Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość soleillllllll

Nigdy nie chciałam mieć dzieci

Polecane posty

Gość soleillllllll

ale teraz nie wiem co sie ze mną dzieje :-( Boze nie rozumiem sama siebie. mam 32 lata i naprawde od zawsze nie chciałam mieć dzieci, byłam tego tak pewna jak to, jak sie nazywam, nie byłam przeciwko, bo lubie dzieci i nawet z nimi pracuję, ale zawsze ceniłam sobie sój spokój i wolność. Odkąd poznałam T. coś we mnie pęka. Nie ejsteśmy razem, przyjaźnimy się, ale on coraz częsciej schodzi na tematy dzieci, bycia ojcem , rodzicami, a w ogóle jest wspaniałym facetem, sprawdzonym i oddanym przyjacielem. nagle , niewiadomo kiedy zaczęłam mieć myśli, że fajnie by było gdyby moje dziecko (!!! :-O) miało takiego ojca... nie wiem skąd te myśli, nie wiem , co myśleć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jesteś tylko kobietą :) to zrozumiałe :) dziecko to bardzo fajna sprawa :) pewne szczęście :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soleillllllll
nigdy nie chciałam mieć męza ani dzieci, ale nie po to, by balować całe życie; nie jestem typem imprezowiczki, zdecydowanie na drugim biegunie, jestem typem samotniczki i uwielbiam byc sama. Nigdy nie parłam do związków i choć byłam w 3 to jednak nigdy nie były dla mnie priorytetem. O dzieciach nigdy nie było mowy w moich rozważanaich, po rpostu z góry założone, świadome działanie i decyzja. teraz też nie czuję, żebym pragnęła dziecka jak inne kobiety, ale własnie zaczynają przebijać sie do mojej świadomosci mysli, których nierozumiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soleillllllll
no nie wiem czy szczęście :-( ja to widze zupełnie inaczej. To ogromna, przeogromna odpowiedzialnosc, pewnie bym jej nie udźwignęła, miałabym doła, z enie jestejm idealna, że nieidealnie wychowuję dziecko i popełniam błędy (wiem , ze miałabym do nich prawo, ale to odbijałoby sie na moim samopoczuciu), nie mam ochoty na nocne płącze, kolki, pampersy tylko po to, by jako nastolatek powiedział/a mi,z e mnie nienawidzi :-O a poza tym kwestia finansowa, lubię swoje wygodne, spokojne i ciche życie, mi wystarcza na dobre życie na dobrym poziomie, nie chcę wiecej pracować, zeby wiecej zarabiać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soleillllllll
*nie rozumiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soleillllllll
poz atym panicznie boje się, że moje dziecko urodziłoby sie chore. nie zniosłabym tego, bo na co dzień widzę cierpiące, upośledzone dzieci, nie dałabym rady patrzeć na cierpiące dziecko i całe życie poświęcać się tylko jemu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jest konkretna odpowiedź dlaczego nie chcesz mieć dzieci :) Jeśli jest Ci dobrze tak jak jest to nic nie zmieniaj.A to że teraz masz takie myśli to ech... instynkt macierzyństwa Ci się załączył :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soleillllllll
no właśnie nie dojrzałam, bo wciąz widze TYLKO wady macierzyństwa. Nie robi na mnie wrażenia to jak ktoś mówi,ze wystarczy uśmiech dziecka itp. nie dla mnie takie pitu pitu, bo ja widze tylko szarą rzeczywistość i macierzyństwo odbhieram jako wielkie poświęcenie, nie jestem gotowa tak się poświęcac i raczej nie będę, wiec nie rozumeim skąd takie myśli nagle mnie nachodzą :-O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soleillllllll
Dziewczyny, pogadajcie ze mną, please, może któras miała podobnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soleillllllll
stać przy swoim i czy jednak tak włąśnei wygląda "chęć posiadania dziecka"? ja już nie wiem, czuję jakbym straciła rozum :-O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aha, to tak wygląda ujawnienie się instynktu:O Boże, zachowaj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość komsi9000
Ja póki co nie chce mieć dzieci, mam nadzieję,że mi się nie odmieni. Wydaje mi się, że Ty tak naprawdę,też nie chce mieć jeszcze dziecka, a to że o tym myślisz, o niczym nie świadczy, też mi się zdarza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ewka *******
Ja do 30stki nie czułam pragnienia posiadania dziecka. Było mi ciężko finansowo, dużo pracowałam, prowadziłam aktywne życie towarzyskie, miałam swoje zajęcia i czas dla siebie. Po 30 stce poznałam swojego obecnego męża, zamieszkaliśmy razem i po roku coś zaczęło sie we mnie zmieniać. Wyciszyłam się, zdystansowałam do pracy. Finansowao mi sie poprawiło (spadek). I wtedy poczułam, że nie ma na cxo czekać. Chcę dziecka. Pragnę. Mój facet może entuzjazmem na początku nie pałał, ale po paru miesiącach pogodził się z tą myślą, ponieważ mnie kocha. A teraz za synem świata nie widzi;) Twoja decyzja Autorko. Nie śpiesz się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mloda bogini
