Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość janusz1962

jak pomóc 25 letniej córce?

Polecane posty

Gość gość22lata
Rozumiem ją, ja też się nie dogaduję z młodszymi. Pierwszy mój partner był starszy 3 lata, drugi 10 lat (rozwodnik z bardzo ciężkimi cechami charakteru...) i przyznam, że ogólnie najlepiej dogaduję się ze znajomymi płci męskiej starszymi ode mnie o 7-13 lat. Młodsi wydają mi się dziecinni i niedorzali.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość22lata
Są coraz mniejsze, bo czas ucieka i wszyscy porządni mogą być już zajęci, poza tym nasze czasy dostarczają nam nie facetów, ale męskie pipki w rurkach lub koksów w dresach. Duże uproszczenie z mojej strony oczywiście, ale taka jest prawda - porządnych ubywa. Winne jest temu społeczeństwo i ogólne wychowanie, system i czasy w jakich żyjemy. Wiele dziewcząt też traci szacunek do samych siebue

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość janusz1962
Nie ma co się dziwić, że dzisiejsi faceci tacy niewydarzeni, dzieciuchy skoro nie ma obowiązkowego wojska, to była dobra szkoła, wiecie ile podlotków wyszło ukształtowanych z wojska za moich czasów? :) do czego to doszło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bo już są powybierani i zajęci, a część tych wolnych może być w jakiś sposób obciążona doświadczeniami z poprzednich związków w stylu relacji z byłą i dzieckiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taki_jeden_964
Co wy z tymi rozwodnikami, jedna i druga, to już naprawdę nie macie z kim próbować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość janusz1962
Co z tego, że porządni są zajęci, przecież ludzie też się rozstają, również ci porządni, nie jest powiedziane, że kiedyś nie traficie na takiego porządnego, który się rozstał i znów jest do wzięcia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość janusz1962
czas ucieka... mówicie jakbyście miały 30 lat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość22lata
Brak wojska to też jest jakiś czynnik, ale też wychowanie w jakich się dzieci i młodzież zaczyna wychowywać. Nie chcę tu być jakimś znawcą czy prorokiem, ale jeżeli wychowywanie w duchu gender stanie się naprawdę popularne, to - skoro juz i tak mamy pełno męskich bezradnych nóżek w rurkach - kobiety z pokolenia "moich dzieci" już szans na znalezienie porządnego faceta mieć nie będą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Powinno być obowiązkowe wojsko dla obu płci. Byłoby świetnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tutejsze trzydziestki mówią, że przyszła szybko :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość janusz1962
Żal mi was, że musicie tkwić w tych dziwnych czasach. Ale zauważcie też, że trochę się pozmieniało, wiek co do brania ślubu i rodzenia dzieci znacznie się posunął, o dobre 10 lat, nie traćcie więc nadziei. A co do tych młodszych chłopaków: może warto dać takiemu szansę jeśli w miarę przyzwoicie wygląda i potrafi się zachować? Za kilka lat dojrzeje a może i szybciej przy dobrej dziewczynie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość22lata
Ja mam 22 lata, widzę to jak czas ucieka a u mnie sytuacja nie ulga poprawie. Stąd już godzę się z myślą, że może się nic nie zmienić i co mogę sobie postawić za cel - zadbać o siebie, swój status społeczny i swoje utrzymanie, dorobić się tego sama. Może się kiedyś coś w życiu zmieni, różnie to bywa, ale sama już niczego nei oczekuję we względzie uczuciowym, choć chwilami jest ciężko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość janusz1962
