Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Czy chemii można się nauczyć

Polecane posty

Gość gość

Wiele już takich wątków istnieje tylko mój trochę się różni. Spotykam się z chłopakiem od 8 miesięcy, teoretycznie od 5 jesteśmy parą. Spędziliśmy razem trochę czasu, nawet razem pojechaliśmy na wakacje. Dodam, że chłopak jest ogarnięty, ustabilizowany emocjonalnie. Jednak brakuje chemii między nami, nawet czasem zgodności. Nie pamiętam, czy kiedykolwiek czułam przysłowiowe motyle, podniecenie i ogromną radość na spotkanie. Lubię z nim przebywać, rozmawiać, jednak wszystko stało się oklepane. Jestem kobietą i jak każda z nas chciałabym czasem poczuć coś więcej, wyjść do kina/kawiarni/pizzerii a jego stać tylko na wyjście na piwo ze mną na dwór. Poza tym, nie mamy wspólnych zainteresowań. Ja studiuję, lubię tańczyć, pływać, pobawić się na mieście od czasu do czasu a on jedynie pracuje i interesuje się swoim samochodem. Wspólnie byliśmy na 3 weselach ale szału nie było, prawie 0 tańca i wspólnej zabawy. Nawet nie lubmy tej samej muzyki ani filmów. Z czasem zaczynało mnie to irytować, same rozmowy stawały się denerwujące, ciężko reagowałam na wszystko. Od czasu powrotu z wakacji zaczęło się sypać. Do tego wszystkiego przypomniałam sobie o chłopaku, między którym a mną była chemia, pożądanie. Po prostu zaczęłam zauważać różnice między tym jak chciałabym, aby było a jak jest. Nie chcę mojego chłopaka okłamywać, że wszystko jest idealnie, nie potrafię dłużej tak. Jednak jak zaczynałam rozmowy to ucinał je, stwierdzając, że wkręcam sobie 'jazdy' i pewnie mam okres :D Po prostu, nie czuję wsparcia, czułości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Łona jest Aniołem
ni da się ;) chociaż tu można spotkać sporo typów którzy twierdzą że wszystko się da ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Grewrewre
Może to i lepiej że chemii nie ma, mi z kobietami które bardzo do mnie czuły pożądanie, wręcz nadskakiwały, wariowały od pocałunków i dotyku nigdy się nie ułożyło, opadły motylki i poznawałem ich prawdziwe oblicze zupełnie inne od tego na początku, teraz znów tkwię w takim czymś i nie wiem czy nie zakończyć relacji... bo pożądanie z jej strony jest tak ogromne że wiem że ta osoba przy mnie nie jest sobą a dostaję stale dowody że nie jest taka miła i słodka dla ludzi jak obecnie dla mnie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Łona jest Aniołem
życie bez chemii to zwykła fizyka i układy ;) słowem choojnia :classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
sorry, ale w tym związku nie ma ani pożądania ani nic innego! przecież tobie się nie podoba ani jego osobowość, ani charakter, ani zainteresowania, ani nic w ogóle! związek bez pożądania może się udać, gdy seks nie jest dla ludzi ważny, ale łączą ich inne rzeczy. was nic nie łączy!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A już myślałam, że temat będzie dotyczył problemów z zaliczeniem chemii w szkole.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to nie tak, że nic nas nie łączy. Jest kilka rzeczy, które oboje lubimy, jednak więcej jest tych spraw, które nas dzielą. Lubię z nim rozmawiać, po prostu kiedyś było inaczej, jakoś nie zwracałam uwagi na dzielące nas różnice. Po prostu nigdy nie czułam zakochania, kocham go, to, jakim jest człowiekiem jednak nie ma tego pier.dol.nięcia. tak, kobiety dziwna sprawa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Po co mu zawracasz d**ę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bo wierzę, że to wszystko może przyjdzie, i żal mi tego czasu spędzonego z nim

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Też nie jest tak, że każdy na którego widok sikasz tzn. że jest świetna chemia i będzie związek :P Czasami potrzeba czasu by kogoś poznać, zauroczyć się nim, zafascynować. Jednak w tym wypadku wątpię by to nastąpiło. I stąd właśnie się bierze "było tak dobrze, czemu mnei zostawił/a?"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to się czuje albo nie..... :Dtytul mnie rozwalil :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jasne słuchaj na lekcjach a nauczysz się jej w mig może nawet maturę napiszesz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Stokrotka_zUK
Chemia to coś co decyduje o tym, czy wejdę w dalszą znajomość czy nie więc.... bez tego nie da rady! po kilku spotkaniach bym się poddała jeśli nie po pierwszym :P a może to jest przyzwyczajenie :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ale może w końcu przyjdzie ta chemia, pasja. Zupełnie nie wiem co myśleć. przecież nie trwałabym w czymś co nie ma sensu tyle czasu. Po prostu to wygląda tak, spotkamy się bo chce, bo mogę, bo dawno się nie widzieliśmy ale nie wiem czy nie bardziej podchodzę do tego jak do spotkań z kolegą. Czy jest taka opcja, że mi to przejdzie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie wiecie jak pomóc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×