Ja mam podobnie pod jednym wzgledem. Tez pracuje w okreslonym srodowisku (wiezienie, policja, sady i poprawczaki), z okreslona grupa ludzi, i po pewnym czasie zaczelam widziec swiat przez ten pryzmat. Zdolowalam sie, tracilam wiare w dobro. BLAD! Swiat nie jest w WIEKSZOSCI pelen bandziorow i upiornych mlodych przestepcow nienawidzacych wlasnych rodzicow. Moze podobnie jest z Toba: masz prace, gdzie naogladasz sie cierpienia dzieci, i zaraz tworzysz scenariusz w glowie. Wydaje ci sie, ze takie nieszczescie jest powszechne. Otoz NIE JEST. Owszem, trzeba je umiec widziec, zauwazac, pomagac w miare mozliwosci, otworzyc sie na ludzi zmagajacych sie nieszczesciem...ale nie brac tego wszystkiego z taka 200% empatia, to nie jest zdrowe. I wiem o co ci chodzi, mam przyjaciolke podobna do ciebie.Tez jest spokojna i nie chce musiec nic zmieniac dla nikogo. Zawsze mowila, ze wlasciwie jedyne co, to chcialaby doznac takiego cudu jak znalezienie partnera ktory ja zaakceptuje, z jej poczuciem wolnosci, z jej spokojem, z jej niesmialoscia...ale nigdy nie wyrazala pragneinia posiadania dzieci, a juz wychowanie zupelnie malych niemowlakow i przedszkolakow otwarcie nazywala "etapem hodowli", i na sama mysl robilo jej sie slabo. Ja zawsze mialam inne podejscie, nigdy nie zakladam ze bedzie zle, raczej jestem realistka w pelnym tego slowa znaczeniu i zakladam, ze bedzie normalnie, jak u wiekszosci szarakow. Oczywiscie moze tez byc zle , ale to WTEDY o tym pomysle i znajde rozwiazanie. Byc moze problemu odejmuje mi fakt, ze na wiesc o uposledzeniu, usunelabym ciaze. Ale to sa moje poglady. Nie mowie, ze zrobilabym to bez bolu, ot tak aby mi bylo wygodnie. Pewnie duzo czasu by mi zajelo pozbieranie sie. Ale sztuczne podtrzymywanie kogos i tak skazanego na ogrom cierpienia , wydluzonego wspolczesna technika??? Chyba bym wolala wziac na siebie grzech i odpowiedzialnosc. Oczywiscie jak ktos ma inne poglady i rodzilby zeby nie wiem co - to rozumiem, ale wtedy, z fobia niepelnosprawnosci dziecka, cala wizja sie komplikuje. Wracajac do mojej przyjaciolki: zobaczylam, ze zaczela powoli sie zmieniac pod wplywem moich dzieci. Sa mali i a jedno ma czesto jeszcze obsrana pieluche, ale uwielbiaja ja, zabawiaja, pocieszaja , pytaja o nia, pamiataja, sa wdzieczni za wszystko, a ona jest tak fajna tolerancyjna osoba, ze na pewno jako nastolatki beda mieli w niej autorytet. BTW, nie wszystkie nastolatki sa koszmarne, o takich robi sie filmy dokumentalne, wiekszosc jest normalna i ma jakies minimum ambicji, tez chce wyjsc na ludzi, zaliczyc jakas szkole i znalezc jakas prace. Wiem jednak, ze wychodzimy z innych zalozen, wiec naprawde nie wiem co moge "poradzic" czy powiedziec. Moze pod wplywem tego przyjaciela zaczelas sobie troche "robic grunt"? Wyobrazac jakby to bylo, gdyby nagle w twoim zyciu pojawil sobie czlowiek, ktory oczywiscie bedzie cie kochal, ale tez powtarzal twoje schematy, dobre i zle...lub nie...ze jego charakter jest loteria...ale jesli nadejdzie dzien, kiedy bedziesz sobie to mogla wyobrazic bez paniki, to znaczy , ze jestes gotowa. Jesli nie nadejdzie - to ciesz sie, ze ani sobie, ani nikomu nic nie popsulas i podjelas madra , dojrzala decyzje. Gdybys natomiast wpadla przed uzyskaniem stanu gotowosci - to juz postapisz zgodnie z wlasnym sumieniem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soleillllllll
Dziękuję za Wasze wpisy mloda bogini fajnie, ze mnie rozumiesz, ale z ciążą to nie tak do końca. ja bym nie miała skurpułów i usunełabym płód jeśli bym wiedziała o wadzie i tego się nie boję, ale NAJGORSZE w tym wszystkim jest to, ze jest strasznie dużo dzieci upośledzonych, których upośledzenie powstało w CZASIE PORODU lub ZARAZ PO. W mojej pracy 80% dzieci uposledzonych to normalne zdrowe dzieci w czasie ciąży i w czasie porodu. często też upośledzenie następuję po różnych urazach czy szczepieniach. Ostatnio nawet przyjeliśmy dziecko z zespołem Downa (2 miesiące) mama dziecka dowiedziała się o wadzie już po porodzie :-O a wczesniej miała robione wszytskie badanie, nawet przeziernosć karkową i 3!! razy usg 3d :-O i powiedz, co wtedy?? ja bym chyba umarła na miejscu i straciłabym chęć do życia. WIdze jak ta matka jest załamana, nie umiem jej pocieszać, bo nie mam takich słów, zeby mogły ją pocieszyć :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soleillllllll
ale jesli nadejdzie dzien, kiedy bedziesz sobie to mogla wyobrazic bez paniki, to znaczy , ze jestes gotowa. Jesli nie nadejdzie - to ciesz sie, ze ani sobie, ani nikomu nic nie popsulas i podjelas madra , dojrzala decyzje. Gdybys natomiast wpadla przed uzyskaniem stanu gotowosci - to juz postapisz zgodnie z wlasnym sumieniem. dziękuję CI za te słowa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaśka 27&
Kobito, zamartwiasz się na zapas. Każdy za nas, zdrowy do tej pory, może mnieć nagle wypadek i być "warzywkiem" lub kaleką. Nie przesadzaj. Nie tylko dzieci chorują; dorosli też. O starcach nie wspomnę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soleillllllll
właśnie nie umiem podejśc do tego na luzie :-O spinam sie na samą myśl o ciązy. moja koleżanka jest teraz w ciązy i jest szczęśliwa, promienieje, a ja czuję wielki strach za nią i za siebie, za wszystkich i nie rozumiem jak może być taka lekkomyslna i tak naiwnie podchodzić do tego, choć wiem, ze to ona ma rację.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaśka 27&
Słuchaj, chciec się tak przejmować, to człowiek by z domu nie wychodził bo go np. samochód na przejściu trzepnie. Albo siedział i przezywał, czy nie będzie III wojny światowej. Na pewne sprawy nie mamy wpływu i trzeba to zaakceptować. Nie da sie kontrolować wszystkiego w życiu. Możesz mieć zdrowe, mądre dziecko, a rodzić może zachorować na parkinsona czy depresję i co? Dołować się za zapas? Nie ma mowy. Życie i tak jest trudne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaśka 27&
rodzic - miało być

