Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość czerwona herbatka

ojciec wspaniały - mąż do d.... - DYLEMAT

Polecane posty

Gość jaki z niego wspaniały
ojciec????????????!!!!!!!!!!!!! :O podaj kilka przykładów, bo z tego co piszesz to ojciec z niego tragiczny a Ty zapuściłaś się to nie dziw się, że faceta nie podniecasz, bo to wzrokowcy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uuununu
taa zapuscila sie ... chocby nawet to to nie jest powod zeby lekcewazyc wlasna zone i miec ja gdzies. ile znam malzenstw gdzie zona jest naprawde gruba wazy ponad 100 i ma ten szacunek od meza i jest z nim szczesliwa. niestety wyglad zmienia sie i facet tez moze sie zapuscic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uuununu
nagle wyglad najwazniejszy. tylko ze przysiega malzenska nic nie mowi o tym ze slubuje ci ze zawsze bede piekna zadbana i szczupla tylko slubuje ci MILOSC WIERNOSC I UCZCIWOSC. ale o czym tu mowa, ja brzydka nie jestem ani gruba i nie jest to moje zdanie tylko innych osob wiec o co mu chodzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czerwona herbatka
jestem. tak, jest wspanialym ojcem. duzo czasu poswieca corce, bawi sie z nia, zabiera na spacery, uczy ja roznych rzeczy, czyta ksiazeczki, kapie itd. nigdy sie na nia nie denerwuje, ma do niej oooogrom cierpliwosci (a ta sie przydaje bo mala ma 3 latka i daje czadu). nie czuje tego ze ja mam wiecej obowiazkow wobec corki niz on. mamy tak pol-na-pol. w domu tez duzo pomaga. potrafi ugotowac, pomaga w sprzataniu, w kolko cos robi na podworku. nie jest leniem. i nie wiem moze to ja sie czepiam ale czasami wydaje mi sie ze te jego "prace podworkowe" to ucieczka ode mnie, ze woli isc cos robic niz posiedziec ze mna, porozmawiac spedzic wspolnie czas. uuununu odzywaj sie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czerwona herbatka
a co do dzisiejszego wieczora... moj maz siedzial z tesciem i mezem siostry i sie raczyli alkoholem a ja z jego siostra zajmowalysmy sie dziecmi. wspanialy wieczor. dalo sie wyczuc napieta atmosfere - siostra meza spytala czy sie poklocilismy. maz nie odzywa sie do mnie wogole. ja jego tez traktuje jak powietrze. teraz ja juz leze w lozku a on? nie wiem... chyba jest na dworze? dobranoc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uuununu
wiem co czujesz bo u mnie jest podobnie... nie rozmawiamy wogole ze soba. ta cisza meczy mnie czasami, moze on mysli ze nie ma ze mna juz zadnego tematu albo ze nie mamy nic sobie do powiedzenia? nie mam pojecia. albo po prostu w naszych zwiazkach powialo nuda? moze oni nie potrafia byc ciagle z jedna osboba. cos sie wypalilo i tyle. ale do jasnej cholery trzeba sie starac jakos probowac nie tak to tak. a w ich przypadku to jest totalne olanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uuununu
np dzis mowie: ladny dzien moze jedzmy do zoo? bo jeszcze nie bylismy z malym nigdy. oczywiscie odpowiedz: nie bo zmeczony jestem kiedy indziej. minelo pol godziny, slysze: jade do kolegi po cos tam..... aha czyli zmeczenie juz minelo?? ja p*****le no ludzie ja mam juz dosyc siedzenia w domu!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czerwona herbatka
uuununu - ja na twoim miejscu pojechalabym sama. trudno. nie warto sie z nimi obchodzic jak ze zgnilym jajem bo i tak nie docenia. ja kiedys latalam w kolko sprzatalam, gotowalam, koszule poprane, poprasowane itp. na dzien dzisiejszy: - nie prasuje - dala Bozia raczki to tez sobie moze poprasowac - gotuje jak mam czas i ochote - w koncu tez moze cos ugotowac - ja tez PRACUJE - sprzatam - jak mi sie chce (wczoraj mi sie nie chcialo - spedzilam caly dzien na przyjemnosciach z corka nie interesowalo)awdz wieczorem gdy nie bylo go w domu wyszlam na dwor sprawawdzic gdzie jest i co robi. siedzial na hustawce ogrodowej i pil piwo. zapytalam czy przyniesc mu moze jeszcze ze 4? i poszlam. dzisiaj jeszcze sie z nim nie widzialam. spal w salonie na kanapie (czyzby obrazony byl???) ja leze sobie jeszcze caly czas w sypialni a on zajmuje sie corka. wyszli na podworko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
może z ich strony po prostu uczucie wygasło albo dusza się w małzeństwie. Proponuję szczerze zapytać dlaczego Cię olewa, co jets nie tak, czy już Cie nie kocha? bo jeżlei tak to po co zyć w tym małżeństwie? niby razem a jednak osobno. Lepiej ułożyć sobie życie samemu lub z kims innym. I nie rkzyczeć itp zapytac o to bardzo poważnie tak żeby wioedział, że nie zartujesz i niehc zadnych uników nie robi, ma Ci powiedzieć. Jeżlei nadal nie bezie się do Ciebie odzywał itp powiedz, że chcesz rozwodu. Ciekawe jak zareaguje...jeżlei obieca, że się zmieni to powiedz, ze już nie raz obiecywał i zmieniał się ale na tydzien, dwa i masz dosyć. Może otrzeźwieje...proponuję jeszcze jeden test. Ubierz się ładnie, idź do fryzjera, zrób ładny makijaż, załóź seksowna bieliznę i wyjdź. Powiedz, ze jestes umuwiona. Jezlei nie zapyta z kim to d**a...jeżeli zapyta yo powiedz, że nie ważne i wyjdz. Możesz iśc do kina, albo kawiarni posiedzieć. Gdy wrócisz bądź zadowolona. Zobaczys zjaka będzie jego reakcja...może obudzi się w nim lekka zazdrość. Rozbierz się wtedy do tej seksownej bielizny i zacznij sie do niego dobierać. Jeżlei odrzuci Twoje "zaloty" to cóż...nie ma co ratować

