Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość annaMartaIwona

jestem w związku z młodszym facetem, a mam dziecko, jak z tego wybrnąć ...

Polecane posty

Gość annaMartaIwona

witam. znalazlam sie w nieciekawym polozeniu. Na wlasne zyczenie. Od trzech miesiecy jestem w zwiazku z facetem mlodszym od siebie o 4 lata. Jestem jego pierwsza kobieta. Na poczatku myslalam ze tak sie nie zapętlę. Mam 27 lat malą piecioletnią coreczke. Swojego faceta poznalam w pracy. Na poczatku nic sie miedzy nami nie dzialo, az po pewnej imprezie hmm zblizylismy sie do siebie. Nie powiem - podobal mi się zawsze. Zaczelismy sie spotykac. i to trwa od kilku miesiecy, twierdzi ze jest we mnie zakochany, ze nigdy nie znal wspanialszej kobiety... Tymczasem ja. Czuje do niego coś. Ale on ma raptem 24 lata. Nie wiem czy nasz zwiazek ma w ogole przyszlosc. Z racji roznicy wieku, i tez chodzi o kwestie doswiadczen. Boje sie tez ze robie błąd, zadajac sie z mlodszym facetem, jako matka swojego dziecka powinnam poznac dla siebie kogos odpowiedzialnego, doroslego, starszego. Tak mi podpowiada rozum, serce mowi co innego. i nie wiem czego posluchac...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie martw sie
myslisz , ze rozum nabywa sie z wiekiem ? Znam 65 latka a glupi jak but z lewej nogi .Niereformowalny duren. Jesli jest dobrym czlowiekiem , zaakceptowal twoja coreczke, szanuje was , to co to jest te 3 lata .To zadna roznica.Ciesz sie i postaw na po prostu dobrego czlowieka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość annaMartaIwona
taa. a on za rk, czy wiecej odkocha sie i stwierdzi ze nie uzył niczego w zyciu i mnie zostawi..? Bo tego sie boje. Z reszta jego rodzice i niczym nie wiedza, obawiam sie ze by tego nie zaakceptowali,. a on z nimi mieszka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie martw sie
przesadzasz i za duzo myslisz pesymistycznie.Nie przekladaj zlych doswiadczen na ten zwiazek.Chyba ze jestes taka pesymistka.skoncz dzis , zaszyj sie w mysiej dziurze i wez jakiegos starucha z prostata.On juz wiele przezyl i na mlode baby nie poleci:-P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość annaMartaIwona
ehh, nie rozumiesz mnie. Teraz jest pieknie, wszystko sie zac zyna bo trwa raptem 3 miesiace, ale on jest mlody, niedojrzaly do stalego zwiazku, nie chce przyzwyczajac sie do niego, bo pozniej bedzie mi ciezej odejsc wiec zastanawiam sie czy nie zrobic tego zawczasu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie jestem zmartwiona........
Dziewczyno, to żadna różnica wieku, spokojnie można powiedzieć, że jesteście rówiesnikami. A twoje obawy ...jesteś po przejściach, jesteś nieufna, myślisz przede wszystkim o dziecku...to naturalne przecież. A związek może się rozpaść kazdy, bez względu na różnicę wieku. Spotakałaś kogoś godnego twojej uwagi, to juz wiele i ciesz się tym, po co tyle złych myśli? Napawaj się tym co czujecie do siebie i pielęgnujcie uczucie. Ps Mój facet jest ode mnie młodszy 8 lat, jestesmy sporo starsi od was, a w zwiazku od 8 lat. Ja też już miałam dziecko gdy się poznalismy, byłam po przejsciach, on nie. Jestesmy szczęśliwi....czy na zawsze? Nikt nie da takiej gwarancji. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość annaMartaIwona
