Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Nie cierpię mojej grupy

Polecane posty

Gość gość

A zmienić nie mogę bo i tak mają połączyć nas w całość. Są dwie grupy, każda się zmniejszyła. Plus dwie grupy tego samego kierunku ale innego wydziału, a wydziału zmieniać nie chcę. Są głupie sytuacje typu, że podchodzę do rozgadanej grupy i nagle wszyscy milkną. Pewne osoby specjalnie obrabiają mi d**ę tuż za moimi plecami. Jest nieprzyjemnie, na laboratoriach ciężko o współpracę. Doszukiwałam się błędu jaki popełniam, jednak nie potrafię go znaleźć. Jestem zwyczajną, spokojna osobą. Staram się być dla wszystkich miła, gdy ktoś potrzebuje pomocy to jak tylko mogę pomagam. Jedynie co, to na początku spędzałam z nimi mało czasu, nie zintegrowałam się z grupą bo na przerwach na uczelni spotykałam swoich dawnych znajomych. Nie sądzę aby to był powód do nienawiści :( Nie wiem co robić. Chyba tylko muszę to jakoś przetrwać. Szkoda tylko, że czas który często ma być dla nas miłym wspomnieniem muszę przemęczyć się w tak niemiłej atmosferze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Halo, podpowie ktoś coś? Nie wiem jak mam przetrwać, jestem zmęczona tym wszystkim i mam dość uciekania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
schowaj sie pod ziemie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a nie możesz przenieść się do tej drugiej grupy ,albo na inna uczelnię?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
grupa jest niewazna, jestes tam dla siebie, nie dla kolezanek. dlaczego wiec mialabys zmieniac grupe? teraz wiekszosc osob w Twoim wieku jest nie bardzo. ja tez mialam kiepska grupe, nawet szkoda gadac. nie ma co na sile sie kumplowac, chyba ze ich zachowanie Ci odpowiada a mimo to oni Cie nie akceptuja. jak to jest? olej ich. studia to mily czas tak sie mowilo, przyjaznie na cale zycie, ale nie w tych czasach, nie z takimi ludzmi, takie jest moje zdanie. a skoro masz innych znajomych z ktorymi rozmawiasz to co Ci na tych zalezy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a poki jesteś na tej nie zagaduj na siłę... czujesz które osoby chcą z Tobą gadać, a ktore nie wiec nic na siłę bo i tak w ten sposob niczego nie zmienisz. jak pisalam najlepszym wyjsciem bedzie zmiana grupy ,albo szkoly na inna bo watpie żeby sie coś zmieniło...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość 16:00- nie prawda ,że grupa nie jest ważna bo studia to owszem nauka ,ale nie tylko atmosfera i żeby mieć z kim porozmawiać jest bardzo ważna, to po pierwsze. a po drugie nauka też łatwiej przychodzi jak kolezanka cię przepyta czy pożyczy notatki kiedy jesteś chora, a jak autorka jest sama tam i jeszcze wysmiewana to na pewno jest jej cięzko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie będę wprowadzać aż takich zmian, aby zmienić uczelnie to musiałabym chyba zmienić miasto. I pisałam mają nas połączyć w całość, więc nawet jeżeli przejdę do tej drugiej grupy to w przyszłym roku znowu będę z nimi. Nie zagaduje na siłę itd, zawsze byłam dla nich miła, czasem przyniosłam coś słodkiego to się z nimi dzieliłam(mieszkam w domu z rodzicami). Generalnie początek nie był taki zły. Jakiś największy syf się zrobił gdy wróciłam po krótkiej przerwie ze szpitala :( Idę korytarzem a za chwilę za plecami słyszę kąśliwe komentarze(że po co tu jestem, mam wielką d**ę, jak jest się chorym to siedzi się na d***e...) :( Najgorzej jest na laboratoriach, na wykładach na nich leję i zajmuję się notatkami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a dlaczego nie chcesz zmienić miasta? lepsze to niz taka męczarnia moim zdaniem bo inaczej tego nazwać nie mogę. Ja na Twoim miejscu nie mogłabym tak dłużej i przeniosłabym się ,albo zaczęła inny kierunek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gosc-16:03 ok rozumiem co masz na mysli, ale jesli grupa jej nieakceptuje to nalezy to olac i zyc dalej. przeciez studiuje sie dla siebie, a nie po to zeby poznac innych, prawda? wiadomo ze bylo by milej gdyby grupa byla pozytywnmie nastawiona, ale tak nie ejst,mozna probowac to zmienic, ale skoro nie docenili, nie zauwazyli kolezanki to co po? trzeba miec jakis honor. nie chca jej to na sile nie powinna sprobowac. szkoda czasu na glupoty, dla autorki moze w tym momencie to nie sa glupoty tylko powazna sprawa ale za kilka lat spojrzy na to zupelnie inaczej,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