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czerwona herbatka
najgorsze jest to ze tak sobie mysle ze w tym malzenstwie to jestem calkowicie sama... on jest tak bardzo daleki. kazdy ma swoj wlasny swiat i swoje zajecia. nawet gdy czasami cos do niego mowie to on i tak nie pamieta co mowialam, o co prosilam - wiec przestalam ostatnio mowic i prosic - bo po co? np. "jade do pracy na 13" - "ok" - ja wychodze a on do mnie "mialas jechac na 15?" :/ rece, cycki opdaja - i tak jest w kolko. cokolwiek bym mu nie powiedziala to i tak po nim splywa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
więc powaznie zastanów ise nad tym czy jest co ratowac i czy jest sens ratować...zastanów się nad rozwodem. Chcesz być w czyms takim dla dziecka? Dziecko widzi chłód rodziców i widzi, że cos jets nie tak i przeżywa takie sprawy. Więc uważam, że "dla dobra dziecka" nie warto tkwić w takim małzeństwie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czerwona herbatka
moj maz zawsze mowi ze mnie kocha. gdy go pytam w czasie "takich rozmow" zawsze odpowiada ze kocha. gdy jest dobrze miedzy nami - mowi to sam z siebie. ale dobrze jest przez tydzien i "od nowa bonanza" co do 2 testu. zapytac napewno zapyta. juz to stosowalam :) ale jak widac i tak jestesmy caly czas w tym samym miejscu. oho! wrocil. tv gra :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja miałam podobnie tyle ze mój maz nie jest zbyt dobrym ojcem, zaczełam go zdradzac ( wiem głupi pomysł) chciałam odejsc z dziecmi, było juz do tego bardzo blisko i wtedy mój maz sie bardzo przestraszył, zozumiał ze mnie zle traktował, zaczał o mnie dbac i o dzieci. Nie sadziłam ze tak to bedzie ale wyszło nam to wszystko na dobre