nie jestem zmartwiona........ - w po ile mieliscie lat jak sie poznaliscie. Sama nie wiem jak to sie stalo ze on zwrocil moja uwage. Bylam po przejsciach, zraniona, nieufna, ale bardzo mnie do niego ciągnęło. moze to jakas potrzeba budowania czegos od nowa, niekoniecznie z checią na zawsze, albo slub. Bo 24 facet raczej nie bedzie chcial slubu. ja potrzebowalam hmm partnera, kogos mlodego duchem, pelego mlodzienczego optymizmu, intrygowal mnie. Ciagnelo mnie do niego, wiedzialam ze nie ma duzego doswiadczenia i paradoksalnie to wlasnie mnie w nim pociągało. teraz jestem niezle wystraszona tym co sie dzieje i mam mase watpliwosci czy aby napewno robimy dobrze. Ale z drugiej strony nie potrafie i nie chce sie z tego wycofywac. jednak zdaje sobie sprawe ze wiele ludzi moze tego nie akceptowac, moze nasz zwiazek spotkac sie z niechecia brakiem aprobaty. Znajomi powiedzieli ze upadlam na glowe, ze zamiast poszukac sobie faceta staraszego ustawionego,. ktory cos osiagnal, moglby zastapic ojca mojemu dziecku - ja biore sie za szczeniaka, ktory nic nie wie o zyciu, czego on nauczy moje dziecko. Ze trace tyko czas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość annaMartaIwona
wznawiam temat :) podnoszę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fajny nick autorki
to oddaj dziecko do adopcji i pozbędziesz się problemu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość heh ja z kolei mam inny proble
porozmawiaj z nim szczerze, powiedz że nie chcesz fundować dziecku coraz to nowego tatusia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eoirgvho3igfhn
Nie ryzykujesz-nie zyjesz :P ale rozumiem Twe obawy-zwiazek na razie w ukryciu, jedynie schadzki. to co innego niz zamieszkanie ze soba (do ktorego Ty bedziesz dazyc) i wspolne zycie i akceptowanie na codzien nie swojego dziecka. nikt ci tu gotowej odpowiedzi nie da-moze Wam sie uda a moze i nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie zmartwiona...
On miał 24, ja 32..... i to ja wmawialam sobie, że upadłam na głowę, ale na szczęście moi znajomi mowili mi wręcz odwrotnie, że należy dać sobie szansę... I bardzo im za to dziekuję, zawsze będę dziekować, gwarancji nie masz, ale masz szansę i sama najlepiej wiesz jaki to człowiek. swoją drogą, dziwnych masz znajomych, tłumaczę sobie to ich schematyczne myślenie młodym wiekiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czego oczekujesz od Kafe ? Skoro jestes samotna mama , to znaczy, ze w zyciu juz Ci sie raz nie powiodlo.Zrozumiale , ze bedziesz bala sie teraz i trzesla sie nad zyciem dalszym. Pewnie nikt nie odpowie Ci na pytanie co zrobic? Czy postawic na 24 latka, czy na starszego mezczyzne . Wedlug mnie o tyle jest trudniejszy zwiazek z mlodszym mezczyzna, wolnym , bez zobowiazan , ze staniesz za jakis czas przed problemem : nastepne dziecko , czy nie ?Mlody mezczyzna bez wlasnych dzieci bedzie chcial miec rowniez swego potomka.Jak sie nie uda , mozna zostac z 2-jka wtedy .Zalezy na ile jestes sklonna w tym zyciu ryzykowac .Mezczyzna po przejsciach z alimentami w tle , pewnie bedzie stronil od nastepnego dziecka . Madrosc zyciowa nie zalezy od lat wedlug mnie , a od logicznego patrzenia na swiat .I ona nie ma nic wspolnego z wyksztalceniem . To sa 2-a rozne aspekty sprawy. Jesli tak bardzo sie boisz, sugerujesz sie znajomymi, to moze lepiej uciekaj , mowiac szczerze mu o swoich lekach i obawach. Madry chlopak zrozumie , moze przemysli calosc jeszcze raz i sam zrezygnuje z waszego zwiazku. Rozmowa i jeszcze raz rozmowa wedlug mnie.Ona wiele moze wyjasnic. Nie wiem, czy pomoglam cos :-D . W kazdym razie zycze wyzbycia sie dylematu i znalezienia dla siebie drogi wreszcie .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość annaMartaIwona
Miałam na myśli to że ostatnimi czasy mam mnóstwo wątpliwości, i jeszcze znajomi i rodzina mnie dodatkowo nakręcają, niektórzy nawet nabijają się z mojego wyboru. Jako osoba prawie 28 letnia wiem ze powinnam być odpowiedzialna i starac się nie robic głupot. Byłam sama z córką prawie przez 2 lata. Już się pogodziłam ze swoją sytuacją, jako samotna matka całkiem nieźle sobie radziłam. Nie planowałam żadnego związku. Chciałam najpierw całkowicie sie uniezależnić, wynając własne mieszkanie, kupić auto. Chciałam żeby mała najpierw poszła do szkoły podrosła trochę i wtedy dopiero