Taki jeden 964 to jest zaniżenie poprzeczki z tymi rozwodnikami, dawanie szansy, próbowanie z kimś, kto jest doświadczony i przez te doświadczenia być może jest dojrzalszy i wie czego chce. Rozwodnik też człowiek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość22lata
Janusz... jakby to powiedzieć o młodszych... często wyglądają jak chłopczyki i sprawiają wrażenie chłopczyków, to też odpycha. Oczywiście, nikogo nie można przekreślać, może się zdarzyć młoszy, ale o wiele bardziej dojrzały i nie wyglądający jak chłopczykowaty maturzysta. To musi przyjść samo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość janusz1962
Tak jest, musi przyjść samo. Życzę Wam tego. Tymczasem gość 22 lata żyj tak jak żyłaś, dobrze, że masz jakieś inne cele, w życiu musi być jakiś sens, jakiś cel, do którego się dąży. Dzięki temu łatwiej przetrwać a co ma być to i tak będzie. Może trochę przynudzam ale ogólnie to miło mi się tutaj rozmawia, nie spodziewałem się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość22lata
Dziękuję, mi też miło. Jakiś cel trzeba znaleźć... choc to przykre jak drastycznie i nagle poprzednie cel emożna tracić, jak te cele się zmieniają. W ostateczności to o czym marzę w przyszłości... to po ptostu osiągnać spokój.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Sam rozwodnik to nic złego, ale jeśli ma dziecko, które ledwo co się narodziło, a oni wzięli rozwód, to mnie jednak odstrasza, bo trochę świadczy o podejmowaniu decyzji, pojawia się wątpliwość, że tak samo będzie ze mną, a do tego może dochodzić konieczność relacji z byłą, jeśli obie strony chcą się widywać z dzieckiem, to trudny układ. Oczywiście w przypadku rozwodników bezdzietnych mogę spojrzeć inaczej: że po prostu coś nie wyszło między dwojgiem ludzi i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość22lata przynajmniej te dziewczyny z kwejka wyglądają dobrze, nie wymiotują ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość22lata
gość gość22lata przynajmniej te dziewczyny z kwejka wyglądają dobrze, nie wymiotują oczko.gif -> hahaha, grunt to znaleźć szczęście w nieszczęściu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taki_jeden_964
"Ja mam 22 lata, widzę to jak czas ucieka" Piszesz jakbyś już stała nad grobem, to co ja mam powiedzieć jak mam już 34 lata i ciągle sam. xxx "porządnych ubywa" I dlatego rozwodów coraz więcej. Jestem w takim razie do niczego. Dzięki, dowartościowałaś mnie. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
poproś koleżankę jeszcze o zdjęcie klocka, ogień zwalczać ogniem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Taki_jeden_964 jesteś rozwodnikiem? jeśli dziecko i pies nie cierpią, to w porządku :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość22lata
DO: Taki_jeden_964 - powiedziałam,że porządnych ubywa, a nie, że ich w ogóle nie ma. To, że ubywa w żaden sposób z mojej strony nie mogło się odnosić do Ciebie - nawet Cię nie znam i nie wiedziałam, że napiszesz. Co do rozwodników - nie oceniam ich sytuacje są różne. Z jednym co prawda już miałam do czynienia i jak się okazało - do bardzo bolesnego czynienia, lecz jeden nie może być brany za wszystkich. Dla mnie jedynie przeszkodą byłoby, gdyby miał dziecko. - 34 lata na faceta i sam, to nie dużo. Zauważ, że Wy macie jednak jakąś dłuższą żywotność. 34 latek jeszcze na luzie da radę znaleźć partnerkę nawet w moim wieku. A 34 letnai kobieta z 22 latkiem? No właśnie. Poza tym, biorąc pod uwagę zakładanie rodziny - kobieta mimo wszystko jest bardziej ograniczona wiekowo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"żywotność" zmieńmy na "obrotowość" i masz rację

