Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość lawendowa łza

życie z nałogami partnera

Polecane posty

Gość lawendowa łza

Mam 30 lat. Wczoraj uświadomiłam sobie, że mój partner (36) ma problem z alkoholem i hazardem... Tzn. zabrzmi to strasznie, ale wiem o tym od ponad 2 lat, ale oszukiwałam samą siebie. Wczoraj rozmawiałam z jedną babeczką nomen omen koleżanka mojego partnera - i nie wiem dlaczego, ale wszystko co myślałam, czego się bałam, co mi ciążyło powiedziałam właśnie jej... Dopiero jak sama siebie usłyszałam zrozumiałam, że tkwię w związku bez przyszłości. On się nie zmieni, sytuacja jest patowa, On nie zakończy związku, bo tak jest mu wygodnie. Najgorsze jest to, że jak pomyślę, że Go zostawiam... mam wyrzuty sumienia - sama myśl do tego prowadzi, a co dopiero czyn. Ta koleżanka kazała mi myśleć o sobie... Nie wiem czego oczekuję pisząc o tym tutaj. Czuję się oszukana, naiwna, głupia i bez sił aby cokolwiek zmienić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeśli robisz sobie wyrzuty przed odejściem, to już współuzależnienie. Koleżanka ma rację, pomyśl o sobie. Można spędzić całe życie w toksycznym związku, licząc po cichu że ktoś się jeszcze zmieni. Skoro on ma aż dwa silne nałogi, to szanse że z nich wyjdzie są prawie zerowe. Chyba, że sam dla siebie bardzo by tego chciał, a o tym nic nie wspominasz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lawendowa łza
po przeczytaniu artykułu z linku..... jestem jak ta Ewa z kilkoma różnicami: 1. nie mamy dzieci 2. On nigdy nie podniósł na mnie ręki 3. mamy oddzielne konta (ale ta świnka-skarbonka - odkładam cały rok na wakacje, aby potem nie szukać kasy - w tamten weekend poprosił abym pożyczyła mu 300 zł - głupia wyjęłam właśnie z tej skarbonki, bo nie miałam przy sobie gotówki...) czy to możliwe, że ktoś tak silny emocjonalnie jak ja mógł się wpakować w coś takiego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Widocznie nie jesteś aż tak silna emocjonalnie, skoro dałaś się wciągnąć we współuzależnienie. I nie na tyle, by po prostu odejść. Wg mnie wyjścia są dwa: albo zostaniesz i dasz z siebie zrobić Matkę Teresę, albo go zostawisz. W pierwszym przypadku, on nigdy nie skończy z nałogami, a jeszcze pociągnie Ciebie za sobą na dno. W drugim, może przynajmniej Twoje odejście da mu do myślenia. Nie jest powiedziane, że wtedy rzuci picie i hazard, ale szanse minimalnie rosną. Ważne, by to robił wyłącznie dla samego siebie, nie z miłości. Bo w przeciwnym razie byle kryzys uczuciowy i historia zacznie się od nowa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to możliwe;ja też zawsze uważałam,że jestem "silna"ale to tylko w pewnym sensie jest prawda o nas....zajrzyj proszę na ten topik,który poleciłam tam jest więcej takich silnych;)dziewczyn:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lawendowa łza
Ja zawsze sobie radzę - w pracy w najbardziej stresujących momentach jestem jedyna bez stanu przedzawałowego, egzaminy na uczelni też bez nuty zdenerwowania. Zawsze poukładana i działająca z wyprzedzeniem. Od samego myślenia, że zostawię go z długami (o których dowiedziałam się pół roku temu), bez mieszkania (wynajmujemy, ale to ja podpisałam umowę i ostatnio to ja za nie płacę) - to mnie mdli.................. Nie chcę o tym rozmawiać z moimi rodzicami czy siostrą, bo nie chcę aby Go znienawidzili. Chryste - ale ja jestem głupia.........................

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie jesteś głupia,tylko współuzależniona,ale i tak wiele podobnych Tobie może Ci pozazdrościć tego,że w ogóle planujesz odejść...chociaż czy ten plan zrealizujesz,to już zupełnie insza inszość....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
...i jeszcze to "nie chcę żeby go znienawidzili..."a dlaczego tego nie chcesz?przecież to on sam sobie na to zapracował....to nie Twoja,tylko jego "zasługa"....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lawendowa łza
Czytałam o współuzależnionych i zawsze uważałam, że mnie to nie dotyczy - że to niemożliwe. Chyba cały czas tak myślę. Nie czytałam nigdy stron o tej tematyce, bo przecież ona mnie nie dotyczy - ale im więcej poznaję historii podobnych do moich. To takie schematyczne :( takie "normalne" i oczywiste... i to co czuję - tak czują też inne kobiety i to jest dla mnie dziwne.... :( Chcę odejść - myślę o tym w pracy, ale jak wracam do domu i widzę jego twarz czasem wesołą, bo akurat coś wygrał, albo przygaszoną i smutną - bo przegrał... to nie wiem jak mu to powiedzieć. Straszyłam go, że jak nic nie zmieni to mnie więcej nie zobaczy i jestem pewna, że jakbym się spakowała to nawet by mnie nie zatrzymywał... Raz spakowałam jego - spłynęło to po nim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lawendowa łza
Dlaczego nie chcę aby go znienawidzili??? Bo jak nie piję i nie gra - jest rewelacyjny. Nie chcę aby postrzegali go tylko przez pryzmat alkoholu i zakładów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"spłynęło" bo wiedział,Że ściemniasz(a przynajmniej liczył na to)....będzie grał twardego, tak długo jak się da....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bo jak nie piję i nie gra - jest rewelacyjny. Ha!Kwiatuszku:)skąd ja to znam....:(Niemal wszyscy oni tak się zachowują,pomiędzy ciągami...dlatego tak trudno nam odejść...bo wciąż chcemy wierzyć,ze to jest ich prawdziwa twarz...ta z "dobrych dni"....ale to nie jest prawdziwe,to tylko nasza ułuda...system iluzji i zaprzeczeń...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lawendowa łza
Nie chcę aby mnie prosił abym została, nie chcę litości, współczucia - chcę aby się zmienił. Żeby przestał pić, grać, ale jak na razie to tylko moja zachciewajka...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lawendowa łza
Chcesz mi powiedzieć, że wszystko co o nim myślę, jest moim wyobrażeniem o nim, a nie nim samym???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lawendowa łza
niestety muszę teraz wyjść na spotkanie... na początku muszę się ogarnąć, bo tak jak teraz już nie płakałam dawno... dziękuję...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chcę Ci tylko powiedzieć,że nie masz wpływu na niego,na jego ew. zmianę,to może tylko on sam;jeśli chcesz żeby Twoje życie było inne=lepsze,to Ty musisz się zmienić:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja też muszę zmykać,po zakupy:)ale może spotkamy się później tam gdzie Cię zapraszałam;"u siebie" czuje się jakoś swobodniej;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×