Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Nadeek993

Rozstanie - co mam robić? :((

Polecane posty

Gość Nadeek993

Cześć Kochane ! Mam do was sprawę, gdyż totalnie nie wiem co mam robić ! jakieś 3 tyg zerwał ze mną chłopak po pół rocznym związku, strasznie się zaangażowałam, nie radze sobie z tym, nie wiem (i nie chcę) jak mam sobie przetłumaczyć to, że to koniec, że nie ma już nas. Ja mam 17 lat, on 18, widywaliśmy się codziennie, spędziliśmy wspólne wakacje nad morzem tydzień, wiece wszystko razem, wspólne imrpezy. I nagle z dnia na dzień koniec, On twierdzi, że nie wie co czuje, nie wie czego chce, że nie ma siły już na związek, że nie okazywałam mu tego jak bardzo mi zależy ! Totalnie go nie rozumiem ! Robiłam co mogłam, okazywałam to na każdym kroku ! Mówiłam mu, że to nie może sie skończyć, że Go kocham, ale to na nic, 3 tygodnie temu zerwaliśmy, a do dziś żadnego kontaktu. Dodał , że jeśli tylko będę chciała się przyjaźnić to On nie ma nic przeciwko. ( wiecie o co chodzi, przyjaźń po zakończeniu związku,pff .. ). Bardzoo Go kocham i nie wiem co mam robić, chciałabym z nim porozmawiać, ale czy to ma sens ? Skoro on powiedział, że nie wie co czuje, nie ma siły.. :( Ale z drugiej strony nie potrafię Go odpuścić..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Anatoksyna
Miałam identycznie. Z tą tylko różnicą, że ja miałam 18 lat, on - prawie 19. I on akurat nie wyobrażał sobie przyjaźni, skasował mój nr gg, wyrzucił ze znajomych na portalu społecznościowym, pisał na blogu, że ma dość kobiet do trzydziestki. Ja mimo to uważałam, że jest wyjątkowy, jedyny taki, że już nigdy nie spotkam nikogo takiego. Brakowało mi go nie tyle jako chłopaka, ale bardziej jako człowieka, przyjaciela. Dużo bym wtedy dała chociaż za przyjaźń. Przy rozstaniu powiedziałam mu, że będzie tego żałował, że będzie chciał do mnie wrócić (bo okazało się, że decyzję podjął w dużej mierze pod wpływem osób trzecich). I co? Kilka miesięcy później doszło do przypadkowego spotkania, później mail pod byle pretekstem i... chciał wrócić, żałował. Ale ja nie dałam mu drugiej szansy, choć gdyby ktoś spytał mnie o to tuż po rozstaniu, to byłabym przekonana, że przyjęłabym go z powrotem. Mnie też było cholernie ciężko, bardzo schudłam, nie mogłam normalnie funkcjonować. Ale pozbierałam się. I wiedziałam, że wolę żyć sama niż z nim. A kilka lat później poznałam mojego obecnego narzeczonego. W ogóle zapomniałam, że ten człowiek kiedykolwiek istniał. A kiedy pewnego razu przypomniało mi się o nim, to zaczęłam się zastanawiać, jakim cudem mogłam być z kimś takim. Ludzie często pokładają w związku duże nadzieje. Zwłaszcza, gdy jest to pierwszy "poważny" związek. To szczęściem to oddanie, to przywiązanie i ta myśl, że on jest teraz całym moim światem, że moje życie zaczęło się dopiero, kiedy go poznałam, że nie pamiętam już tego, jak żyłam bez niego. A potem trzeba sobie nagle to przypomnieć i zacząć żyć własnym życiem, bez tego, którego nadal uważa się za "tego jedynego". Ale "ten jedyny" nigdy by się tak nie zachował, więc to jednak nie mógł być on. A jeśli traktowało się go jak cały swój świat, kiedy nic innego się nie liczyło, to kiedy on tak nagle odchodzi, pozostaje ta nieznośna pustka, którą trzeba zacząć samemu od nowa wypełniać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nadeek993
O jezu.. napisałaś mi tutaj bardzo dużo mądrych słów ! Dają do myślenia, właśnie tak jest pierwszy taki " poważny" związek i teraz pustka, On był całym światem, nie potrafię nic poukładać bez Niego teraz.. tak. . właśnie tak jest ! Ale jednak chciałabym o to jakoś walczyć, spróbować chociaż, wiem, że popełnialiśmy dużo błędów.. Zacząć jeszcze raz od początku, bez wszystkich pomyłek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×