odpowiedaj im ich jezykiem skoro maja cos do Ciebie w sumie bez konkretnego powodu, bo sobie cos wymyslili? bo Cie nie bylo na uczelni przez jakis czas? moze one Ci czegos zazdroszcza? takie sytuacje ksztaltuja charakter, nie daj sie zobaczysz ze im sie to znudzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Trudno, głupio mi tak uciekać. Marzyłam o tej uczelni i kierunku ale jak nie znajdę innego wyjścia to chyba nie mam wyboru :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
studiuje sie dla siebie ,ale poznawanie nowych ludzi tez jest ważne. Nie mowie ,że każdy musi byc dusza towarzystwa i mieć dużo znajomych ,ale żeby mieć do kogo sie odezwać,a autorka z tego co pisze nie ma. Nie da się tego olać. Jeszcze troche pobędzie na tych studiach ,a bardzo sie to może odbic na jej poczuciu wartości bo ile mozna znosic wysmiewanie.... a jest tyle uczelni w Polsce i kierunków ,że nie widze problemu. można sokojnie kontynuować studia w innym miejscu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
kierunek o ile nie jest jakis bardzo nietypowy powinnaś spokojnie znaleźć w innym mieście. A to nie jest ucieczka tylko nie masz innego wyjścia, robisz to dla swojego dobra. sama piszesz ,że Cie to juz męczy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Obejrzyj szkoła życia tam jest opisany podobny problem do twojego w jednym odcinku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ze zmianą miasta tez mogłabym mieć kłopot ze względów finansowych, ale z tym jakoś by się powalczyło. Jest mi przykro bo jestem pod stałą opieką lekarską, czasem tracę pół dnia na kolejki i badania a grupa ma mnie w d***e. Nie ma wziąć od kogo notatek itd. A w druga stronę.... Wiedzą, że ja się staram to czasem oni coś ode mnie chcą, ale sami nic nie dadzą. Do tego wyśmiewające mnie osobniki. Myśle, że jest taki jeden bakcyl to nakręca innych..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
może jesteś zbyt cicha, zbyt pomocna i miękka i to wyczuli... miej czasem własne zdanie, nie podlizuj sie im tak, kto Cię zaakceptuje to z nim gadaj ,a z resztą nie. Traktuj ludzi jak oni Ciebie , jeśli ktos jest mily to to odwazjemniaj ,a jesli nie to nie.... bo inaczej zawsze bedziesz popychadłem. Ale tutaj już małe szanse widze na to żeby wszyscy nagle przestali Cie obmawiać czy chamsko sie zachowywać wiec jedyna rozsadna rada to zmiana szkoly w innym miescie lub kierunku w tym samym i zmiana czegos w sobie , bo to ,że jesteś miła nie znaczy ,że ludzie bedą Cie szanować i lubić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nic na siłę. Sytuacja nie jest normalna skoro mówisz, że nie masz nikogo. Pomysł ze zmianą uczelni nie jest zły.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak niech tam chodzi, męczy się, odbije się to na jej poczuciu własnej wartości tak, że za rok lub dwa będzie wychodzić po bułki w pełnym makijażu, ostrzelona i maniakalnie liczyć kilogramy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Albo urlop. Za rok pójdzie z inna grupą, a przez ten czas coś zmieni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
albo co gorsza zamknie się w sobie tak ,że nie wyjdzie nawet do sklepu i bedzie uważała ,że jest do niczego...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
urlop to też jest wyjście. Ale najlepsza byłaby całkowita zmiana szkoly. tam wszystko byłoby nowe , nie kojarzyło by sie z przeszłościa . też nienawidziłam swojej poprzedniej uczelni, mialam koleżanki, ale problem leżał bardziej w problemach w nauce i przeniosłam się, nie załuje tego teraz nie mam żadnych problemów, wszystkie egzaminy zdalam w pierwszym terminie. Czasem najlepiej przerwać to co idzie źle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To i tak dobrze, że rozważa taką możliwość. Ja takiej nie miałam, a przej***** miałam za kobiece kształty, mądre nie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×