Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

trolik

wspólne mieszkanie

Polecane posty

ja nie chce slubu wiec u mnie to bez roznicy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
My zamieszkaliśmy razem po ok. 2 latach. I to on bardziej na to naciskał, ja lubiłam być nie zależna, i na początku ciężko mi było do tego wszystkiego się przyzwyczaić... nie zamieniłam się w kurę domową, bo czasu na to nie miałam (studia, praca) , rzadko byłam w domu. Bywało ciężko, czasem kłótnie o "pierdoły" związane z wspólnym mieszkaniem, ale biorąc ślub wiedziałam "czego mogę się spodziewać" i tak naprawdę nie żałuję niczego, teraz po ślubie łatwiej nam się żyje, potrafimy się dzielić obowiązkami i dzięki temu mamy czas dla siebie, nie tracimy czasu na docieranie się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
:* ciekawe jak bedzie po slubie ja zamieszkam ze swoim tez za ok 2 miechy bez slubu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bedzie dobrze byleby nie przeciazyc systemow...praca, znajomi, ja tez nie mam zamiaru byc kura domowa, lubie gotowac dla faceta bo w ogole lubie gotowac i fajnie, ze moge sie tym z kims podzielic, sprzatam bo nie lubie syfu, natomiast nie mam zamiaru spedzac z nim kazdej chwili, pracuje, spotykam sie ze znajomymi...pod tym wzgledem nic sie nie zmieni, oprocz tego ,ze tym razem moje rzeczy beda u niego i inie bede musiala nosic wszystkiego ze soba, bede mogla byc bardziej spontaniczna, nie bede musiala wszystkiego planowac...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a w ogole daleko od niego meiszkasz??? macie wspolnych znajomych , czy kazdy spotykla sie ze swoimi?? jak czesto sie teraz widujecie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jak zamierzacie rozwiazac kwestie finansowa?? oplaty? zywnosc? i inne zakupy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mieszkamy na tym samym osiedlu (lol) kwestia finansowa no problemo, chlopak ma kase, ale ja chce placic bo nie chce byc na jego lasce i nie lasce ustalislimy ze 400 zl wystarczy...taka symboliczna suma...oprocz tego mam zamiar placic za jedzenie i jakies tam fanaberie, jak kupie mu piwo albo jakas whiskey do domu to nie bede za to wolac kasy, spiszemy umowe dotyczaca mojego wkladu, mam na mysli jakies rzeczy, ktore tam zniose albo kupie badz np. remont, potem nie bedzie problemu, zabiore co moje i wroce do siebie...mamy wspolnych znajomych ,ale mamy tez swoich, kazdy ma swoje zycie, nie jestesmy jak bliznieta syjamskie, nie jestesmy ze soba zrosnieci, planuje nawet od czasu do czasu wracac do siebie, na np. dwie noce zeby odpoczac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość alicja24,5 na chwileeeeeeeeeee
u nas wyglądało to tak: wynajmowałam z koleżankami mieszkanie, ale mieszkanie poszło do sprzedaży więc trzeba było się wyprowadzić. W tym czasie mój wtedy jeszcze chłopak mieszkał z rodzicami, spontanicznie zaczęliśmy razem przeglądać oferty z nastawieniem, ze jak znajdziemy coś na naszą studencką kieszeń to zamieszkamy razem. Trafiło się małe mieszkanie i zamieszkaliśmy razem, od pomysłu do realizacji minął gdzieś miesiąc. Po kilku miesiącach mieszkania razem oświadczył mi się, za rok mamy zaklepany ślub. Na początku było śmiesznie, ot co taka wolność, studiowanie, latanie po koncertach i zabawa w dorosłych. Ciągle jedliśmy płatki :) super się bawiłam :P Kasę od początku mieliśmy wspólną, wtedy było pudełko, wkładaliśmy tam kasę od rodziców, stypendium naukowe i wypłatę z dorywczych prac. Teraz mamy wspólne konto, ale już pracujemy po dorosłemu, już nie śpimy do 11 jak na studiach, ale nadal jest super. Były kłótnie o sprzątanie, ale mamy podzielone obowiązki, kłótni o to nie ma. Wcześniej mnie koleżanki straszyły, że będzie okropnie :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alicja- fajna historia, pewnie, ze wszystko można dogadać...tylko ludziom musi sie chciec..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Trolik troche to tak dziwnie dla mnie brzmi z ta umowa dla mnei to tak jakby sie z gory zakladalo czarny scenariusz i rozstanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dla mnie nie, ja lubię sytuacje jasne i klarowne...nie chce sie potem szarpac i klocic, tylko jesli mam sie rozstac to szybko i bezbolesnie, oczywiscie, ze nie zakladam czarnego scenariusza, ale jestesmy tylko ludzmi i nie mozna wykluczyc tego ,ze nie wyjdzie...ze swojej strony doloze wszelkich staran zeby bylo jak najlepiej ,ale niewiadomo co los przyniesie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
my zamieszkaliśmy po roku i rok już razem meiszkamy ale znamy się już 10 lat przyznam , ze dopiero teraz przez ten rok go poznałam, nie jest źle , ale lekko też nie, trzeba więcej sie domem zajmować, tym bardziej jeśli partner jest większym czyściochem, jest mało czasu dla siebie itp. tak samo z obiadami, ja mogę zjeśc cokolwiek, a on zawsez chce obiad, nie ukrywaćm, dużo sam robi, on mówi , zę nawet więcej ode mnie, ale za to caly czas o coś narzeka mieszkamy na małej kawalerce, ciężko tam coś pomieścić, nei chce sie gotować w tej mega małej kuchni... ale oczywiście też plusy mi chyba tylko czasem brakuje spokoju, posiedzenia samej, może to dlatego iż ja mam tu z kim się spotkać a on ma tylko mnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
my zamieszkaliśmy po roku i rok już razem meiszkamy ale znamy się już 10 lat przyznam , ze dopiero teraz przez ten rok go poznałam, nie jest źle , ale lekko też nie, trzeba więcej sie domem zajmować, tym bardziej jeśli partner jest większym czyściochem, jest mało czasu dla siebie itp. tak samo z obiadami, ja mogę zjeśc cokolwiek, a on zawsez chce obiad, nie ukrywaćm, dużo sam robi, on mówi , zę nawet więcej ode mnie, ale za to caly czas o coś narzeka mieszkamy na małej kawalerce, ciężko tam coś pomieścić, nei chce sie gotować w tej mega małej kuchni... ale oczywiście też plusy mi chyba tylko czasem brakuje spokoju, posiedzenia samej, może to dlatego iż ja mam tu z kim się spotkać a on ma tylko mnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
furgonetka no rozumiem twoj problem, ja go raczej nie bede miala...M. jest czlowiekiem bardzo ugodowym, poza tym ma mase znajomych i pasje wiec nie martwie sie o to ,ze sie na mnie uwiesi, mieszkanie jest spore - 3 pokoje plus kuchnia z jadalnia wiec, kazde moze sie zaszyc w kąciku i caly dzien nie wylazic, ja tez mam co robic wiec nie bede przesiadywac tam non stop...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mój tez ma pasję, choc tu mu ją trudno realizować , bo musiałby by mieć cały garaż dla siebie a nie ma, on tez jest ugodowy, ale maruda hehe no właśnie szkoda ze nie ma tu znajomych i ze mieszkanie nie ejst większe...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja ze swoim zamieszkam w czerwcu tego roku, po całych 3 latach związku :) Dojeżdżanie jest mega męczące i niestety widzenie się co 2tyg też nie jest fajne. Ale teraz wszystko się ułoży, prędzej czy później.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A ja zamieszkałam z moim
dopiero jak został moim mężem. Czyli po 3 latach bycia razem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zamieszkaliśmy razem po 3 latach, kto ma kase to placi za zakupy, czy czynsz, wydajemy nasze wypłaty razem, nie ma czegoś takiego, że moje to moje a Twoje to Twoje.Jest więcej obowiązkow bo trzeba ugotować i posprzątać, ale nie ma tragedii, na początku mieszkania warto podzielić się obowiązkami bo potem mogą być niedomówienia, szczególnie jeśli to synuś mamuni, która wszystko za niego robiła :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
My może też w czerwcu;) będę musiala dojezdzac 25km do pracy;) on pracuje za granica i przez 12 dni bede sama;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość onannienawiedzona
A my zamieszkalismy razem po 8 miesiacach byci razem i nie narzekam :) chociaz klotnie sie zdarzaja, ale raczej bardzo drobne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja teraz nie umiem zasnąć jak go nie ma w domu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kolorowekreddki
My zamieszkaliśmy razem po dwóch miesiacach bycia razem. Nie załuję. Mieszkamy razem już 7 miesiecy, slub we wrzesniu. Jak juz ktos napisał wczesniej, wiem czego mogę się spodziewac i po slubie zadne mieszkaniowe niespodzianki mnie nie zaskoczą. A mamy 29 ja i on 32 lata:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kolorowe wow to szybko to wszystko u was sie rozwija 9miesiecy i za 4 miesiace slub