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taki_jeden_964
Jakbym miał się wiązać to chciałbym w wieku zbliżonym do swojego. Po prostu powtarza się tutaj jedno. Takie ograniczone trochę, wiem że nie do mnie, znam swoją wartość :) ale mam znajomych w swoim wieku, wolnych i wiem że porządnych facetów jest dużo... tylko różne sytuacje zmuszają że są sami. A ci którym łatwo przychodzi w życiu (podryw) często nie szanują tego.... a potem często okazuje się że wcale tacy porządni... :) może trochę niezgrabnie pisze ale już późno. :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Cześć Janusz, Masz 25 lat i mój tata ma na imię jak Ty, aż poczułam sympatię;-) Uważam, że tak się po prostu życie czasem układa, ja też nigdy nie byłam w związku, mam za sobą jedynie romanse. Tata powiedział mi kiedyś coś na podobę tego, co Ty tutaj. Tyle, że sprawa wygląda w ten sposób, że on dodał, ze lepiej być samej niż w związku, w którym trzeba się użerać i utrzymywać jakieś pozory. Ma rację. Może zabrzmi to niewiarygodnie, ale ja się nie przejmuję, że jestem sama. Nie to, bym nie chciała kiedyś tego zmienić, ale życie uczy, że człowiek naprawdę powinien znaleźc sobie jakieś zainteresowania, miłość do świata. Nie ma nic gorszego niż takie ubolewanie, tacy ludzie obniżają swoje szanse, bo mają wypisane na twarzy, że są desperatami. Nie znam Twojej córki, więc też jej nie posądzam o to, ale wiesz, czasy sa takie, że chop siup ciężko kogoś znaleźć i to lepiej. Wartościowe i najlepsze rzeczy nie powinny byc łatwe. A teraz zadam pytanie: jesteś z żoną? jakim jesteś mężem, opisz swój związek z zoną. Bo wiesz...nie chcę Cię napastować, ale klucz może leżeć tam;-/ Wiem po sobie. Niestety...;-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie dość, że najpierw ciebie lub twoich kolegów trzeba spotkać, to jeszcze zwrócić na siebie uwagę i wzajemnie sobie się spodobać, nie ma tak łatwo :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość janusz1962
Dzień dobry, przepraszam, że moje angielskie wyjście ale była tak późna pora, że zasnąłem. Pytacie o moje relacje z żoną, no cóż, do najlepszych one nie należą. Jest to niestety głównie zasługa mojej żony, bardzo wymagającej, wiecznie z czegoś nie zadowolonej, wybuchowej, nerwowej. Mamy na swoim koncie wspomnień wiele dobrych chwil ale i wiele przykrości gdy np wróciłem później z pracy bo wyskoczyłem na "o jedno więcej" piwo z kolegami to była awantura na cały dom, wyzywanie mnie przy dzieciach od alkoholików, wyzwiska różnej treści i tak się kłóciliśmy (przez kilka lat miałem problem z alkoholem). Albo gdy coś zrobiłem nie po jej myśli, też była awantura. Nie była nigdy specjalnie czułą matką, materialnie dzieci miały tyle ile jej zdaniem mieć musiały dlatego za jej plecami zawsze dałem dzieciom jakieś kieszonkowe. Dlaczego za plecami? Bo chciałem uniknąć kłótni, awantur między nami, chciałem, żeby dzieci miały spokój. Rodzina często dziwiła się jak wytrzymuję z żoną bo ma trudny charakter ale mi chodziło o dzieci, może zabrzmi śmiesznie ale bałem się co by z nimi było gdyby zostały same z matką: nerwową, chytrą, egoistyczną. Wiadomo, że nie zginęłyby przy niej, od czasu do czasu sprawiłaby im jakiś prezent ale lekko by nie było.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość janusz1962
Dodam jeszcze, że moja żona ciężko zachorowała gdy moja córka miała 9 lat. Przez 1,5 roku nie wstawała z łóżka, nie mogła chodzić, załamałem się i zamiast wspierać rodzinę popadłem w alkoholizm, wtedy moja córka musiała przejąć obowiązki mamy, sprzątała, gotowała, robiła wszystko w domu, oprócz tego chodziła do szkoły. Nie miała wtedy czasu na zabawy z innymi dziećmi, przyjęła tę wymuszoną rolę bo chciała zacierać złe ślady, bała się, że ktoś odkryje jak w domu jest źle i że zabiorą ich do domu dziecka. Z żoną nie było poprawy, córka spała z nią, żeby słuchać czy oddycha, bała się o nią, ja przez ten cały czas byłem w cugu alkoholowym. Nie wiedziałem co się dzieje. Znikałem na tydzień i więcej. Pewnego dnia wróciłem skacowany a drzwi otworzyła mi moja 10 letnia córka ubrana w fartuszek, myślałem, że w coś się bawi a ona lepiła pierogi. Później poszła wytrzepać dywan i zachowywała się jakby to była normalna dla niej czynność. Bałem się zapytać jak długo to trwa ale domyśliłem, że długo patrząc na to z jaką precyzją 10 latka wykonuje te wszystkie czynności. Miałem później kilka walk z alkoholizmem i kilka powrotów do nałogu, obecnie nie piję od kilkunastu lat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×