Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość meczy_mnie_to

granice zdrady

Polecane posty

Gość meczy_mnie_to
Trishaa dzięki za wypowiedź. Jakie dla Ciebie sa dopuszczalne granice? Tylko rozmowy formalne? Bez poruszania wspólnych zainteresowań, hobby, opowiadań różnych zdarzeń z wlasnego życia? Po prostu dobrze nam sie rozmawia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość meczy_mnie_to
To nie jest kochanka. Żona jest dość nerwowa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
powiesz tej kobiecie o koleżance czy nie. i tak sie predzej czy później dowie. mam nadzieje że prędzej. prawda zawsze wychodzi na jaw. jakby mi sie coś takiego przytrafiło nigdy bym nie wybaczyła. już jednorazowe takie jego spoufalanie skończyło sie mega kłótnia i 3 letnim konfliktem. jezeli bym sie dowiedziała że rozmiawiał codzinnie to chyba by taka osoba była u mnie skreślona do końca mojego życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Po co w ogole zaczales ten temat,skoro masz juz wyrobione zdanie,a nasza dezaprobata jest dla Ciebie oznaka poczucia zagrozenia.Trzeba bylo na poczatku nadmienic,ze interesuja Cie tylko odpowiedzi popierajace Twoja postawe.Malzenstwo to nie wiezienie,tu sie z Toba zgodze,ale skoro jestes taki fair,dlaczego zona nie wie o waszych zazylych stosunkach?Czy przypadkiem nie czujesz podskornie,ze takie kontakty sa troche nie halo w stosunku do Twej zony i stad te sekrety?Czcze gadanie,kazdy ocenia z wlasnego punktu siedzenia.Ciekawe jak bys spiewal,gdyby to zona miala kogos do obejmowania i ciaglego sms-owania.Juz by Ci nie bylo tak rozowo.Jestes pewien swego,wiec nie potrzebujesz naszych opinii.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Trishiaa
Nie, oczywiście że rozmowy na różne "życiowe" tematy są naturalne. Chodzi o to, żeby z czasem nie poczuć się zbyt blisko, by koleżanka niepostrzeżenie nie zastąpiła w tym żony.. Miałam takie wrażenie np. gdy mój przyjaciel zaczął mi opowiadać, co wydarzyło się u niego w pracy, jak wyglądał jego dzień. Słuchałam chętnie, bo on mnie też, ale myślę, że nie miał już potrzeby wracać do tego z żoną po powrocie do domu, a to chyba jej rola. I unikałabym jednak dotyku.. to bardzo zbliża, za bardzo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość meczy_mnie_to
Taki pewny nie jestem. Usiluję ustawić jakiś kompromis

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to nie żona jest nerwowa tylko ty nie umiesz zadbać o nią, jakbyś ja kochał to byłaby spokojna jak tafla jeziora, widać jej takich atrakcji dostarczasz że nie daje rady, mam nadzieje że cię zdradzi. 3mam za to kciuki. a jeśli jest tak jak piszesz że masz koleżanki to możesz być na 1000% pewny że ona cie kiedyś zdradzi. urażona duma kobiety zawsze weźmie górę, nawet nad uczuciami, nad senstymentem, nad wszystkim, zdradzi cie nie wazne za miesiąc, za rok, za 2 , za 20, zdradzi cię tak jak ty zdradziłeś ją. karma.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość meczy_mnie_to
Trishiaa, ja za żoną też dużo rozmawiam, ona jest po prostu inna. Z tym dotykiem to zastanawiam się czy Wy kobiety nie podchodzicie do tego poważniej i więcej dla was znaczy. U mnie to jest raczej spontaniczne, ale prawda, że miłe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Trishiaa
Nie wiem, czy wystarczająco jasno przekazuję, o co mi chodzi. Na pewno nie o zerwanie kontaktu ani jego "usztywnienie". Raczej o większą rozwagę i zrezygnowanie z niektórych niebezpiecznych elementów.. Jako kobieta mogę powiedzieć, że duża poufałość zawsze porusza jakieś emocje.. A nie każda i nie każdy potrafi w porę się wycofać. To trochę jak igranie z ogniem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
aha ale przepraszam co cie męczy??? to że masz żone??? SŁUCHAJ TO MOŻNA ŁATWO ZMIENIĆ. rozwiedź się z nią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Trishiaa
Zgadzam się: dotyk to dla nas już pewien etap zaangażowania. Mnie np. bardzo otwiera na drugą osobę, dlatego jestem z tym ostrożna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość meczy_mnie_to
Wiem, zawsze są jakieś emocje. Ale jako czlowiek rozumny staram się je kontrolować

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
kompromis powinienes ustalac podczas szczerej rozmowy z zona,a nie z nami.tyle w temacie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Trishiaa
"ona jest po prostu inna" - no, właśnie. I to pociąga, czasem bardzo mocno. Właśnie taką "inną" byłam dla mojego przyjaciela, bo nie żadną konkurencją dla energicznej, spełnionej kobiety sukcesu, jaką miał w domu. Ze mną po prostu lubił przebywać. Ale bywało, że nasza relacja balansowała na krawędzi. Tego lepiej unikać, nie kusić losu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość meczy_mnie_to
Nie nie męczy mnie to, że mam żonę, to była świadoma decyzja. A z dotykiem zauważyłem, że koleżanka to bardzo kontroluje, kiedy dla mnie nie jest to jakiś powód do rozpamietywania

