Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość looli

Co zrobić

Polecane posty

Gość looli

Drodzy Forumowicze, może wypowiecie się obiektywnie na pewien temat? Od 10 miesięcy jestem w związku z młodszym od siebie facetem. Dzieli nas pewna odległość, ale nie na tyle duża, żeby to było nie do przeskoczenia. Widujemy się w weekendy w miarę możliwośc****onieważ w tygodniu każde z nas pracuje. Od początku naszej znajomości moi rodzice byli uprzedzeni do niego. Podejrzewałam,że przez fakt, iż zanim go poznali, to ja dwa razy u niego byłam i nocowałam. Nie była to jakaś nasza fanaberia, tylko konieczność ze względu na jego sytuacje rodzinną. Później poznali go, nie usłyszałam słowa krytyki ani pochwały. Milczeli. Po jego drugiej wizycie u mnie w domu rozpoczęła się moja katorga, która trwa aż do teraz. Ojciec podczas każdej awantury wyzywał mnie od szmat, itp. Zapytałam, co mu nie odpowiada. Usłyszałam, że tam jeżdżę, a równie dobrze on mógłby tutaj. Ok, przyjęłam do wiadomośc***Próbowałam wytłumaczyć,że jestem osobą dorosłą i to, jakie decyzje podejmuję to tylko moja sprawa. On zdania nie zmienił, co więcej utwierdził sie chyba w przekonaniu,że słusznie wyzywa mnie. Dodatkowo przestał ze mną rozmawiać. Trwało to ponad 4 miesiące. W międzyczasie swoje zdanie wyraziła mama. I też nie było kolorowo. Niby na początku próbowała mnie bronić pzed ojcem, ale potem, na osobności zrobiła mi wielka awanturę. Usłyszałam, że spotykamy sie tylko dla seksu, bo czego innego więcej niby? Przez ten cały czas spotykaliśmy się, on wiedział o całej sytuacji i nieprzychylności rodziców wobec niego. Za każdym razem stwierdza,że nic nie szkodzi, bo przyjeżdża dla mnie. Staraliśmy się ograniczać moje wyjazdy do jego domu, częściej on przyjeżdżał do mnie. W trakcie tych wizyt ma własny pokój, tak jak sobie życzą rodzice. Wieczorem gdzieś wychodzimy, np. do kina. On jakoś zbytnio nie narzuca się swoją osobą, nikt nie musi wokół niego skakać w trakcie tych wizyt. Tylko,że moi rodzice go praktycznie unikają. Tyle tylko co się przywitają, a potem uciekają w dosłownym znaczeniu. Zamykają się w swoich pokojach, a po jego wyjeździe mają pretensje,że nawet porozmawiac nie potrafi. Co więcej...jakieś dwa mama znowu zaczęła rozmowę, która mnie osobiście zmartwiła. Otóż, za każdym razem gdy on przyjeżdża, albo ja jadę do niego, to muszę "meldować" o tym fakcie. Wkurza mnie to, ale już machnęłam na to ręką. Mogę iść na takie ustępstwo, byleby tylko był spokój. I tak tamtego dnia mówię jej,że będę mieć gościa, to ona na to "Znów? Ile macie zamiar się tak odwiedzać?" Ręce mi opadły, bo przecież nie spotykamy się do niedawna i widzi sama,że to nie jakaś zabawa. Zapytałam o co jej chodzi. A ona na to,że nie widzi naszej przyszłości i żebym się dobrze zastanowiła. Pod wpływem emocji odwołałam wtedy nasze spotkanie, wyjaśniając całą sytuację. Pytanie tylko nad czym się tu zastanawiać? Oboje dorośli, z własnymi dochodami, praktycznie niezależni finasowo(on utrzymuje sam dom, ja oddaję część pieniędzy rodzicom na opłaty, jedzenie kupuję sama). Na każdym kroku słyszę,żebym się zastanowiła, bo źle robię, ponieważ (cytując): -i tak nic z tego nie będzie -marnuję swoje życie, zamiast z niego korzystać jako osoba niezależna (słowa mamy, której i tak muszę mówić o każdym poczynionym kroku-dlaczego?-bo mieszkam w ich domu i mam taki obowiązek-paranoja?!) -on tam, na codzień na pewno ma swoje życie, o którym nie mam pojęcia, a ja jestem tylko weekendowym przerywnikiem- sugestia zdrady? Argumentów jest jeszcze wiele, czasem aż tak absurdalnych,że nawet nie chcę przytaczać. Ale dodam jeszcze jeden,żeby bardziej przybliżyć sytuację. "Ty będziesz mieć 50 lat, a on 30 i co wtedy? Myślisz,że będzie mu się chciało z tobą spędzać czas? W tym wieku to on będzie chciał szaleć, a nie siedzieć w domu." Dla jasności dodam,że nie dzieli nas 20 lat, a 6. Oto mały skrót. Są święta, na wigilii usłyszałam "żeby ci się wszytko wyprostowało". Zresztą z okazji każdego święta słyszę podobne życzenia, a znając podejście moich bliskich do mnie i moich decyzji od razu nasuwa mi się taka interpretacja "żebyś zmądrzała". Mam okropny mętlik w głowie. Nie wiem co robić, jak reagować na takie uszczypliwości. Wyprowadzka? Zupełna ignorancja? Co do wyprowadzki, to powiedzieli mi,żeby ich nia nie straszyła, bo co ja zrobię? I tak sobie bez nich nie poradzę, cytując. Może ktoś z Was może jakoś sensownie cos podpowiedzieć, wypowiedzieć się? Z góry dziękuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wez go pod rękę i z usmiechem na Waszych twarzach idżcie wśród ludzi by im opowiedzieć o wspaniałej pełnej miłości ideologii GENDER.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość looli
Nie o takie wiadomośc***seudo-rady odbiegające od tematu postu, mi chodziło. Mogłeś/aś, szanowny gościu, się powstrzymać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Brokuł12
dawaj fotke

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
skoro to takie powazne ...zamieszkajcie razem,pokaz rodzicom ze on mysli jednak o tobie powaznie a nie tylko spotyka sie dla seksu,a nie napisalas co on mysli na ten temat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość looli
Wspomniałam. Nie traktujemy siebie nawzajem jako "zabawek" na chwilę, jesli o to Ci chodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość FAJNIE JEST
Dziwnych masz rodziców, powiedziała bym staroświeckich.Pewnie mają obawy że zwiążesz się z facetem,albo wyprowadzisz się z domu i zostaną sami.Stąd okazywana niechęć rodziców do Twojego partnera.Jesteś dorosła, niezależna, partner również dlatego dziwi mnie zachowanie Twoich rodziców.Musisz porozmawiać z rodzicami,uświadomić że spotykasz się na poważnie.Na wszystko przyjdzie pora i nie życzysz sobie złośliwych uwag na Jego temat. Bądz stanowcza,powinni zrozumieć.Życzę pogodnych Świąt,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość looli
Dziwnych, tak jakby nie pamiętali,że w młodości różne rzeczy robili. Rozmowa nic nie pomogła. Ani jedna, a było już ich przez ten czas wiele. Nie docierają żadne argumenty, ani te o dorosłości i niezależności, ani o chęc***odejmowania samodzielnych decyzji. Po prostu nic. Tak jakbym jako odrębna jednostka nie istniała, a oni chcieliby przeżyć za mnie moje życie. Ale dziękuję Ci za radę. Może kiedyś zdobędę się na kolejną rozmowę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×