Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Moja matka nachlała się piwa i

Polecane posty

Gość gość

Niestety, coraz bardziej przypomina lumpiarę. Potrafi schować puszki pod wannę, do szafek i udawać że nie, że nie pije codziennie bądź max co 2 dni... najlepsze jest to, że potrafi alkohol z nasennymi łączyć. Tylko czekać, aż będę ją w szpitalu odwiedzać.. dodałam, że mało co je, a jak już je, to słodycze i bezwartościowe pierogi i tym podobne? zero składników odżywczych. Schudła parę kg (i tak nie była tłusta), ale kosztem zdrowia..? Teraz tak cuchnie w pokoju i wydychanym alkoholem, i... gazami, bo tak pierdzi po tym, że czuję się, jakbym żyła z patologią pod jednym dachem. Nie mam na nią wpływu, ona zawsze skłamie, oszuka, wykręci się i jeszce ciebie oskarży za twoje winy w zamian

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
cipka...chcesz kraku przyjarac?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zignorujmy wypowiedź idioty powyżej... Pora namówić ją na leczenie w najbliższej klinice LU (zwłaszcza że jest darmowe) wszelkimi możliwymi metodami. A jeżeli to nie pomoże - wyprowadzić się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie wiem w 100 proc czy jest uzależniona. Pije tak od roku, zaczynała od 1 piwa, teraz pije po 3-4. Chętnie namawia ojca lub nawet mnie, żeby kupić piwo, nieraz nawet jak wiem że kupła z 3, to wysyłą ojca do sklepu, próbuje też mnie częstować i brata (myślę że po to by zagłuszyć wyrzuty sumienia). Ale buchnęliby tutaj śmiechem, gdybym kazała jej iść do ośrodka, naprawdę. Nie ma nawet szans..a my wyglądamy jak normalna rodzina dla przeciętnego obserwatora. Ona serio się niszczy, koszmarną dietą, tym piwskiem, paleniem fajek od ponad 20 lat. Ma nadciśnienie, a soli wszystko jak leci, jak jej zwracam uwagę na dietę, to mówi 'będę jadła to co mi smakuje'. Pozaciągała długi, które spłacają bracia... w większości. I najlepsze - ślepnie od roku, była 2x u okulistki, krzyczałam na nią, żeby szła wcześniej, to nie..Teraz zarobiłam kasę i nie wiem, czy nie odpuścić sobie i jej nie dać na prywatną wizytę (uważam że tamta lekarka zbyt opieszale postępuje, choć niby jest dobra - stwierdziła zespół suchego oka, ale kontrola za 2 msc bo coś bardziej nie tak niby..ona go i tak nie leczy.. krople wkrapiała może 3 tyg regularniej) bo nawet zdjęć bez okularów nie zobaczy wyraźniej.. to może być jaskra.. mówię wam mam dość.. nie dość, że o siebie się marwię, to jeszcze o nią coraz bardziej.. a ona jest jak dzieciak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Teraz tak cuchnie w pokoju i wydychanym alkoholem, i... gazami, bo tak pierdzi po tym, że czuję się, jakbym żyła z patologią pod jednym dachem. X Jezeli mieszkasz w jednym pokoju z matka to to jest patologia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie, mamy duży pokój przedzielony regałem na pół. Bracia zajmują drugi..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przykro mi bardzo. I doskonale Cie rozumiem bo sama cale zycie tkwilam w bardzo podobnej sytuacji. Moja mama identycznie jak Twoja: 3 piwa minimum dziennie, czasem sobie darowala jak kasy nie miala, ale za rzadko... Z tym ze moja pije odkad siegam pamiecia, jako male dziecko bylam wiecznie przerazona jej stanem, wylewalam piwo do zlewu gdy znajdowalam otwarta puszke, nigdy nie moglam zaprosic znajomych bo nie wiedzialam czy jak wroce ze szkoly to ona bedzie na rauszu... pamietam ze z bratem balismy sie ze umrze od tego picia i wstawalismy w nocy sluchac czy oddycha. Chowala piwa w szafkach, przemycala puste puszki w torebce... Bylismy przeszczesliwi gdy byla trzezwa, robilismy wszystko co kazala zeby jak najdluzej pozostala trzezwa. Wieczny strach o nia, wstyd przed rodzina, taki ogolny wstyd to uczucia ktore towarzysza mi od dziecka. Teraz