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kljkjjhhh
mój mąż jest kiepskim ojcem, wg. niego wystarczy, ze pracuje i nic poza tym..a mężem tez nie za bardzo...wiec autorko nie narzekaj skoro przy dziecku ci pomaga...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wisi mi to
Droga autorko moj maz jest IDENTYCzNY z tym ze nie byl przy porodzie i tak mialam cc, a ja po ciazy waze 48 kg , dbam o siebie chodze na silownie nie mam sobie nic do zarzucenia jestem zawodowo czynna, nie jestem nudna kura domowa, Dam ci rade ogarnij troche zbedne kilogram albo nawet i nie , zapisz sie na jakis portal spolecznosciowy , odkurz stare znajomosci stare milosci flirtuj wirtualnie , nie boj sie isc na kawe ze znajomym a poczujesz sie mega fajnie i kobieco . Nie daje to gwarancji ze maz sie zmieni bo moj sie nie zmienil ale nie o to chodzi bo sama mysl ze twoj stary nie chce ciebie a 50 innych facetow az piszczy abys sie z nimi umowila sprawia ze patrze na meza z politowaniem , wyzszoscia i mysle - ale doopek!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie dziwie sie ze maz cie olewa 48 kg to nie kobieta tylko gnat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
moge cie o cos zapytac??? CZEMU TY Z NIM JESZCZE JESTES???? przeciez dziecko widzi, czuje ze miedzy wami nie jest tak jak powinno, wynosi wzorce z domu.. skrzywdzisz je bo nie bedzie wiedzialo co to jest milosc, jak wyglada relacji rodzicow ktorzy sie kochaja.. a on ma cie w d***e, takie proszenie sie o milosc jest bez sensu.. płóż mu na stole papiery rozwodowe i nie daj sie przekonac ze sie zmieni - kilka razy mial sie zmieni i jak widac nic z tego nie wyszlo..wiec bez sensu to wszystko.. jak widac on cie nie kocha i ma cie w d***e wiec po co sie meczyc..szkoda tylko dziecka ktore codziennie obserwuje co sie u was dzieje...przemysl to..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uuununu
no wlasnie co trzeba zrobicbo niestety czas ucieka i szkoda zycia na nasze nerwy i przepychanki z mezami. ja dzis postawilam mu sie. jest niedziela sloneczko grzeje od rana a jego plan na dzis: byl u kolegi po cos tam i pozniej lezenie do gory jajkami przed telewizorem.... to ja mowie tak skoro nie chcesz jechac nigdzie ze mna prosze zostac z dzieckiem ja ide z sasiadka na rower..... zadzwinilam do niej i sie umowilam po czym on powiedzial nie jedz to ja zabiore was na lody.... i tak z tego wyszlo ze pojechalismy w koncu na grila do moich rodzicow i w sumie fajnie bylo posiedzielismy troche. a teraz znow pojechal do kolegi po cos tam... przemyslalam pare rzeczy i stwierdzilam ze zapisuje sie na studia czy mu sie to podoba czy nie. nie wiem co bedzie za kilka lat, a moja przyszlosc z nim jest niepewna wiec wole miec chociaz szkole zeby pozniej nie robic za marne grosze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czerwona herbatka
my bylismy na obiedzie u moich rodzicow. po obiedzie powiedzialam malej ze jedziemy na plac zabaw. "a ja mam z wami jechac czy mam zostac?" "rob to na co masz ochote" pojechal. w parku on chodzil za mala a ja siedzialam na lawce. pozniej poszlismy do cukierni na kawe i lody. najlepsze bylo jak zamowilam dla corki lody dla siebie kawe a jemu nawet menu nie podalam i pani zapytala go co dla niego a on nie wiedzial :) po czym wzial to co ja i jak kelnerka odeszla zapytal "to ja mialem oddzielnie sobie zamowic?" "mogles sobie wziac menu po drodze. ja wzielam dla siebie" nie odezwalismy sie do siebie ani slowem. teraz otworzylam sobie piwko. zaraz ide cwiczyc :) czuje ze wieczorem bedzie bonanza. zastanawiam sie co powiedziec, jakich argumentow uzyc????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czerwona herbatka
uuununu studia popieram jak najbardziej. inwestuj w siebie poki jestescie razem. nie wiadomo moze sie przydadza w zyciu - miejmy nadzieje, ze nasi mezowie piepszna sie w te zakute lby i pojda po rozum do glowy i sie zmienia. chociaz ja juz chyba trace nadzieje.... uuununu a ty kiedys postawilas sprawe na ostrzu noza? dalas woz albo przewoz???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pytam, po co sie tak meczyc?!!??!!?!?!? mozesz mi odpowiedziec?? zarowno jedna jak i druga..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jjjuzzzz
tak, dwa lata temu kiedy bylismy na imprezie (wyjatkowo) opil sie i mnie uderzyl. powiedzialam ze juz nie wytrzymam dluzej takiego traktowania spakowalam sie i wyprowadzilam. przepraszal mowil ze sie zmieni ze kocha itd itp bylo dobrze przez tydzien moze, pozniej juz to samo czyli traktowanie mnie jak smiecia jak powietrze, nic mi nie wolno itd. bardzo zaluje tego ze wrocilam wtedy bo na ta pore byloby juz po wszystkim a wtedy dziecko bylo male i byloby latwiej. to moj wielki blad ! a ty mialas taka sytuacje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie gódź się na 2 dziecko- chyba zwariowałaś :/!!! On ma Cię pod pantoflem. A Ty co? Zostaniesz kurą domową, bez perspektyw na samodzielne życie jak znajdzie ładną dziewczyną młodszą z lepszym ciałem. Jak mogłaś się odchudzać kamrmiąc piersią? Co było ważniejsze - zdrowie dziecka czy to, ze nagle Twój mąż zainteresuje się Tobą co jak widać nie poskutkowało? 18 kg? Ja przytyłam w 1. 20kg i co z tego? 3,5 roku później czyli 2 eisiace temu maks. 12 kg. Teraz nie odchudzam się a jestem super szczupła, mam jędrne ciało itd. ale to geny dobre więc... zresztą nie o tym. Jesteś PIĘKNA jesteś KOBIETĄ, która urodziła dziecko swojemu mężowi, opiekujesz się domem. Ale mówię Ci nie pakuj się z nim w drugie dziecko. Wg mnie to głupota wyjmowac spiralę i się starać tylko dlatego, ze ON chce. Jesteś od niego uzależniona. A to przykre.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uuununu
tamto jjuzzz to ja uuununu zmienilam nick na chwile

