Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość fdsiofsd8uf9fd9u8sfd

zrujnowalam malzenstwo ojca

Polecane posty

Gość fdsiofsd8uf9fd9u8sfd

nie bede opowiadala calej historii, nie chce zeby ktokolwiek mogl mnie zidentyfikowac moj ojciec zalozyl rodzine z macocha, wprowadzilam sie do nic pare lat temu i ona od zawsze mnie nienawidzila mimo ze staralam sie generalnie charaktery nie wspolgraja, gdy jestesmy w jednym pomieszczeniu az czuc jak iskrzy nienawiscia miedzy nami ale mam dopiero 17 lat i nie moge sie wyprowadzic generalnie ona mnie zle traktuje, nazwala mnie bez powodu 'kurwa' i nie podoba jej sie ze nie spedzam za duzo czasu z rodzina i ostatnio rozplakalam sie bo juz nie wytrzymalam i wszystko ojcu opowiedzialam jest wsciekly, sypia poza domem, nie rozmawia z nia a jak ona zacznie to krzyczy sytuacja w domu jest straszna nie byloby mi jej zal gdyby nie to ze oni maja razem dzieci, moje mlodsze rodzenstwo widzialam ja gdy wychodzila zdomu, powiedziala ze 'rozpierdolilam jej zycie', widzialam mlodszego brata placzacego, ktory pozniej wszedl do mojego pokoju mowiac z radoscia ze niedlugo sie wyniose (ma 10 lat, ona go nastawia przeciwko mnie) wiem ze to wszystko to nie moja wina i gdyby sie nie odczepila to nie wiem jak dlugo bym pociagnela, mam juz depresje a teraz mam ogromne bezpodstawne poczucie winy no wlasnie - jak poradzic sobie z poczuciem winy? wiem ze to ona najpierw zle mnie traktowala i tym samym sama sobie zrujnowala zycie i malzenstwo ale dlaczego czuje sie winna?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vb12
To nie Twoja wina, ona sama swoim zachowaniem rozwaliła rodzinę i małżeństwo, tak już jest jak nie którym schodzi się z drogi to oni chcą więcej i więcej. To zwykła sucz. Twoje rodzeństwo może kiedyś to zrozumie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vb12
Takim ludziom od początku trzeba jasno i ostro stawiać granice, to trudne ale nie niewykonalne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kochanie jak bym widziala swoj "dom"(domem tego nazwac nie bylo mozna) 7 lat temu.mialam identycznie tylko ze twoj ojciec ci uwiezyl, moj niestety mi nie wierzyl i dzien po mojej 18 wyprowadzilam sie do babci. to dla tej szmaty byl taki policzek ze do dzisiejszego dnia nie moze sie pozbierac, tylko ze moj ojciec CALE SZCZESCIE nie ma z nia dzieci, z resztą juz ojciec przejzal na oczy i ją olał, tylko sie widują w sadzie gdzie toczą walke o podzial domu ktory wspolnie wybudowali

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ciężko się czyta takie posty.
To nie Twoja wina że rozsypuje się małżeństwo ojca.Macocha okrutna jak w bajkach! Nie powinnaś się obwiniać, przecież to ona Ci dokucza, więc ma to na co zasłużyła.Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.Dziwne nie jest że Twój tata stanął w Twojej obronie.Szkoda że wcześniej nie powiedziałaś o tym.Ciesz się że masz wsparcie w ojcu, było by gorzej gdybyś z tym problemem została sama.Głowa do góry, będzie dobrze,pozdrawiam🌻

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość koraliowik
nie zrujnowałaś powiedz jej że gdyby nie nazywała cię kurwą i traktowała chociaż w 1/5 tak pryzwoicie jak swoje dzieci, nie byłoby między waim żadnego konfliktu to sucz która chciałą tylko brać, ale jeśli się bierze a niczegi nie daje to w pewnym momencie wszystko się odwraca, włąśnei jej się zaczęło odwracać mogłą myśleć 5-10lat temu o tym, że ciebie też trzeba traktowac jak cżłowieka brała tylko od twojego ojca i nie spłącała tego długu a spłącac powinna i jemu i tobie bi jesteś dzieckiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
koraliowik--- super powiedziane! brawo, ja zawsze bylam zdania ze krzywda twoja obróci sie z 3-krotną silą i nie mylilam sie, przez lata upokozen i znęcania sie psychicznego jak i fizycznego teraz moge jej powiedziec ze ona jest dla mnie zwyklym zerem, po prostu smieciem z jakiejs patologicznej rodziny, chciala sie wielce od tego odciąc ale niestety jesli ma sie patologie we krwi to nawet nie wiadomo czym tego nie zaslonisz, ona tylko potrafila zerowac na moim ojcu. ale gdy ojciec w koncu przejzal na oczy i zakrecil kurek ona miota sie jak w gorączce bo niestety ale juz nie ma butów za 1000 zl, perfumow za 400, spa, kosmetyczek solariów itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×