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dfghytrfdxc
nie! - powinna z nie mieszkać 5 czy 6 lat a na koniec usłyszeć, ze znalazł sobie młodszą!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nadi.
my zamieszkalismy razem po niecałych 4 miesiącach :) przez rok wynajmowaliśmy mieszkanie, ale przestało się opłacać i teraz mieszkamy u mamy M. na piętrze w domu jednorodzinnym i jest super, przyszła teściowa marzenie :) pomysł o wspólnym zamieszkaniu zrodził sie pewnego zimowego wieczoru na przystanku autobusowym w -15 stopniowym mrozie :P wynajmowałam pokój i miałam straszną współlokatorkę, nie wolno było nam siedzieć razem nawet w korytarzu, ale jak ja wyjeżdżałam na weekend to ona seksiła się w moim łóżku ze swoimi byłymi (miałam większe i oczywiście o wszystkim dowiedziałam sie przy przeprowadzce:P) :D dziś wspominamy to ze śmiechem i jesteśmy jej poniekąd wdzięczni za antyspołeczną postawę :P bardzo męczyły nas dojazdy, od mojego M. dojazd do mnie nocą był tragiczny i zawsze 2 h po jego wyjściu nie mogłam zasnąć ze strachu:/ jak mnie odwoził od siebie i wracał do domu, było to samo... ja mam 22 lata, a M. 28 :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×