Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Na jakie studia iść?

Polecane posty

Gość gość

Już trzeci raz podchodzę do tematu studiów.. W pierwszym roku kiepsko napisałam maturę i dostałam się na ... ogrodnictwo, ale koniec końców papierów nie złożyłam i w rezultacie zostałam w domu. Drugi rok.. poprawiłam maturę i dostałam się na dobry kierunek okołobiologicznych, ale oczywiście moje wieczne problemy sprawiły, że wyleciałam za nieobecności. Nie wiem, co teraz. Interesuję się różnymi rzeczami po trochu, ale nie mam pojęcia, jaką ścieżkę zawodową obrać (zresztą wiadomo, że po studiach i tak różnie bywa). Kolejne studia biol-chem trochę mnie przerażają, a to z tego względu, że miałam sporo do nadrabiania, bo nie byłam w takiej klasie - a ja się wstydzę za każdy swój najmniejszy błąd i strasznie panikuję (na chemii organicznej, gdzie mieliśmy ciętego gościa, siedziałam jak na szpilkach ciągle - nawet jak byłam przygotowana - m.in przez to mnie wywalili, miałam różne mocne objawy od stresu i często mnie nie było). Z drugiej strony studia humanistyczne są mało konkretne i w tym kierunku też mnie nie ciągnie. Myślałam o bezpieczeństwie narodowym, bo lubię też tematykę okołopolityczną, społeczną, ale.. wiecie o co chodzi. Na politechnikę? pewnie (jakaś inżynieria biomedyczna to byłoby dopiero), tylko bałabym się, że polegnę. Od dziecka mi wmawiano że jestem humanistką, bałam się nawet uczyć matmy i oczywiście na lekcjach zagryzanie paznokci. Stres by mnie zabił (który, pomimo psychologa i nawet leków, nie jest mniejszy), może nawet niekoniecznie same umiejętności bądź ich brak, bo zapewne jakbym się przyłożyła - dałabym sobie radę. i tak największym pytaniem jest, czy poradzę sobie w tym roku z objawami, jakie miałam wcześniej (i czy będę w stanie choćby docierać na uczelnię..), ale kto nie próbuje, ten nic nie zyskuje. Niemniej, proszę was o jakieś rady dotyczące wyboru kierunku. Bo ja się już pogubiłam..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
O medycynie myślałam kiedyś. Ale ja się na nią nie nadaję, ze względu na wrażliwość. Pomijając to, interesuję się różnymi zagadnieniami z zakresu medycyny. Myślałam także o fizyce - tutaj nadal się waham - zaczęłam się nią interesować stosunkowo niedawno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
fizyka molekularna, atomistyka poza tym studia humanistyczne są dla debili i nierobów

