Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość radioactive0145

Problem zakochania. Nastolatki. ;)

Polecane posty

Gość radioactive0145

Zaznaczę na wstępie, że temat dotyczy 16-latków. Więc jeśli ktoś chce pisać wywody w stylu 'na miłość przyjdzie czas' to dziękuję, dobranoc, niech sobie odpuści jakąkolwiek odpowiedź. ;> Opis może być długi, bo lubię dokładnie opisać problem, żebyście się jak najlepiej wczuli w sytuację i możliwie jak najlepiej mi pomogli. Więc z góry przepraszam, jeśli naprawdę bardzo się rozpiszę. ^^ No więc mam 16 lat, jestem dziewczyną. Od tego roku poszłam do nowej szkoły, do technikum. Chodzę do klasy z pewnym chłopakiem.. Na początku mi się nawet nie podobał, przeciętny. Zyskał przy bliższym poznaniu. I to na tyle, że się zakochałam.. czego właściwie nie wiedziałam, dopóki mi koleżanka nie uświadomiła, że coś za bardzo się przy nim szczęśliwa wydaje. A kiedy już to sobie uświadomiłam, to cóż, poszło z górki. Wpadłam na amen. :) Może trochę go opiszę. Jest zabawny, przebojowy, beztroski, towarzyski. Uwielbiam z nim rozmawiać, mamy dużo wspólnych tematów i dużo wspólnych cech charakteru. Czuję, że do siebie pasujemy. Normalnie jak mi się ktoś wcześniej podobał, to byłam przy nim skrępowana. Przy nim natomiast czuję się bardzo swobodnie. Nikt nie potrafi tak poprawić mi humoru jak on. Jest.. naprawdę niesamowity :) Znamy się od września, teraz mamy już prawie luty. Parę miesięcy minęło, jakoś bardziej zbliżyliśmy się do siebie. Niedawno wymieniliśmy się numerami, od tego czasu dosyć często ze sobą piszemy. Rozmawiamy zarówno o jakiś błahostkach, jak i też innych rzeczach. Czuję, że mogę mu ufać. Wiem, że też mnie lubi, szczególnie za to, że jestem równie ironiczna jak on. ;) Ale nie jestem przekonana do tego, czy on też czuje coś więcej. Jak przypominam, jesteśmy razem w klasie. Często zdarza mu się dosiadać do mojej ławki. Gadamy wtedy przez pół lekcji, a ja jak zwykle się śmieję, bo praktycznie zawsze jestem w jego towarzystwie radosna. :) Bardzo często też pomagam mu a propo szkoły - ale nie chodzi o pomoc w zadaniach, tylko w stylu pożyczenia zeszytu, skserowania notatek, pożyczenia książki, itd. Bo on jest cholernie inteligentnym i mądrym chłopakiem. Pierwszy raz tak dobrze mi się rozmawia z osobą, która mi się podoba. Po prostu czuję, że trafiłam na kogoś, z kim mogłabym być szczęśliwa.. Problem w tym, że nie wierzę w siebie, mam niską samoocenę, nie wierzę w to, że on - z tą swoją przebojowością i bezpośredniością - mógłby zwrócić uwagę na mnie, skoro sam przyciąga uwagę większości dziewczyn. Ale tak wydaje mi się, że najwięcej z całej klasy - w sensie z dziewczyn - że najwięcej ze mną rozmawia. Z innymi też, wiadomo. Ale ze mną chyba najwięcej.. Coś, co może mieć tu znaczenie. W grudniu mieliśmy wigilię klasową. I losowaliśmy, komu robimy prezent. Nie wierzę w przeznaczenie, ale dziwnym trafem wylosowałam jego :) Nie pytajcie nawet, o ile przekroczyłam maksymalną kwotę, którą mieliśmy wydać, bo o dużo za dużo. Ale warto było, bo nawet nie wiecie jak przyjemnie było patrzeć na jego radość... W ciągu tego dnia przytulił mnie chyba sześć razy, tak mu się prezent podobał. Cieszył się jak dziecko. ;) No i nie wiem, co mam ogólnie z tą całą sytuacją zrobić. Bo wiadomo, ja bym chciała czegoś więcej, ale nie do końca wiem, jak to jest z nim. Myślę, że on już się domyśla, że coś jest na rzeczy z mojej strony. Jeśli wie, to nie daje tego po sobie poznać, bynajmniej go to nie odstraszyło, dogadujemy się świetnie. ;> Ale nie wiem, czy ryzykować i powiedzieć mu o swoich uczuciach. Bo jeśli coś nie wyjdzie (*pesymistka*), to nadal będziemy razem w klasie i może być niezręcznie.. Bałabym się też tego, że mnie wyśmieje i powie coś głupiego. Ale w sumie poznałam go na tyle dobrze, że wiem, że on taki nie jest. Nie poszedłby i nie rozgadałby tego od razu wszystkim. Jak piszemy smsy, to nie komentuje później tego głośno przy wszystkich. I boję się też tego, że nie mam doświadczenia i mogę się zbłaźnić. W grudniu rzuciła go dziewczyna, z którą dość długo był. Na początku może i był przygnębiony, ale teraz widzę, że chyba już mu przeszło. Ja nigdy chłopaka nie miałam, i - God, wstyd mi to przyznać - nigdy się nie całowałam nawet.. Nie chcę się zbłaźnić, jeśli on by mnie nagle pocałował. Bo on ma to doświadczenie. Ja niestety nie. I ogólnie nie wiem, czy zostawić to tak, jak jest, czyli przyjaźnić się z nim, i czekać na jakiś jego krok w kierunku głębszej znajomości. Czy może sama zrobić pierwszy krok i jakoś to zainicjować, choć to musiałoby być delikatne, bo jeśli chodzi o uczucia to ciężko mi o nich mówić. No i nic, czekam na waszą opinię, pomoc, radę. :) Będę wdzięczna za cokolwiek. c:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×