Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość roryroryrory

on chce być księdzem

Polecane posty

Gość roryroryrory

Od jakiegoś czasu spotykałam się z pewnym facetem - początkowo, tylko na stopie "koleżeńskiej", później on zaczął ujawniać swoje zauroczenie moją osobą i pytał, czego ja chcę - ale wtedy było mi ciężko się określić. Po jakimś czasie zaczęłam sobie uświadamiać, że ta osoba bardzo wiele dla mnie znaczy - z nikim innym nie dogadywałam się aż tak dobrze. I zaczął się problem. Bo nagle on stał się podejrzanie smutny, mówił, że nie do końca wie, czego chce w życiu, a jednocześnie nie precyzował tego; zdarzało się też, że mówił bym "zdecydowała". Nie chciałam sama decydować. Później odbyliśmy bardzo dziwną rozmowę - mimo tego, że nie planowałam z nim budować związku, zaczął mi tłumaczyć, że on chce być szczery i żebym nie liczyła na nic, bo on nie wie, czego chce. Tyle, że mówiąc to zaczął mnie całować. Później nie widzieliśmy się miesiąc, ale utrzymywaliśmy w miarę dobry, przyjacielski kontakt. Po miesiącu - co może było błędem - znów się spotkaliśmy i było okej do momentu pożegnania - powiedział, że teraz długo się nie będziemy widzieć, bo ma sporo pracy, ja powiedziałam, że w porządku - i znów to samo, zaczął mnie całować i przerywać to mówieniem "nie mogę z tobą być", "to się nie uda", "wypuść mnie" a jak powiedziałam, że przecież nie trzymam, powiedział, że jednak trzymam, a on nie chce marnować mojego czasu, bo nie czuje "w duszy", że chce związku i dodał "może zostanę księdzem". Po czym znów zaczął mnie całować i powiedział, że musi wyjść teraz, bo jak tego nie zrobi to zostanie na zawsze. I wyszedł. Powiedzenie o byciu księdzem w tamtym momencie uznałam za powiedzenie "ot tak". Ale dowiedziałam się później, co prawda nie od niego, że to wcale nie byłoby dla nikogo dziwne, jakby on wstapił do zakonu - że kwestia wiary jest naszym głównym problemem, i tego nie zmienię, bo wychowywał się w specyficznej rodzinie, gdzie do religii i powołań podchodzi się może zbyt poważnie. i teraz już sama nie wiem, co o tym myśleć, czy to manipulacja z jego strony, czy rzeczywiście czuje powołanie a ja mu tylko przeszkadzam... zależy mi na tej relacji, nie chcę jej kończyć, ale nie wiem, jak mam się zachowywać. On teraz milczy, mimo moich prób nawiązania kontaktu. Boję się też, że sama nie wiem, czego chcę - przedtem nie byłam pewna, czy chcę z nim być (próbowałam nawet go zniechęcić), ale kiedy nie widzieliśmy się miesiąc, a teraz dłuższy czas on milczy, czuję pustkę. I zastanawiam się, czy jakbym wcześniej "zdecydowała" to wszystko inaczej by się ułożyło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
On ma coś z psychiką i bawi się tobą. Może i chce zostać księdzem ale penis go swędzi. Uważaj na niego, bo to się skończy tak, że on zostanie księdzem ale będzie mieć kochankę na boku, ciebie :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość roryroryrory
właśnie tego najbardziej się obawiam, że to manipulacja mną. Czuję się potraktowana nie fair - treść jego wypowiedzi jest różna od formy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie moge znieść dzielenia sie z innymi waszym życiem !!! wariatka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×