Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Klara11111111

Zagubiona....

Polecane posty

Gość Klara11111111

Nie wiem tak na prawdę od czego zacząć... Dwa lata temu zostawiona zostałam przez ówczesnego narzeczonego. Przeżyłam to bardzo boleśnie, gdyż za miesiąc miał być nasz ślub, a wybranka jego serca to jego przyjaciółka. Przypłaciłam to trudnym okresem picia i zabawy połączonej z milionem wylanych łez... Postanowiłam wyjechać, uciec, gdyż nasze miasto było za małe dla naszej trójki. Tak wylądowałam w nowym mieście zaczynając wszystko od nowa....i zaczęłam radzić sobie co raz lepiej. Miałam pracę, przyjaciół, a mężczyzn omijałam wielkim łukiem bojąc się zranienia i bólu. Zaczęłam wmawiać sobie, że mężczyzna nie jest do niczego potrzebny... Zauroczyłam się w dobrym znajomym...walczyłam z uczuciami, aby nie zniszczyć naszej przyjaźni, ale niestety nie udało się to...była ciężka batalia emocji w mojej głowie jak i sercu, ale na szczęście udało nam sie pozostać na stopie przyjaźni wymazując emocje z mojego serca. Jednak tutaj pojawiło się pytanie "Co jest ze mną nie tak skoro tak dobrze się dogadujemy, a on nie chce być ze mną..?" Obiecałam sobie, że nie pozwolę nikomu się do mnie zbliżyć....była impreza urodzinowa koleżanki. Przyszłam na nią od niechcenia, po pracy zmęczona...był tam on - Pan M. który bardzo interesował się mną. Rozmawialiśmy pół nocy, odprowadził mnie do domu, wziął numer telefonu...na następny dzień przyszedł do pracy po mnie i zabrał na romantyczną randkę. Mówił pięknie, dojrzale...wierzyłam w jego słowa...po czym po zakrapianej nocy wylądowaliśmy razem w łóżku i już się nie odezwał... Płakałam, zastanawiałam się znowu dlaczego mi nie wyszło...? Co ze mną jest nie tak...? Dlaczego kolejny facet chce mnie wykorzystać...? Nie chce być dodatkiem do życia.... I co kolejne zawzięcie się w sobie..,,NIGDY WIĘCEJ !!! I co... nie udało się... Impreza pracownicza, poznałam Pana K. Rewelacyjnie się rozmawiało...umówiliśmy się na kawę po kilku dniach. No i rzeczywiście zaczęliśmy się normalnie spotykać. Gotowaliśmy kolacje, zostawał u mnie na noc, kochaliśmy się...Pisał codziennie, telefony, emaile, ciepłe słowa na zasadzie "Tęsknie", "Chciałbym żebyś tu była"...zaczęłam wierzyć w to wszystko i cieszyć się, że znalazłam kogoś z kim warto COŚ stworzyć. Po kilku tygodniach powiedziałam mu, że chciałabym spotykać się z nim na innej stopie. I wtedy dostałam grom..."nie chcę związku, nigdy nie chciałem,praca jest dla mnie najważniejsza"....myślałam, że serce mi pęknie!!! To po co były te słowa, gesty, wrażliwość, bliskość...znowu ktoś mnie wykorzystał....odsunęłam się, zaczęłam pić, imprezować...ale nie mogłam przestać go kochać...po jakimś czasie spotkaliśmy się i ustaliliśmy, że będziemy się spotykać na zasadzie przyjacielskiego układu na sex...było ok, aż do momentu w którym pojawiły się na teście dwie kreski...świat mi się załamał....nie chciałam mu nic mówić, ale koleżanka mnie namówiła i pojechałam do niego Był w takim samym szoku jak ja, ale był przy mnie. Przez tydzień wszystko ok funkcjonowało, zastanawialiśmy się jak to wszystko ugryźć. Bardzo był dobry, blisko mnie, pytał się jak się czuję itd. Myślałam, że jakoś sobie poradzimy... w drugim tygodniu zaczął mieć mniej czasu, praca, praca...zaczął rozmawiać o usunięciu...byłam przerażona...i co wtedy poznałam Pana T. Byłam zagubiona... Pan K. od razu powiedział, że nie będzie już obok mnie, że nie stworzymy rodziny, że nigdy mnie nie pokocha, że dziecko będzie miało nieszczęśliwe życie...a Pan T. pokazywał mi jak mężczyzna powinien się zachowywać...ale ja byłam w ciąży z innym mężczyzną...i co robić..? Postanowiłam być z Panem T. szczera, wiedząc, że żaden mężczyzna nie zechce być z kobietą, która nosi dziecko innego, a poza tym zna ją 2 tygodnie..ale nie chciałam kłamać. Powiedziałam mu ze łzami w oczach czując, że to maleństwo które rośnie we mnie zmienia już moje życie...ale Pan T. nie odwrócił się, powiedział, że damy sobie radę!! Uwierzyłam, że wszystko może być ok...następnego dnia poroniłam...świat się zawalił, chciałam wyć!!! Pan K. był cały czas, bo to było jego dziecko, ale chciałam aby Pan T. był przy mnie... Minęło kilka dni, ja musiałam wyjechać na tydzień za granicę. Z Panem T. wszystko się dobrze układało. Po czym przyszła pierwsza noc na odległość a on zabawił się tak, że nie było sposobu aby się z nim dogadać...nie wiedziała co robi, z kim robi...masakra na emocjach...wróciłam do Polski pełna obaw, ale jak się zobaczyliśmy był ok. Po czym zrobiłam coś czego nie powinnam zrobić...sprawdziłam jego telefon, gdzie znalazłam bardzo niepokojącą konwersację z jakąś dziewczyną..ogólnie mogę przypuszczać, że w noc przed moim wylotem spędził u niej noc...ale nie mam dowodów...serce myślałam, że mi pęknie...ale nic nie mogłam powiedzieć no bo jak się tu przyznać do przeglądania tak osobistej rzeczy jak telefon. Stwierdziłam, że może przesadzam, może źle to zinterpretowałam....dałam szanse... Pan T. nie zabiera mnie ze swoimi znajomymi na imprezy, nie znam ich, woli sam z nimi wychodzić....było kilka dość dziwnych sytuacji, które mnie zabolały, ale dziś po wczorajszej poważnej rozmowie była kolejna, po której postanowiłam wylać z siebie wszystko tutaj... Najgorsze jest to, że wiem co powinnam zrobić, ale nie mam w sobie takich sił, boję się, że go stracę mimo, że chyba nigdy go nie miałam.....poza tym pracujemy ze sobą i to jest kolejny problem... Sam chciał się zbliżyć do mnie na co mu pozwoliłam, a teraz traktuje mnie znowu jak dodatek do życia...kiedy ma czas ma go dla mnie a tak to dla kolegów.... JEstem tak zagubiona..wydaje mi się, czuję, że każdy facet spotyka się ze mna dla ciała, sexu i dodatkiem do życia...zaczynam wątpić we wszystko...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziewczyno... ogarnij się i przestań pchać się w kolejne związki. Czytajac to miałam wrazenie, ze przeszlaś z rak do rąk... Gdzie bycie samej, gdzie "zaloba" po zwiazku i co najwazniejsze wyciaganie wniosków??? Ile Ty masz lat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×