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jesteś beznadziejny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Trishiaa
Tak samo myślę o sobie, ale zdarza się, że kontrola wysiada i co wtedy? Niepokojące jest, że żona o niej nie wie. Czyli coś jest na rzeczy, choćby jeszcze nie uświadomionego. Staram się uczulić Cię na pewne aspekty takiej znajomości. To, co piszę wynika z moich własnych przemyśleń i odczuć w takiej relacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość meczy_mnie_to
Trishiaa i jak skończyłaś tę znajomość? Przerwalas, bo się za bardzo zaangazowałas i bolało?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Trishiaa
Mhm, i tu jasno widać, jak różnie podchodzą do tego obie płcie. Dla kobiety to zawsze coś istotnego, żadna nie bagatelizuje komunikatów od drugiej strony. Dla mężczyzny - tylko spostrzeżenie, nie przywiązuje do tego większej wagi. Na tę różnicę też warto zwrócić uwagę i o tym pamiętać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
czy ty nie widzisz że szukasz nowej partnerki. dlaczego krzywdzisz tą niby żonę? dlaczego jej nie zostawisz w spokoju i nie bedziesz z tą kochanką????? dlaczego nie odejdziesz? bawi cie to czy jak? jesteś jakimś psychopatą, mam nadzieje że nigdy nie trafię na takiego. na pewno pochodzisz z patologicznej rodziny. twój tata bił mamę? znęcał się nad nią? psychicznie? fizycznie? ktoś był alkoholikiem? toksycznym rodzicem? ty lepiej idx do psychologa bo coś pod kopułą jest nie tak i zostaw tą żonę w spokoju patologiczny typie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Trishiaa
Nie, nadal się przyjaźnimy, ale spędzamy ze sobą o wiele mniej czasu - tak się życie potoczyło, że mamy niewiele okazji do spotkań. Jego pochłonęły sprawy zawodowe i inne ważne dla niego, ja mam teraz bardzo trudny okres w życiu i co innego mnie zaprząta. Teraz do siebie piszemy. Nadal uważam go za kogoś bliskiego i ważnego dla mnie. Okoliczności sprawiły, że nie ma już niebezpieczeństwa przekroczenia jakichś granic. Okoliczności - nie my.. Chociaż oboje zachowywaliśmy się bardzo odpowiedzialnie i udało się niczego nie zepsuć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość meczy_mnie_to
bardzo surowy gościu, czy Ty również nie masz żadnych kolegów płci męskiej tylko swojego partnera?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak, nie mam żadnych kolegów płci męskiej, nie potrzebuję się dowartościowywać bo znam swoją wartość, no i nie mam przeszłości patologicznej jak ty i skrzywionej psychiki. mam same koleżanki, rozmawiam czasami z osobnikami płci męskiej w pracy ale nie hihoczę jak debilka, nie przytulam się, zajmuję powazne stanowisko i takie spoufalanie się jest dla mnie nie do zaakceptowania. mam 3 bliskie koleżanki, parę dalszych, jeśli widuję sie z mężczyznami jestem wtedy z moim partnerem. nie esemesuję potem do nich i nie wynurzam się, od tego mam partnera i koleżanki. z tobą jest coś nie tak skoro nie masz kolegi, rodziny, skoro żonie nie możesz powiedzieć tego czy tamtego. musisz być albo psychiczny albo po prostu być złym człowiekiem ze złym charakterem i podłą duszą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość meczy_mnie_to
Dzięki Trishiaa za uwagi, życie nie jest czarno-białe i różnie się układa. Widzę z Twoich wypowiedzi, że jednak uważasz za coś niepokojącego taki układ. Może i racja. Ale z drugiej strony rezygnować z relacji koleżeńskiej z nadmiernej obawy co może się wydarzyć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Trishiaa
"bo się za bardzo zaangazowałas i bolało?" Nie tylko ja się zaangażowałam - w pierwszej fazie znajomości to raczej on (ale raczej w kategoriach fascynacji, w moim odczuciu trochę mnie jednak uwodził ;) ) , ja dopiero później, ale też bardziej w sferze bliskości emocjonalnej niż fizycznej. Nie zdążyło zaboleć, wyprowadziliśmy tę relację na prostą. Wszystko działo się gdzieś pod powierzchnią i było niedomówione, ale było.. Dlatego ostrzegam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
opuszczam ten temat. i po co te wielokropki...... , widać cie strasznie jara ta nowa kochanka. weź sie nie oszukuj, rzuć żonę i leć do tamtej, jezu jaki psychol, nie zostawi żony bo go to jara że ona nie wie. jestes zboczony, boże jaki podły zły człowiek, żałuje każdej mojej minuty spędzonej na twoim temacie. życze ci jak najgorzej, obyś zgnił w piekle, żeby ci szklanki wody zabrakło, żebyś skończył samotny i zgorzkniały. żegam psycholu , zły człowieku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Trishiaa
Napisałam, bo chciałam dać Ci trochę materiału do przemyśleń. Nigdzie nie sugerowałam, żebyś zrezygnował z tej znajomości, raczej, żebyś naprawdę mądrze ustawił granice. "Wszystko można, co nie można, byle z wolna i z ostrożna". Ja nie zrezygnowałam. Mimo własnych wątpliwości czułabym się o coś uboższa, gdybym tę moją przyjaźń zakończyła w imię absolutnie czystego sumienia. Mam nadzieję, że trochę pomogłam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość meczy_mnie_to
Dzięki Trishiaa za mądre sugestie. Powodzenia w życiu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Trishiaa
I ja dziękuję. Trzymam kciuki, żeby Ci się udało. Dobrej nocy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość z 20.48 ma całkowitą rację. jestes robakiem ktorego trzeba unicestwić, współczuje twojej zonie a tobą pogardzam śmieciu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×