Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

nienawidzę swojego stażu:((((((

Polecane posty

Gość gość
Do kiedy masz ten staz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Współczuję ci autorko. Ja kiedyś miałam praktyke w pewnej publicznej instytucji i również bardzo źle to wspominam, tzn. inaczej przez pierwszych kilka dni jakoś to było a potem wzieli drugą dziewczyne która bardziej sie spodobała a mnie olali i to był koszmar, mimo że jakieś tam dyplomatyczne gesty na pokaz były zachowane w sensie zachowań grzecznościowym czy nawet zorganizowania pożegnania, nawet jedna osoba była miła, ale to nie zmienia faktu że byłam tam totalnie piątym kołem u wozu. Wg mnie ten wymysł tych staży i praktyk to jakieś nieporozumienie. Pierwotna idea tego a rzeczywistość to dwa rozjechane światy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A już szczyt szczytów było kilka zadań które miałam do wykonania, które zapamiętałam do dziś: 1) Laska kilka lat starsza zleciła mi czyszczenie jej klawiatury 2) Dyrektorka wymyśliła bym poszła do sklepu kupić jej kiełbase 3) Laska z punktu pierwszego wysłała mnie i drugą pannę byśmy poszły do sklepu kupić kadzidełka o jakimś tam wymyślonym przez nią zapachu Prawda jest taka że ludzie tam nie chcą się dzielić ze stażystami swoją wiedzą bo oprócz tego że boją się że coś zrobią nie tak to jeszcze a może przede wszystkim boją się że ci ich wygryzą ze stanowiska. Dla nich stażyści to zwykła konkurencja pchająca się na ich miejsce, którą trzeba trzymać na dystans i nie dopuszczać do rzeczywistej pracy tam wykonywanej, można jedynie zlecać robote głupiego typu adresowanie listów, czy inne pierdoły. Jedynie bardzo nieliczni szczęsliwcy mają szczescie coś tam się nauczyć jak np. zabraknie pracownika na dłuższy okres czasu lub jak ktoś ma przejśc na emeryturę a akurat nikt po znajomości nie ma zaklepanej tej posady to wtedy taki stażysta ma szanse się czegoś nauczyć i nawet zostać tam realnie zatrudnionym pracownikiem ale jak pisałam jest to bardzo rzadki fuks

