Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Mam wnerwa jak nic

Polecane posty

Gość gość

Dzisiaj rano miałam telefon od wychowawczyni syna, że chce żebym przyszła do niej w czwartek w sprawie syna, nie chciała przez telefon mówić co i jak. Syn wrócił ze szkoły i zapytałam się o co chodzi.. Mianowicie chodzi konkretnie o naszego psa. Od 3 miesięcy mamy szczeniaka, który podgryza i drapie po rękach syna. Syn nie ma wielkich śladów i niestety sam prowokuje psa. Wystarczy tylko wyjść "na sekundę" do innego pokoju, a syn toczy batalię ze szczeniakiem. Jesteśmy na dobrej drodze żeby psa tego zachowania oduczyć, bo syn zaczyna się stosować do naszych wskazówek typu: zero symulacji gryzienia i wsadzania psu do pyska rąk i dzikich, głośnych pisków :D Sytuacja byłaby śmieszna gdyby nauczycielka wzywała w sprawie psa, ale nauczycielka ma swoją teorię, że nasz 9 letni syn robi sobie "sznyty" nożem. Syn mi mówił, że pani wręcz mu sugerowała, że sam sobie to zrobił, a nie żaden pies. Zaczynam mieć dość szkoły syna szczególnie tej nauczycielki. Już od 1 klasy nasze dziecko jej podpadło, bo nie umie ładnie rysować, zdarzają mu się uwagi i co najważniejsze nasz status materialny a raczej jego brak na tle klasy czyni nas gorszymi. Bo to składki nie obowiązkowe nie zapłacone, a przecież cała klasa je pokryła TYLKO MY NIE.... A to raz syn miał siniaka na udzie i wzywanie do szkoły i prosto z mostu pytanie "czy syn jest bity? I rozmowa z synem w podchwytliwy dla dziecka sposób typu, "kto cię w domu bije?" Ja mam cały czas wrażenie, że ona chce udowodnić na silę, że w naszej rodzinie jest coś nie tak.... bo sorry ale kasy nie mamy za bardzo, tylko mąż pracuje, bo nie mogę znaleźć pracy po wychowawczym ( młodszy syn), pobieram zasiłek rodzinny.... no to przecież nie tak trudno "zrobić" z "biedy" patologię... Strasznie emocjonalnie pisałam... wiem, ale gnębi mnie ta cała sytuacja :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Doradzi ktoś jak zachować zimne nerwy w takiej sytuacji, albo ogólnie się zachować w takiej sytuacji?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja bym się przeszła do Pani nauczycielki powiedziała jej co nieco. Jak nie poskutkuje to warto przejść się do dyrekcji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zaprosic do domu nauczcielke i udowodnic ze jestescie normalna rodzina.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Z tym zaproszeniem do domu to miałam taki pomysł :)może poskutkuje, ale z drugiej strony może to zabrzmi dziwnie ale dla mnie to takie spoufalanie się i lekkie naruszanie prywatności. Choć nie mamy zupełnie nic do ukrycia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gajoowy marucha
a czy ta pani nauczycielka to nie nasza szcześniakowa z kafeterii?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chyba nie :D Wychowawczyni mojego syna raczej nie bawiłaby się w takie rzeczy ze względu na swój wiek i powagę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×