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie mam 'najbardziej'. Nie dam rady wybrać, po prostu. Nie wyobrażam sobie siebie nawet w jakiejś konkretnej specjalizacji. Właściwie jednym z największych marzeń byłoby zostanie politykiem - ale póki co nie mam warunków, poza tym przebicie się do polityki i zrobienie czegoś więcej w takim celu, jaki ja mam - nie wiem, czy byłoby możliwe. Nawet jeśli bym się tym nie przejmowała, to i tak to, jak się zachowuję wśród ludzi, jak się ich boję, robi ze mnie wręcz śmieszną kandydatkę na jakiegokolwiek polityka. Ale powoli staram się to zmieniać. Politykiem i tak nie trzeba być po politologii ;).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Właśnie moja matka usilnie próbuje mi wmówić, że ja to jakaś głupia jestem i powinnam iść na lekkie studia, najlepiej polonistykę. Ale ja sobie siebie tam nie wyobrażam, szczerze. Z dużego miasta akademickiego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I wisienka na torcie - akademia teatralna. Od dzieciństwa sporo występowałam, nawet w teatrze się zdarzyło ( i także chodziłam na zajęcia ze śpiewu). Ale powiedziałam 'nie w tym roku - bo moja samoocena sięgała dna, oczywiście. Poza tym wiadomo - to wymaga przygotowań (z kimś najlepiej, ludzie nawet 2 lata wstecz zaczynają) i nauczenia się sporej ilości tekstów - nauczyłam się 3, jak miałam przypływ energii - potem to gdzieś sobie poszło. Możecie mnie wyśmiać za moje niezdecydowanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Miłośnik studentek?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiecie, czuję się jak jakaś nienormalna - ludzie z mojego rocznika będą szli na 3 rok, a ja dalej błądzę i nic nie wiem. Na dodatek moja rodzina mnie wyzywa (a raczej mama - zawsze to robiła, ale teraz ma dodatkowo powód - ona generalnie jest toksyczna i to nie jest moja diagnoza, a psycholog, ale to dłuugi temat), wyśmiewa mnie, że się boję ludzi etc. Próbowałam tyle 'technik' zwalczania stresu, próbowałam olewać rodzinę, próbowałam leków, psychologa - nic. Zdaję sobie sprawę z wielu przyczyn mojego zachowania, mechanizmów, ale co z tego, skoro i tak nadal jestem kłębkiem nerwów. Najlepiej byłoby się wyprowadzic ,ale jak to zrobię, skoro od 2 lat nawet nie znalazłam pracy (tylko poprawianie prac mgr, ale to wiadomo - nieregularnie) wśród ludzi. Raczej nie dałabym sobie rady, a rodzice/bracia i tak się za bardzo nie dorzucą, bo sami muszą spłacać inne rzeczy (zresztą, ja bym wolała się ODsamodzielnić, a nie uzależniać dalej od kogoś innego, tylko poza domem). Głupio mi koszmarnie, że siedzę tutaj i nie pracuję, studiuję (a co do studiów - tutaj mamie akurat bardzo zależy, każe mi kończyć dla samego papierka.. takie podejście..), staram się chociaż sprzątać, gotować ciekawe obiady, ale i tak spadają na mnie cięgi. Nieważne zresztą. bo jej mi brakuje. Poza tym popadam w coraz gorszą matnię, motywację mam o wiele mniejszą niż np. 2 lata temu, nie odczuwam już praktycznie pozytywnych emocji, głównie negatywne. Chciałabym odnaleźć swoją drogę i siłę psychiczną, a przede wszystkim - jakiś impuls do działania. Bo do stosunków w domu chyba za bardzo się przyzwyczaiłam i za bardzo się na nie godzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
chciałabym, żeby życie 'wzięło' mnie za gębę tak, żeby wypracować sobie samozaparcie, siłę, wytrzymałość. Właśnie dlatego myślałam o jakiś studiach na politechnice, żeby to ćwiczyć (wiadomo - przełamywanie się, duużo nauki, walczenie ze swoimi słabościami), ale miałoby to sens głównie wtedy, kiedy nie miałabym' nic do stracenia'. Potrzeba mi bardzo silnego bodźca, bo ja po prostu czuję się, jakbym nie chciała wszystkiego i jednocześnie snuję marzenia o spełnionym życiu. Chyba po prostu nie nauczyłam się dążenia do celu i pokonywania przeszkód i dlatego podświadomie się tym stresuję i uciekam od tego bólu, bo przeżyłam go w życiu sporo, i 'nie chcę więcej'. A tak się nie da.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Oho, brawo. Ta wypowiedź zabrzmiała trochę jak wypowiedź.. dziecka :).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Co radzicie - jakieś studia ścisłe (choć czuję się strasznie tępa na nie), czy bezpieczeństwo narodowe albo coś podobnego? ..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
studiuje sie to w czym pozniej czlowiek sie odnajdzie studia to nie tylko papierek to przyszla praca ktora bedziesz wykonywac co po takim bezpieczenstwie ? obecnie tak modnym kierunku ...bedziesz w tym dobra pracujac w strazy czy np. sluzbach specjalnych