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość panna nieco stara
I mnie ostatnio dopada "okołodzieciowe" myślenie. Może dlatego, że jesteśmy rówieśniczkami? ;) Ja też pracuję od zawsze z dziećmi (tyle że zdrowymi...przynajmniej teoretycznie :P ). W swojej pedagogicznej "karierze" przerobiłam już chyba wszystkie etapy rozwoju dziecka - od noworodka do nastolatka (poza ciążą :P ). Aktualnie pracuję w przedszkolu z grupą 3-latków, do tego opiekuję się dorywczo niemowlakiem. Niektóre z dzieci tak niesamowicie mnie rozczulają (im młodsze tym mocniej). W wielu sytuacjach czuję dumę i czasami łapię się na myślach: "A gdyby to było moje...." "Nianiowy" maluszek przytula się do mnie, okazuje mi zaufanie i już jestem rozklejona. I w takich momentach chciałabym żeby to mój własny maluszek tak się we mnie wtulał. Wydaje mi się wówczas zresztą, że chyba bym totalnie oszalała z miłości w takiej sytuacji, skoro obce dziecko rozmiękcza mnie na maksa. Ale potem...wracam do domu i jestem szczęśliwa, że mogę spędzić czas w ciszy i spokoju, odpoczywać ile chcę, że "nic nie muszę", że robię to, na co tylko ja mam ochotę, nie jestem za nikogo odpowiedzialna. Luz blues. Poza tym bardzo boję się też urodzenia chorego dziecka - a przecież czas ucieka, nie młodnieję, a do tego kandydata na tatusia ani widu, ani słychu :p Opcja chorego dziecka jest realna i dla mnie osobiście przerażająca. A ostatnia kwestia, to fakt "nieodwracalności" posiadania dziecka :p Jak już je masz, to musisz je mieć (mówię oczywiście o normalnych rodzicach :P ). Musisz o nie dbać przez wiele lat, nie tylko kiedy jest słodkim bąblem. Potem wyrasta pyskaty nastolatek na przykład. Przeraża mnie fakt, że moje dziecko mogłoby być tzw. "trudnym nastolatkiem". A przecież nikt mi nie da recepty, nie zagwarantuje, że będę potrafiła wychować, ukształtować dziecko tak, żeby wyrosło na przyzwoitego człowieka...Myślę, że nawet wykształcenie psychologiczno-pedagogiczne nie jest w stanie mi tego zagwarantować :p Ehhh...nie wiem, sama nie wiem. Dylematy, rozterki, a czas ucieka. Rozważając wszystkie za i przeciw stwierdzam, że ja już chyba jednak mamą nie będę, pozostanę przy zaspokajaniu instynktu macierzyńskiego poprzez obce dzieci. Przynajmniej będzie z korzyścią dla nich, bo mam czas, siłę i chęci dawać z siebie w pracy 200% i nieba im uchylić ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hjmnh gjbnk,m
o kurwa jeszcze dluzsze piszcie referaty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soleillllllll
Panna nieco stara mam dokładnie tak smao jak Ty ;-) lubie dzieci, sa słodkie i kochane czasem, ale jestem taka szczęśliwa, kiedy wchodzę po proacy do pustego domu, jestem wolna i własnie NIC NIE MUSZĘ. Obawiam się, ze gdyby mi to zabrać, tą beztroskę, to byłabym nieszczęsliwa ciągle coś musieć, ciągle być w pogotowi i pełnej gotowości :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soleillllllll
up

