Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość SamotnaMatylda

Samotność w związku

Polecane posty

Gość SamotnaMatylda

Jestem w związku od ponad 2 lat z facetem, z którym znamy się znacznie znacznie dłużej. Oboje jesteśmy przed trzydziestką i poważnie się zastanawiam czy taki układ ma sens... Mieszkamy ze sobą 1,5 rok i mam wrażenie że jesteśmy po prostu współlokatorami. Mijamy się. Ja pracuje w dzień, on wieczorami i nocami (taka branża). W dodatku on pracuje też w weekendy. Gdy ja wracam do domu, on wychodzi do pracy - czesto nawet nie zdązymy by razem zjeść obiad. On wraca w nocy gdy ja śpię, jak ja wstaję - on śpi, choć czasami są dni kiedy wychodzę do pracy a on nie zdążyl wrócić ze swojej. W związku z czym czasami mimo mieszkania pod wspólnym dachem nie widzimy się 2 dni... Praktycznie nic nie robimy razem, nie tworzymy niczego wspólnego. Nie mamy dla siebie czasu w ogóle... On pracy nie zmieni, bo właśnie dostał awans. Mówi cały czas że rozwój jest dla niego bardzo ważny i ja to rozumiem, ale gdzie w tym wszystkim miejsce dla mnie? Przekonuje że za dwa, trzy lata nie bedziemy musieli martwić się o finanse, ale czy jakiekolwiek pieniądze są warte naszego związku? Czy ktos móglby na to spojrzeć z innej perspektywy i cos doradzić...?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwija33
ja tez tak mam od wielu lat .. jest to tak czasem frustrujące ze doła łapię i głupoty mi do głowy przychodzą ..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośc321
głupoty, które przychodzą Tobie do głowy są zapewne bardzo miłe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość SamotnaMatylda
Powoli mam dość już samotnych wieczorów przy lampce wina i samotnych nocy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośc321
w wiekszości związków szczególnie jesienią wieje nudą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwija33
dla mnie miłe, owszem , dla partnera niekoniecznie ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośc321
a gdzie mieszkacie może na świeta mieszkaniami sie wymienimy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwija33
ja - stolica..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośc321
a ja kujawsko -pomorskie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwija33
to sąsiadami jesteśmy ;p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośc321
a w jakim wieku jest wspomniana ,,głupotka,,?młodszy oo małzonka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwija33
jak w nicku ;p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośc321
interesujący?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwija33
kto interesujący ? :) może intrygujący ;p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośc321
niestety muszę uciekać-miłego wieczoru życzę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sunshine 83
hmmm ciezko cos doradzic. z boku to srednio wyglada ale moge byc nieobiektywna....sama mam podobna sytuacje ale ..... musisz wiedziec czy go kochasz. czy tesknisz za nim. jakbys sie czula gdybys zakonczyla ten zwiazek? to pytania na kt tylko ty znasz odpowiedz.... jak w łóżku wam sie uklada. czy sa chwile gdy jestescie jednak razem. czy rozmawiavie ze soba.... macie slub w planach? kiedy ra sytuacja sie zmieni....a jak bedzie gdy np urodzisz dziecko? nie będziesz chciała byc sama??...... usiadz z nim i porozmawiaj otwarcie ze masz watpliwosci..... wiem ze nieraz to wcale nie jest proste....mam podobny problem z mezem....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość SamotnaMatylda
Kocham i tęsknie. Ale nie mam już sily na niego wciąż "czekać". Juz raz rozmawialiśmy - on teraz chce sie rozwijac, jak pisalam dostal awans, zaczał prestizowe studia podyplomowe - nie mysli o zakladaniu rodziny. Nie planujemy slubu, ale to nasza wspolna decyzja. Ja natomiast wiem, ze nie bede chciala urodzic mu dzieci... Sa chwile kiedy jestesmy razem, czasem sie uda wyskoczyc na dzien, dwa nad morze. Czasem... Ale od dwoch lat nie spedzilismy ani jednej Wigilii razem, ani jednego Sylwestra razem (zawsze musial byc wtedy w pracy). On - jedynak. Priorytet dla niego - rozwój i samodoskonalenie. Sam powiedział, że wie że powinien spędzać ze mną więcej czasu, ale...(tu zaczął wymieniać) Czasem mam wrażenie, że jestem na końcu tej listy. Ze moje potrzeby się nie liczą, że moim zadaniem jest po prostu wiernie czekac... Czy u Ciebie samotność tez wynika z charakteru waszych prac??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sunshine 83
my jestesmy trzy i pol roku po slubie...mamy dziecko....a w zwiazku 13 lat.. maz pracuje bardzo duzo dlatego tez ja moge siedziec w domu i wychowywac corke...obecnie jestem na urlopie wych... byla to nasza wspolna decyzja ze do momentu pojscia corki do przedszkola bede z małą siedziec w domu...teraz coreczka ma 2, 5 roku.... maz moj ma b.odpowiedzialne stanowisko dlatego tak duzo pracuje... mam wrażenie że tez ciagle czekam... (y).. ze firma jest na pierwszym miejscu..co prawda widujemy sie wiecej niz wy ale... ale wtedy czesto się klocimy, sprzeczamy albo po prostu nie rozmawiamy.. np teraz on pisze maile a ja leze na kanapie z tel. w reku.... ehhh...jestesmy mlodzi...okolo 30 tki a mam niekiedy wrazenie ze mamy po 50 lat i wiecej. ale do tematu. ..tez ciagle na niego czekalam...najpierw ciezkie studia.ok. potem praktyki. ok potem pierwsza praca. ok pierwsza firma. ok ogolnie kariera. ok kur.....ale ilez mozna.... obiecal tyle razy ze odpusci. ze będzie mniej pracowal. psinco.. teraz to ma tyleee roboty ze az strach pomyśleć. .. niby dobrze.pwinnam sie cieszyc.mamy pieniądze. ja nie musze wracac do pracy. budujemy dom ale... ale nie jestem szczesliwa.. maz jest b. dobrym ojcem ale za malo go jest...po prostu... duzo by tego wymieniac...ale uswiadamia mi to teraz ze tkwie w tym wszystkim sama.... grzech jest narzekac przeciez mam tak dobrze ehhhhh w sumie wiedzialam jaki jest ale mialam nadzieje se przychodzi taki moment kiedy wazniejsze sa inne wartosci... moj mąż twierdzi ze musi zapewnic byt swojej rodzinie. podchodzi do tego b. honorowo. chce sie rozwijac...ale jakim kosztem??? o jejku....obiecal duzo razy. ..ja juz nie walcze bo wiem ze ma zobowiazania, wazne umowy itd ale jestem nikiedy wredna i wtedy lawina idzie... szkoda mi tego. mam potem wyrzuty sumienia że powinnam siedziec cicho sle ja tak nie czuje...dusze sie ale prawda jest taka ze go kocham. mamy plany..ale jego zmeczenie juz mnie zaczyna meczyc i irytowac...... ps. tez jednak. ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sunshine 83
ps. tez jedynak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A jak nie będzie kasy na pierdoły, na życie, na rachunki, na waciki, to wtedy zaczniesz pisać, że on taki niezaradny. Bo facet Kaśki to kręci lody, a chłopak Aśki to robi u tatusia i jaką furą jeżdzi.............................. Więc wybieraj. Albo chleb z szynką, albo świeć gołym tyłkiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×