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja ci współczuję tego co musisz przejśc bo ja wiem jak to było u mnie. Męczyłam się tam. Chodziłam tam z musu bo nie miałam wyboru, każdego dnia odliczałam tylko godziny do wyjścia i odliczałam dni do końca tej mordęgi, aż w końcu nadszedł ten wielkopomny dzień.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I wiecie co ja nawet nie mam żalu do tych ludzi, bo to normalne że oni mają swoją robote za którą są odpowiedzialni więc niby z jakiej paki mieliby ją odstępować jakiemuś żółtodziobowi. Tylko nie rozumiem co miał w głowie ktoś kto wymyślił w ogóle ten staż. Czy ludzie którzy to wymyślili byli naprawdę tacy głupi czy tylko udawali. Przecież to wszystko to na już na wstępie na logikę biorąc idea-fikcja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mialam staz w sądzie i tam bylo zupelnie inaczej. Panie z wydzialu pokazywaly mi co i jak i z checia dawaly mi robote, bo mialy jej w cholere i naprawde ciezko bylo im sie wyrabiac. Pewnie w urzedach pracy panie nie sa tak przepracowane to i pomocy nie potrzebuja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ej ludzie nie dolujcie dodatkowo autorki. Faktem jest, ze w Polsce to albo reka reke myje albo banda egoistycznych bucow a pomocy zadnej ni ch.u.ja ale nie wszedzie tak musi byc. Nie doczytalam jak dlugo juz tam jestes na tym stazu ale zawsze jest szansa, ze cos sie zmieni na choc troche lepsze. Najpierw zmien nastawienie u siebie. Przestan stawiac sobie warunek ze twoje dobre samopoczucie musi byc uwarunkowane zachowaniem tych bab - ich akceptacja wzgledem ciebie itd. Nie zabiegaj o ich przyjazn ani tez nie okazuj niecheci a przede wszystkim nie podkulaj pokornie ogona i przestan sobie wmawiac ze masz obowiazek czuc sie jak smiec. Byc moze te baby nie sa wcale w jakiejs zmowie wobec ciebie, moze po prostu jestes im obojetna, neutralna ale to nie znaczy ze zywia wobec ciebie negatywne lub nienawistne emocje. Sama napisalas ze trafilas do kolka wzajemnej adoracji i moze ich zachowanie wynika z jakiegos ogolnego masowego otepienia. Sa burkliwe, malo przystepne ale chyba nie wrzeszcza na ciebie ani celowo nie szykanuja. Moze jeszcze byc tak, ze z nastepnymi tygodniami oswoja sie z toba i ty z nimi i te relacje nieco zelzeja na tyle ze bedziesz mogla jakos zdzierzyc te lepienie kopert i kserowanie. Wierze ze trudno zachowac pogode ducha w takim srodowisku ale jest mozliwe wypracowanie jakiejs wewnetrznej przestrzeni w sobie samej, ktora doda ci otuchy. Gdy ktos burczy do ciebie albo probuje cie zlamac spojrzeniem badz tonem glosu, nie daj sie zlamac.. koncentruj sie wewnetrznie na jakims centrum w srodku, niech towarzyszy ci mysl ze nawet jesli popelniasz blad to ma on swoja przyczyne i masz do niego prawo i badz rzeczowa i spokojnie logiczna kiedy z kims takim rozmawiasz. Najgorsze to dac sie zmanipulowac. W Polsce niestety maly jest nacisk na relacje miedzyludzkie w miejscu pracy i czesto wspolpracownicy mniej lub bardziej swiadomie wysylaja zlosliwe spojrzenia albo robia fochy lub ostentacyjnie przewracaja oczami. Ale to wciaz ludzie i maja w sobie ludzkie pierwiastki - wiem marna to pociecha ale przyanjmniej niech ta mysl stanie sie zalazkiem czegos optymistycznego chocby minimalnie. Druga rzecz to to, ze jeszcze nie jest az tak tragicznie bys np musiala na jakims zapleczu w rzezni mieso rabac i sery czyscic no i czas plynie szybko i twoj staz minie jak z bicza strzelil. Sprobuj takiego malego eksperymentu: przyjdz ktoregos dnia, glosno powiedz dzien dobry, zapytaj smialym tonem komu kawy komu herbaty, jak ktoras ci odburknie to zapytaj jeszcze raz glosniej (z lekko wyczuwalna twardoscia w glosie) "moze pani powtorzyc bo nie doslyszalam?" Wiem, nielatwo przywdziac twardy pancerz ale w relacjach miedzy ludzmi chodzi przede wszystkim o fluidy / energie jaka wydzielamy. Jesli od czasu do czasu pokazesz sie jako spokojnie akceptujaca siebie osoba (i nie ma to nic wspolnego z jakas mega przebojowoscia czy bezczelnoscia) to mysle ze odbior ciebie bedzie nieco inny bo chcac nie chcac zmuszasz innych do respektowania ciebie jako czlowieka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie chcialam jej zdolowac. Tylko to chyba swiadczy o tym jak dzialaja urzedy pracy, panie sie nie przepracowuja, pija kawke i sam urzad pracy daje prace tylko tym panciom. Po co biora stazystke jesli nie potrzebuja dodatkowych rak do pomocy, o to bardziej mi chodzilo...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I co autorko ? Skończył ci się już ten staż? Jak dalej się sprawy potoczyły ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak, skonczyl sie staż, jakos sie przemeczyłam, cieszyłam sie bardzo gdy sie skonczył. niestety teraz nadal nie mam pracy i juz sama nie wiem co gorsze.. bezrobocie czy beznadziejny staż :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Oj jakbym się zamieniła. Ja poszukuję stażu od stycznia. I porażka. W publicznych instytucjach przysyłają ok 10 osób na jedno miejsce nieraz i ciężko jest wywalczyć staż. Już sił mi brakuje. Nie mówię już nawet o przysyłaniu znajomych na staż i wybieraniu ich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
i tak po stażu roboty nie dostaniesz, wywalą cie a wezmą kogoś nowego za darmo. po co maja placic pensje komus, skoro zaraz przyślą nowego za friko. no chyba ze faktycznie juz na staż dostalas sie po znajomosci to i moze po znajomosci zostaniesz. inaczej - nie ma szans..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×