Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość gość

Różnice w związku

Polecane posty

Gość gość

Sprawa ma się tak. Jesteśmy razem prawie 6 lat, od 3 lat mieszkamy razem, jesteśmy zaręczeni. On zaręczył się po roku związku, i dziś wydaje mi się, że zrobił to ze względu na mnie. Zawsze marzył mi się bajkowy ślub, wesele, mąż. On ma 22 lata, ja 23. Niby niewielka różnica, jednak w naszym przypadku wydaje mi się być nie do pogodzenia. On doskonale wie, że bardzo chciałabym ślub, dom... Ale za każdym razem kiedy poruszam ten temat, kończy się moimi łzami. Bo za każdym razem przekonuję się, że On to wieczny chłopiec i nie w głowie mu śluby i dorosłość. Wciąż powtarza, że nie mamy pieniędzy na ślub i wesele. Ale jak mamy mieć pieniądze, skoro NIC nie planujemy, On nie myśli o naszej przyszłości, to ja planuję, że można by odkładać pieniądze, wziąć ślub, inwestować w dom. Do wszystkiego, co "dorosłe" muszę Go niemal zmuszać, ale mam później wyrzuty sumienia. Od dwóch lat namawiam Go na prawko. Niby chce, nawet zaczyna się uczyć testów, ale po kilku dniach olewa to. Dopiero kiedy JA zapisałam go na kurs, to zaczął się tym interesować. I nie chodzi tutaj o to, że go do czegokolwiek zmuszam, bo kiedy rozmawiamy, to on bardzo chce, ale albo jest taki leniwy, albo niemyślący, bo oprócz chęci, nic nie robi w tym kierunku. Kiedy rozmawialiśmy wczoraj o przyszłości (oczywiscie ja zaczęłam) to wszystko fajnie, ale kiedy powiedziałam, że skoro oboje chcemy, to może załozymy konto oszczędnościowe na którym będziemy odkładać pieniądze- wtedy zaczął strzelać fochy, że ślub to głupota, że to cyrk, że ma jakieś idiotyzmy za księdzem powtarzać... bardzo przykro mi się zrobiło, kiedy to powiedział. Dla mnie ślub jest bardzo ważny, a On ma to gdzieś. Jedyne w czym się zgadzamy, to dzieci, bo na dzień dzisiejszy oboje ich nie chcemy. Wiem, że On jest jeszcze młody, ale kurde, przez tyle lat nic nie zaplanowaliśmy, a ja codziennie myślę o przyszłości. Nie chcę na niego czekać w nieskończoność. Zastanawiam się, czy to ma sens, czy ma sens czekanie, aż on dorośnie, bo widocznie różni nas zbyt wiele, i ja wiecznie będę "do przodu" z pragnieniami i planami, i wiecznie będę musiała na niego czekać :( Ehh, musiałam się wyżalić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×