Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

scarlet01

mam problem z wybrankiem córki

Polecane posty

Witam, Potrzebuję pomocy w rozwiązaniu problemu. Otóż moja córka lat 30, wyzsze wykształcenie związała się z facetem lat 35 z wykształceniem zawodowym- wiem ,że to nie jest wyznacznik intelektu ale ..U niego jest zero ambicji, zero intelektu, chęci rozwoju czy wiedzy. Liczy się kasa na przyjemności jego, kanapa i TV. Czasem koledzy i zawsze świeża markowa koszulka. Owszem pracuje ale nie jest z tych, co za ciężki koniec się złapią. Związek od początku był burzliwy. Szybko zamieszkali razem i 2 razy on wyrzucił córkę, albo np córka sama w noc Sylwestrową szła 15 km do domu, bo on miał focha. Ona przezywała te upokorzenia bardzo, były łzy zaklinania i .. potem przekonywał ją do powrotu. Półtora roku temu na córki urodziny dał jej pierścionek zaręczynowy a zatem zareczyli się- ja dowiedziałam się po fakcie, ok. Pół roku temu po moim powrocie z wakacji dowiedziłam się ,że juz u księdza ustalili date ślubu. Wkurzyłam się, bo uważam ,że pomysł nie powstał ot tak( choc córka mogła o tym nie wiedzieć wcześniej) i że mogli przynajmniej zasygnalizowac,że wybierają się na polebanię. On chce wyłącznie ślub konkordatowy. Choć nie jest taki ani wierzący ani święty. Ślub ma być za 8 miesięcy. Nie znam jego rodziców tylko z opowieści córki i juz ten fakt mnie przeraza, bo to ludzie z innej bajki - lubią alkohol np. Nie wiem co powinnam robić. Z jednej strony córka jest dorosła, z drugiej strony boje się - a wiele na to wskazuje ,że wtopi a potem nie będzie odwrotu.( te wyrzucania jej juz o czymś świadczą) Z trzeciej strony nie wiem czym się kieruje albo czym jest tak zaślepiona, że nie ma normalnego trzeźwego spojrzenia na wszystko i i tak mnie nie słucha . Zreszta odnoszę wrażenie ,że jest ślicznie manipulowana. Z czwartej strony jest dorosła i zrobi jak będzie uważała a ja może nie powinnam się wtrącać w jej wybór. Wychowywałam córke sama, po rozwodzie i być może ,że ona obawia się odrzucenia, staropanieństwa itp. Żal mnie jednak ogarnia i obawa ogromna na myśl ,że wykształciłam ją, pokazałam Świat a nie nauczyłam wiary w siebie. Dzis córce nie przeszkadzają róznice między nimi ale mam wrażenie ,ze prędzej czy pozniej zacznie się wstydzić swego wybranka. Boję się,że środowisko w jakie się wżeni ją zniszczy. Nie cieszy mnie ten planowany ślub, nie chcę poznawać jego rodziny- zresztą nawet nie było o tym rozmowy, bo przyszły pan młody unika nawet myśli o spotkaniu rodzin. Mam mętlik w głowie. Czy ja się czepiam i mam bezsensowne obawy czy mam rację. Czy powinnam cos robić i co by to miało być? Jak to widzicie. Czy jestem wyolbrzymiającą egoistką. Czy powinnam się pogodzić z ta sytuacją, choć wiem że i tak zięcia nie zaakceptuję. Prosze o pomoć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość grrryyyy
30 lat ma, to się ciesz że w ogóle kogoś znalazła

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kafeterianie34ye
30 lat ma, to się ciesz że w ogóle kogoś znalazła" koorwa to jest podejscie :D lepiej pierwszego lepszego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość poukłada się wszystko
No cóż, chyba nic nie możesz zrobić pomimo swoich zapewne słusznych obaw. Córka dorosła, zrobi jak zechce, a facet cwany pomimo swojego niskiego wykształcenia. Ciężko cokolwiek poradzić. Chyba córka musi się sparzyć. Kiedyś wróci do Ciebie, ale co przeżyje, to jej będzie. Bądź przy niej, pomóż kiedy poprosi. Co można więcej. Musi sama dostrzec swoje błędy, nauczyć się na nich i wyciągnąć wnioski. Nie da się jej przetłumaczyć skoro gościu robi z nią co chce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×