod te wyjście do ZOO. no i się wybrałyśmy. I teraz: nie jestem obsesynją mamuśką, nie latam za dzieckiem jak wariatka i nie krzyczę: "Zygusiu, nie wolno!", a Zyguś wtedy zapierdala jeszcze szybciej ;) Mójwię małej raz, jak nie posłucha, to się wyłoży i się nauczy. Oczywiście cały czas mam ją na oku, ale ona POTRAFI się sobą zająć, bo ją tego nauczyłam ignorując fochy i chamskie próby zwrócenia na siebie uwagi. Chcesz coś - to mi mówisz lub pokazujesz. Nie wrzeszczysz. Spotkałam się z tą koleżanką parę dni później, przy winie, bez dziecka. I niepytana powiedziała, że fajnie się bawiła i że musimy to powtórzyć. A to koleżanka, która zawsze wai prawdę prosto w oczy. Ale też sama mam koleżankę, która prawie wszędzie ciąga ze sobą swoją pasierbicę i jak widzę, jak ona sobie z tym dzieciakiem nie radzi i jak go traktuje, to mam ochotę ją zdzielić w ryj. Poważnie. I to nie wina dzieci i nie problem z dziećmi, tylko z głupimi opiekunami, że się nie da normalnie przy ich "pociechach" pogadać. Głupi ludzie bez wyobraźni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Marem miecho
DETRONIZACJA.twoj jezyk jest tak prymitywny ze watpie w to ze skonczylas studia.malo tego mysle ze twoje wyksztalcenie skonczylo sie na szkole podstawowej.uwazam ze pochodzisz z rodziny patologicznej albo malo inteligentnej.dziewczyna dobrze ci radzi nie miej dziec zeby takie cos jak ty juz sie nie rodzilo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Marem miecho
Wogole kto chce sie z toba kolegowac.twoj sposob wypowiedzi jest naprawde prymitywny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Córki nie bralam ze soba na spotkania ze znajomymi, tak samo moi znajomi wlasnych dzieic nie brali ze soba a jak juz w sporadycznych przypadkach zdarzylo sie tak,ze jakas wziela dziecko ze sobą i nie daj coś smarkacz sie brzydko zachowywał, był namolny to dostal ochrzan lub klapsa w tylek i bez szemrania w kąciku juz grzeczie sie bawił Teraz juz te obecne "dzieciaki" to prawie dwudziestolatkowie lub podobnie,moja corka tez pełnoletnia już,, i naprawde nie było takiego wariowania kiedys z rozwrzeszczanymi gówniarzami jak w obecnych czasach.Rodzic sobie na łeb nie dał wejsć i dzecko nie smialo ustalac matce miejsca pobytu gdzie ona ma sie spotykac ze znajomymi,.Albo zostawało z kims w domu a jak nie to bawiło sie grzecznie nie przeszkadzając, bo w przeciwnym razie rodzica surową reakcje by poczuło i wiedziało o tym co grozi za te przeszkadzanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×