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Żadne. Ci bez studiów trzepią najlepszą kasę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie zawsze to przyszła praca. Bez przesady, niektórzy znajomi moich rodziców pracują w innych zawodach niż jakie mieli studia. Kobieta po filologii jest księgową np., a dziewczyna po resocjalizacji prowadzi zajęcia z dziećmi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to zatem po co studiowac cos czego sie potem nie bedzie wykonywac? idz na studium dwuletnie i skoncz jakis kierunek zawod bedziesz miala i tyle :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
z jednej strony - żeby mieć wykształcenie wyższe, bo bez niego nie zatrudniają w wielu dziedzinach. Tutaj moja mama ma trochę racji, ciocia ostatnio mogła awansować na kierowniczkę po swojej siostrze, ale że nie miała studiów, to nie mogła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mój brat też skończył techniczny kierunek i nie pracuje w zawodzie, jest programistą. Drugi brat siedzi w branży w której skończył studia (informatyka), ale w zupełnie innej gałęzi niż jego kierunek Co do szkoły policealnej, to być może się nad tym zastanowię. Aczkolwiek moja rodzina chyba by mnie za to zabiła - nawet bracia. Jeden już mówi, że da mi tyle kasy, ile będę chciała, na rekrutację na studia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
:)studia i tak nieczego w zyciu nie przynosza 999 www.youtube.com/watch?v=-R6CnSqPnEg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Obojętnie jakie, bo i tak pracodawca nie zwraca uwagi jakie studia kończysz, bo "wyższe" wykształcenie dzisiaj ma każdy. Nie polecam kończyć studiów z nastawieniem "bo będzie kasa". W Polsce obecnie 2 szkoły mają prestiż w CV i to prywatne, 7-10 tys. za semestr. Politechniki i Uniwerki to zwykły plebs kończy wynika z tego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak to prywatne? Właśnie uczelnie publiczne są lepsze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bzdura. Istnieją w Polsce 2 elitarne szkoły prywatne do których zwykły plebs nie ma wstępu. Raz, że są drogie a dwa, że nie przyjmują byle kogo. Politechnikę i Uniwerek ukończył prawie każdy. Czasy się zmieniają i dzisiaj to szkoły prywatne mają co raz większy prestiż. Może z 10 lat temu faktycznie publiczne były dużo lepsze jak prywatne uczelnie w zasadzie raczkowały. Na całym świecie prywatne szkoły są najlepsze i kiedyś będzie tak w Polsce. Oczywiście publiczne studia medyczne w Polsce, przez długi czas będą niezastąpione.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A co to za prywatne uczelnie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tylko państwowa uczelnia . Zawod który rokuje ; informatyk,lekarz,ew.grabarz ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pewnie SGH.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chociażby Polsko-Japońska Wyższa Szkoła Technik komputerowych. Byle cebulak tam nie pójdzie, bo go nie stać i za głupi. To już jest prestiż a nie jakaś politechnika gdzie przyjmują jak leci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak miałbym kogoś zatrudniać, to na pewno szkoła była by ostatnią rzeczą na którą zwróciłbym uwagę. Byle by była.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tylko zapomniałeś wspomnieć, że na politechnice trudno się utrzymać :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
na anglistyke

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Na politechnice trudno się utrzymać? Śmieszny jesteś. W 1 roku wystarczy, że analize zaliczysz i już masz 8 ECTS. Zaliczasz jeszcze 2 przedmioty i już masz przykładowo 15 ECTS (próg zależy od wydziału) i przechodzisz na następny semestr. Każdy przedmiot można powtarzać z 5 razy za odpowiednią odpłatą, pod warunkiem, że nie przekroczysz progu. Skończyłem polibudę wrocławską i nie radzą sobie jedynie ludzie, którzy się nie nadają a takich jest więcej, nie oszukujmy się. Każdy kończy politechnikę, prędzej czy później, to żadne osiągnięcie obecnie, niestety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×