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I jeszcze dodam. Mój maż był przy porodach. Kamerował nawet oczywiśćie nie od strony pipki, ale tez przecinał pępowinę. No i nigdy od neigo nie usłyszałam takich słów- nigdy. Dalej uprawiamy seks jak wcześniej i jest tak samo super. Nie rozumiem, jak możesz słuchać go.. Ech ja już za rok chcę pójść do rpacy, bo maż mi załatwił i choć nie muszę pracować, bo dobrze zarabia i w planach mamy otworzenie firmy za kilka lat, to jednak wie że nie chcę stracić swojej niezależnośći a tak na prawdę to jej posmakować, bo jeszcze nie pracowałam (mam 24 lata)- zawsze były tylko prace dorywcze, ale te 150-200zł miesięcznie mi starczało, bo jestem oszczędna tzn. byłam;) Kobieto proszę Cię ocknij się. Drugie dziecko niczego u Ciebie nie zmieni. A facet zrobi z Ciebie szmatę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uuununu
to masz szczescie ze masz takiego faceta.... zazdroszcze:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak to jest jak dziecko kocha się bardziej od współmałżonka/i- związek, rodzina tego nie wytrzyma. nie wystarczy być dobrym ojcem, by być dobrym mężem,a ludzie rozstają się nie dlatego, że ktoś jest dobrym rodzicem, lecz dlatego, że ktoś jest złym partnerem. nie wystarczy być dobrym rodzicem, by utrzymać rodzinę w całości

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a ja ci autorko powiem ze szukasz dziury w calym, moze twoj maz nie jest idealem , ale idealow nie ma, myslisz ze jak odejdziesz od niego znajdziesz lepszego? watpie. wez sie za siebie i zrzuc pare kilo, moze seks bedzie czesciej. Postaraj sie byc przyjaciolka dla meza, zainteresuj sie co tak oglada w tv, poogladaj troche z nim. A nie tylko wyrzuty i straszenie odejsciem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie szukasz wcale dziury w całym. jest relacja względem dziecka i względem Ciebie. Wy tworzycie związek, i jeśli wasza relacja szwankuje, to w końcu odbije to się na całej rodzinie. więc problem jest niebagatelny. nie wystarczy być dobrym ojcem, by być dobrym mężem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czerwona herbatka
wczoraj znowu olewka. wieczorem ja sobie pocwiczylam, wzielam przysznic, ksiazeczka i do lozka. moj maz siedzial przed tv. slysze ze poszedl pod prysznic tv wylaczyl - wiec mysle przyjzie pogadamy. a on? poszedl z powrotem przed tv. polezalam kawalek i poszlam do niego na rozmowe" oczywiscie nie obylo sie bez klotni. ze ja sie czepiam, ze nie wiadomo czego chce, ze mam wygorowane oczekiwania. na pytanie "czemu sie ze mna ozeniles?" uslyszlam "bo moze za bardzo na mnie naciskalas" COOOO???? ja naciskalam????? sam sie oswiadczyl, wszystko razem planowalismy, bylismy razem 7 lat przed slubem. teraz jestesmy prawie 5 po i takie slowa????!!!! ale mnie w****il!!! nigdy nie nasiskalam, nie prosilam a ten sobie wymysla jakies farmazony. to do czego doszlismy to to ze nie moze tak byc dalej. powiedzial ze nie chce sie rozwodzic ale nie wylkucza tego w ostatecznosci. fajnie... wiem ze najlatwiej byloby teraz kopnac go w d*pe i uniesc sie honorem i go zosatwic. ale to nie jest takie proste. bo ja tego nie chce.... i nie wiem co dalej? w ktora strone? mimo wszystko kocham go nadal. byc na sile? juz nawet naprawde zaczelam wierzyc w to ze za duzo od niego wymagam, oczekuje. ze sie Greya naczytalam :) ale k***a! to ze oczekuje zainteresowania i posiwecenia mi odrobiny czasu to jest "wygorowane oczekiwanie"? jak duzo wy spedzacie razem czasu? co wtedy robicie? czy czujecie sie najwazniejsze w zyciu waszych facetow? bo u nas ja to widze tak: dla niego najwazniejsze jest dziecko, pozniej dobre towarzystwo i spedzenie weekendu w gronie znajomych, a nastepnie ja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×