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soleillllllll
Podnoszę, moze dziś zjawi sie tu kobietka, która miała takie same myśli, a dzisiaj jest mamą... jestem ciekawa różnych opinii

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość adibi
ja ci powiem jak to jest.... kazdy mysli ze ciaza to nie wiadkomo co, ze jak juz sie urodzi to niewiadomo co. a tak naprawde czlowiek sie szybko przyzwyczaja, po prostu w ktoryms momencie zdajesz sobie sprawe ze bierzesz pod uwage nie tylko siebie (was), ale tez dziecko. i podejmujesz takie a nie inne decyzje, robisz plany i samo leci. to przychodzi naturalnie. wiadomo, sa nerwy, watpliwosci, doly, ale samo przestawienie myslenia przychodzi jakby z biologii a potem jak juz masz dziecko to wystarczy byc konsekwentnym i nie dac sie wyprowadzic z rownowagi :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość adibi
ja nie chcialam byc mama, przynajmnniej nie w tamtym momencie.. a teraz po prostu nie wyobrazam sobie zeby bylo inaczej. tak po prostu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soleillllllll
to brzmi tak prosto... ale ja znam siebie ,zamartwiałabym się wszystkim i że nic nie ejst idealnie i to by mnei wykończyło, byłabym wiecznie nieszczęśliwa. Czy jest tu jakaś samotnica, która jednak została matką?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×