bym się zastanowiła czy chcę się pakować w kolejny związek. Nagle pojawił się on. Zawsze mi się podobał, ale nie próbowałam się do niego zbliżyć ze względu na to że wydawało mi sie ze jesteśmy oboje z całkiem innej bajki. okazało się ze ciągnie nas do siebie, a dziecko dla niego nie jest przeszkodą. Tylko czasem coraz częściej sobie myślę - co ja robię, czy nie będę tego żałowała.. Bo jednak może on ma zupełnie inną wizję naszego związku, nie wie że dobre szybko sie kończy. Nie wiem czy chcę drugi raz wychodzić za mąż, czy chciałabym mieszkać znowu w facetem. Za bardzo przyzwyczaiłam się do wygodnego życia. Jasne że przez ten cały okres samotności miałam marzenia, w duchu chciałam żeby ktoś mnie pokochał, przeżywać znowu te wzloty, uniesienia, marzyłam o romantycznych początkach. ale rozum, rozsądek i strach nie pozwoliły mi się z nikim związać. miałam niemalo propozycji randek, telefonów od facetów. Jakoś jednak nie ciągnęło mnie do nich, odwlekałam to. Było mi szkoda czasu na to wszystko. Czasu ktorego i tak juz duzo poświęcałam na pracę. A mam przecież dziecko, ktore czeka na mnie w domu. Dlatego wybrałam samotność. Czułam sie wtedy bezpiecznie, wiedziałam że nad wszystkim panuje, że nikt nie złamie mojego serca, że nie będę osobą stratną, bo zakochaną i czekającą na telefon, sms, na spotkanie. Nie pozwoliłam sobie na to bo wiedziałam że mam dziecko. A "ta miłośc" spadła na mnie z nienacka, w najmniej spodziewanym momencie. Prędzej bym sie spodziewała śniegu w środku lata. a jednak.. Wiedziałam że raczej mu sie podobam, ale przez 2 lata wspólnej pracy w jednej firmie nie było żadnych oznak bliższego zainteresowania z jego stony. ja z reszta też trzymałam sie od niego na dystans. wiedziałam jednak że cały czas jest sam. stawiałam na to że raczej nie jest mna zainteresowany bo nie chce pakować się w związek z kobietą po przejściach. Jeden służbowy wyjazd wszystko zmienił. Zbliżyliśmy sie tam do siebie, potem zaczęliśmy spotykać, a po paru tygodniach wyznał że zawsze mu sie podobałam i od dawna chciał się ze mną być. Tylko moja postawa była obojętna, a on też nie chciał okazywać tego co czuje, bo miał problemy i myslał że ktoś taki jak ja nie da mu szansy.. albo bał sie że sie nim pobawię i będzie cierpiał. I tak to było, nie chciałam mu dawać za szybko tej szansy, ale jakoś tak stało sie. byłam najszczęśliwszą kobietą pod słońcem i chwilami wydaje mi się że to co przeżywam jest czymś pięknym, są jednak dni że mam wątpliwości i dlatego weszłam na kafe, może któraś z bardziej doświadczonych kobiet mi doradzi. Narazie spotkałam się z pozytywnymi reakcjami, za co bardzo wam dziękuję:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do autorki...1
autorko. To ze masz watpliwosci jest czyms naturalnym. dlugo bylas sama. nie widze w tym ze spotykasz sie z mlodszym niczego zlego. To wszystko zalezy od czlowieka, wiek ani wyksztalcenie nie maja az takiego znaczenia, Dam ci przyklad - moja kuzynka poznala mezczyzne 40 letniego, 10 lat od niej starszego. Facet okazal sie cwanuiakiem, wykorzystal ja i stwierdzil ze nie chce sie na stale wiazac. A wiek i pozycja ktora mial wskazywaly by na cos przeciwnego. To normalne ze byliscie ostrozni, czas zweryfikowal wszystko, wasze zamiary, uczucia, marzenia. Ciesze sie ze poki co sie udalo i zycze wiecej optymizmu i powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość my jestesmy 3 lata razem
Jest miedzy nami 6 lat roznicy i nie zamienilabym Jego na nikogo innego:)!!! Jak poznalismy sie on mial tyle co Twoj:) rozumiem Twoje obawy, ale nigdy nie masz gwarancji, zreszta dobrze o tym wiesz;) a na starszym i rowniesniku, to bardzo przejechalam sie (powiem wiecej im byl starszy tym gorszy, bardziej cwaniakowaty i egoistyczny):p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×