mieszkam za granica, wysylam jej co jakis czas pieniadze bo wiem ze jej nie starcza, zagluszam tym wyrzuty sumienia, ze jest tam sama, choc wiem ze za te pieniądze kupuje tez piwsko... Wiesz, skoro Twoja mama pije od roku to moze sprobuj ja zmotywowac do rzucenia, jestes w stanie z nia o tym pogadac? Ja nigdy o tym z moja nie gadalam bo nie umiem sie przelamac, boje sie.. Zycze Ci wszystkiego dobrego i sily. Wiedz, ze sa ludzie ktorzy przechodza przez to samo, to dodaje otuchy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Teraz tak cuchnie w pokoju i wydychanym alkoholem, i... gazami, bo tak pierdzi po tym, że czuję się, jakbym żyła z patologią pod jednym dachem." Autorko przecież ty żyjesz z patolą pod jednym dachem. "Nie wiem w 100 proc czy jest uzależniona. Pije tak od roku, zaczynała od 1 piwa, teraz pije po 3-4." Jest 100% alkoholiczką. Do tego prawdopodobnie ma cukrzycę i to nie od roku, ale od kilku dobrych lat. Dlatego pije piwo, a nie drinki, bo ją suszy i ślepnie. Nadciśnienie jest od nerek, które są osłabione przez cukier. Jak nie przestanie pić piwa to sobie nerki do końca załatwi. Jednym, słowem macie przesrane. Niedługo to nie będzie "tylko alkoholiczka", a ślepa, ciężko schorowana na własne życzenie żulica.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja z nią gadałam o tym tryliony razy. Tylko ja się coś nią bardziej zainteresuję... natomiast ona tylko obrzuca mnie wyzwiskami, mówi że niby syfię w całym domu i wiecznie ma do mnie pretensje, a braci traktuje inaczej. Potrafi mi robić też na złość. Nie ma szans, żebym na nią wpłynęła, próbowałam mówić braciom i czepiają się jej czasem o piwo, ale i tak mało. Ona po piwie jest agresywna, w takim sensie że urządza wielogodzinne tyrady, ale słowne (kiedyś potrafiła mi przylać w twarz, ale to parę lat wstecz, teraz już by się nie odważyła, wtedy i tak nie piła jeszcze, ona pije piwo w sumie od niedawna, całą młodość alkoholu nie znała nawet etc), mówię wam, co ona wtedy wygaduje.. człowiek ma dość. Mam studia (na których kiepsko sobie radzę) i pracę i zwiewam z domu (choc jak mnie stres na studiach przyciśnie, to paradoksalnie dom wydaje mi się bezpieczniejszym mejscem), bo czasami jak się wchodzi, to od progu się słyszy oskarżenia i kazania. Na różne tematy, często serio błahe, że niby ręcznik gdzieś zostawiłam, ale braciom, którzy chlapią niemiłosiernie w łazience i można się zabić jak się do niej wchodzi, słowa nie powie. Już nie mówę o poważnych rzeczach, mówi że jestem tępa, że nie mam zdolności manualnych (mówiła mi to od małego i chyba z tego powodu trzęsę się ze strachu na każdych zajęciach bardziej praktycznych na studiach, np. laboratoriach). Milion rzeczy. Gdybym sobie lepiej radziła na studiach i znalazła stałą pracę (mam tymczasową) wyniosłabymj się od razu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
12:06] Ona argumentuje, że niby lekarz kazał jej pić piwo właśnie na nerki Właśnie, od cukrzycy, nadciśnienia też można ślepnąć... Wszystko w każdym bądź razie łączy się w jedno. Ona jest jak małe dziecko, 15 latka.. i jeszcze śmie mi mówić, że jestem słaba. Zachowuje się, jakby nie mała wyrzutów co do narobienia tych długów, ja bym na jej miejscu poszukała dodatkowej pracy i spłacała więcej, ale ona nie.. no, w sumie zdrowie jej zaczyna siadać, to co się dziwić. I tak to te problemy próbuje zagłuszyć Olewa wszystko, dalej puszcza lotto, pali fajki i jak ktoś jej nie chce na to dać, bo nie ma kasy, to jest wielce oburzona

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 4F
Z tą cukrzycą niegłupio ktoś napisał. Matka raczej jest już alkoholiczką, chowanie butelek nie zdarza się normalnym ludziom. Skoro nie ma szans na leczenie, będziesz musiała zacząć myśleć tylko o sobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×