Gość typ kanapowy Napisano Styczeń 6, 2014 Witam, postanowiłam się wziąć za siebie. Mam motywację, nie mam kondycji... I to nie mam tak zupełnie - po dojściu na przystanek mam już zadyszkę... Jest to w sporym stopniu spowodowane tym, że mam astmę, także wysiłkową. Mimo wszystko ze wsparciem leków powinnam dać radę z aktywnością fizyczną. Ale przez wiele lat unikałam jakichkolwiek ćwiczeń, między innymi z tego powodu, że bardzo szybko się męczyłam. I tak koło się zamyka... Poza tym paliłam papierosy. Tak, wiem - astma + fajki to zabójstwo... Ale cóż, nałóg nie jest nigdy racjonalny. 3 miesiące temu udało mi się rzucić. Po 6-7 latach palenia... Wiem, że to nie jest długo, ale jestem z siebie naprawdę dumna. Dla mnie już tydzień bez fajki to było bardzo dużo. Tym bardziej, że zawsze byłam przekonana, że mam bardzo słabą wolę. A teraz, jak udało mi się pokonać palenie, to dało mi siłę do dalszych działań - bo psychika przyjęła, że jednak da się usmiech.gif Ok, rozpisałam się ze swoją historią, a nie w tym rzecz. Chodzi mi o to, żebyście mi doradziły dziewczyny, jak zacząć, żeby poprawić kondycję, a jednak nie przeforsować organizmu za bardzo (bo dla mnie może to się skończyć niezbyt dobrze...) Od kilku dni codziennie wieczorem wychodzę na szybki spacer. I też cieszę się już z samego tego faktu, że codziennie ruszam d**ę z kanapy, wskakuję w sportowe buty i wychodzę z domu. Ale niestety po 20-25 minutach już ledwo dyszę... Wiem, że bez zmęczenia i wysiłku nic z tego nie będzie, i mam zamiar kontynuować spacery. Ale chciałabym dodać coś do tego. Tak więc co proponujecie?? Co jeszcze robić, żeby powoli podkręcać swój organizm i jego możliwości?? I po jakim czasie zmiany mogą być odczuwalne?? Z góry dziękuję za wszystkie pomocne odpowiedzi usmiech.gif Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach