Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość rokokooo

finanse w związku NIEmałżeńskim

Polecane posty

Gość rokokooo
żołnierz- to tłumaczy wszystko.. możesz rozwinąć mysl?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mundurowi mają zwichrowana psychikę... Ja jestem w związku nieformalnym. Nie mamy wspólnych pieniędzy, rachunki po połowie, jedzenie ok, ja utrzymuję auto i kupiję chemię. Ale nie ma wyliczania co do złotówki, czasem on doleje paliwa do auta albo kupi mi podpaski, czasem ja, wracając do domu zrobię zakupy spożywcze. Twój model związku nie wygląda mi dobrze. Nie widzę w tym miłości...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rokokooo
na czym polega zwichrowanie psychiki mundurowego? oczywiscie wiem co oznacza generalizacja i ze nie kazdy taki jest, ale skoro czesci z was zdanie jest takie ze mundurowi czesto maja zwichrowana psychike to jest ktos w stanie rozszerzyc temat? dziękuje za każdy komentarz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gienkaaa
razem 3 lata, mieszkamy razem ponad rok (ja 24 on 26 - kawalerka w kredycie) tak więc, on zarabia koło 7 tyś ja studiuje dziennie mam swoich koło 600-700zł mc , i nie ma części współnej kasy ani moje twoje, jest wszystko nasze i nikt nikomu nie wyrzyguje nic, on się czasem śmieje jak dostaję trochę więcej kasy - rzędu 1000-1200 że mam mu szybko przelać to na koto jego, absolutnie nie ma znaczenia kto zapłaci bo jak komuś zabraknie to bierze od drugiej osoby bez żadnej dyskusji i pytania. Ewentualnie informacyjnie jak zostaje pusty portfel - że już czas wpaść do bankomatu. Mało tego, on kupił mi w prezencie jak zdałam prawko autko i je finansuje od ubezpieczenia, przez serwis po paliwko. Tak więc sprawy finansowe jak w starym dobrym małżeństwie - czasem mamy mikro spięcia albo szybszą wymianę poglądów jak kupujemy coś droższego typu nowszy samochód, czy nowy laptop dla niego czy telewizor takie tam - powoli urządzamy mieszkanie, wiecie jak to jest na początku - i żeby nie było te 7 tyś to jest wynagrodzenie ale mamy spore koszty z tytułu prowadzenia działalności więc realnie na żarcie i dobrodziejstwa zostaje tak 3,5 tyś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
chyba jej chodziło o to, ze oni czesto maja tendencję do rzadzenia innymi, zwłaszcza policjanci. w wojsku moze byc inaczej, ale moze to tez jakies duze dzieci, cale zycie marzyli o karabinie:p Przeczytałam co piszesz, o smieszy mnie ze wymysliłas sobie, ze zarabiajac koło 1200 zł bedziesz neizalezna. Jakim cudem? Z porad co ci tu daja uwazam, ze wyliczanie mu wszystkiego nie ma sensu, bo bedziecie brnac w nieustanne kłótnie. nie ma sensu zebyscie sie składali po równo, jak jest taka róznica w zarobkach. Ja bym ze spokojem móiwła, np. a propos tego wyjazdu, ze nie pojade bo mnie nie stac, i przy okazji wielu innych rzeczy. Nie musisz sie zreszta angazowac bez reszty w zwiazek, którego nie jestes pewna. Ja bym sie nieco zaczeła wycofywac emocjonalnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rokokooo
nie pisałam nic, że zarabiam 1200 , zarabiam różnie, w tej chwili staram się dostać na parktyki, jak wiadomo darmowe, ale do dobrej firmy, a więc aktualnie nie mam pracy, ale mam odłożone pieniądze na życie, opłaty, mieszkanie na conajmniej 3 miesiące ( zarobiłam dobrą wypłatę przez jeden miesiąc pracy w grudniu)... pisałam jezeli chodzi o niezaleznosc, ze kiedys powiedzialam partnerowi ze chce byc w zyciu niezalezna i on teraz mi to wypomina jak wspomne coś o kasie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pisałam jezeli chodzi o niezaleznosc, ze kiedys powiedzialam partnerowi ze chce byc w zyciu niezalezna i on teraz mi to wypomina jak wspomne coś o kasie. x x to moze jego problemem nie jest skąpstwo, tylko chce zebys od niego była zalezna? Moze sie boi, ze odejdziesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
moim zdaniem, para która ze sobą mieszka i ma problem ze współnymi finansami i nie potrafi zrozumieć że w pewnym momencie z moje , twoje robi się nasze nie dojrzałą po prostu do mieszkania razem. W pewnym momencie nie gra roli różnica zarobków - oby dwoje pracujecie na wasze WSPÓLNE życie i stajecie się rodziną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rokokooo
gdy ja sugeruje mu ze fajnie by było zeby bylo bardziej w kierunku "nasze" on mówi ze jestem materialistka , gdy probuje prosic go o czestsze rozrywki jestem materialistka, gdy obiecal mi ze kupi mi telefon a gdy przyszla pora swiat i telefonu nie dostalam, wmowil mi ze nic takiego nie mowil i ze probuje go ostatnio coraz czesciej ciagnac za kase bo chyba jestem materialistka :) ostatecznie ma mi kupic telefon maks moze mi dac 400 zł, jak chce lepszy mam sobie dolozyc, ale juz pyta kiedy mu kupie perfumy za 400 zł ktore lubi...takze chyba nie ma u niego nic za darmo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
przecież płacisz mu tyłkiem więc jakie "za darmo"?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
co mam Ci powiedzieć dziewczyna, sama widzisz jak jest. Albo Ci to pasuje - i będziesz tak żyć i gdzieś tam się wpieniać ale tak żyć albo go zostawisz i poszukasz innego pytanie czy jesteś szczęśliwa w tym układzie, jeśli tak to można tak tkwić całe życie. Jeśli nie to kiedyś szala się przeleje i skońćzy się dzień dziecka.... W każdym razie ciekawe co by sie wydarzyło gdybyś to Ty zarabiała więcej... Czy przypadkiem on nie chciałby wspólnoty bo widziałby że Ciebie stać na więcej... z drugiej strony jak się kogoś kocha to trudno komuś żałować jak się ma możłiwości - przynajmniej ja tak mam. Kiedyś spotykałam się z jednym takim sknerą co to wszystko idelanie musiało być co do grosza rozliczone i kiedyś poszlismy na randkę i zapłąciłam za niego bilet wstępu - jakięs śmieszne pieniądze rzędu 5-10 zł to był niesamowicie zaskoczony jak tak można komuś coś postawić i nic nie wspominać itp... generalnie chyba mu się głupio zrobiło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gdy ja sugeruje mu ze fajnie by było zeby bylo bardziej w kierunku "nasze" on mówi ze jestem materialistka , gdy probuje prosic go o czestsze rozrywki jestem materialistka x x przeciez to on jest materializta, bo nie chce sie z toba podzielic. :( Chcec rozrywek nie wskazuje na materializm, on nie zna tego słowa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rokokooo
mam w d***e dostep do jego pieniedzy, niech wsadzi sobie je...., nie oczekuje ze bede dysponowala jego finansami, chcialabym zeby wyluzowal z tym,moje, twoje i nie wyliczal nas prawie co do grosza...byc moze nie dojrzal do zwiazku, byc moze boi sie ze odejde i jego inwestycja we mnie pojdzie razem ze mna. ja mam wrazenie ze on ma poczucie ze to ja wiem/umiem wiecej i sie rozwijam i widzi moj potencjal i chyba nie wierzy ze ja z nim naprawde jestem, takim jak to okreslil prostym chlopakiem ze wsi...a ja jestem i kocham i on to widzi, i nie wiem juz czy ma mnie za idiotke, czy nie wierzy do konca ze bede z nim, czy mnie kocha, czy nie kocha..juz nie wiem sama... mam wrazenie ze On chyba jednak sie obawia mojego odejscia i troche sam zaczyna prowokowac moje odejscie nieswiadomie, a moze jednak calkiem swiadomie i perfidnie gra tak ze mna? wiem ze czesc osob okreslila to ze ma darmowe ******ie, sprzatanie itd, a ze ma mnie w d***e, ale smiem twierdzic znajac go ze nie dokonca jest tak ze ma mnie w d***e..duzo by pisac a nikomu nie chce sie tyle czytac :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rokokooo
gdy mam wiekszy przypływ gotowki to z checia się nia dziele z bliskimi, lubie robic prezenty, kupilam mu ostatnio dwie fajne bluzy,koszulke, ponczochy i sukienke z mysla o nim... w tej chwili nie wiem co bedzie jak bede miala stala i wieksza gotowke niz On ( a jest to prawdopodobne)..normalnie bym sie nia dzielila, ale w sytuacji kiedy on taki jest dla mnie, ciezko mi to by przyszlo.. i tu robi się błędne koło i wiem ze nienormalne byłoby z nim byc i sie mscic finansowo, karac... ciezka sprawa.. dziekuje za wypowiedzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a ja jestem i kocham i on to widzi, i nie wiem juz czy ma mnie za idiotke, czy nie wierzy do konca ze bede z nim, czy mnie kocha, czy nie kocha..juz nie wiem sama... mam wrazenie ze On chyba jednak sie obawia mojego odejscia x x no wlasnie, to jest ciekawe, bo skad az takie wyskoki u niego? Albo ma problem psychiczny na zasadzie kompleksow, tzn uwaza w glebi duszy, ze na ciebie nie zasługuje, a te jego pieniadze sprawiaja ze czuje sie b wartosciowy? A miał w dziecinstwie nedzę, czy był z normalnej rodziny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rokokooo
nie wiem czy nedza to nie zaduzo powiedziane, ale raczej z biednej rodziny, w ktorej trzeba bylo duzo pomagac..do teraz jak coś je to robi to strasznie szybko bo twierdzi że na wsi trzeba było zjeść szybko bo robota czekała....poza tym często prosi o ugotowanie gara zupy bo twierdzi ze starcza na kilka dni tanim kosztem.. ja go troche nauczylam ze czasami fajnie wyjsc zjesc np. na miasto..dlatego staram sie tez go zrozumiec... wiem tez ze jego poprzednia dziewczyna ze wsi probowala go skubac finansowo wraz z jej matka a pozniej wrobic na dziecko... wiesz dla mnie jego 3 tysiace to przecietna pensja, dla jego bylej dziewczyny z szarej wsi byc moze On był kimś łał, żolnierz, 3 tysiace... ja naprawde go cenie i kocham za wiele jego cech, ale ewidentnie ma jakiś problem z ta kasa i mysle, ze troszke nie wierzyl/nie wierzy ze taka dziewczyna jak ja (nieskromnie mowiac) jest z nim szczerze i nie zalezy jej na jego pieniadzach tylko na nim, na nas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rokokooo
i teraz zakladajac teorie ze rzeczywiscie mnie kocha ale ma jakies obawy finansowe jak dlugo mam czekac az mi zaufa i wyluzuje i spojrzy na nas, a nie na ja i ty? mysle, ze np.slub bylby dla niego takim dowodem chociaz tego glosno nie mowi a to znowu wynika z tego, ze wie ze ja nie chce slubu, a ja nie chce bo mam glupie przekonanie ze po slubie facet ma kobiete w garsci i zaczyna byc gorzej ( ze tak moze byc, a nie ze tak bedzie) a jego podchodzenie do finansow nie ulatwia mi wyjscia z tego przekonania a wrecz przeciwnie pokazuje mi : uwazaj na niego, bo po slubie moze byc jeszcze gorzej ( jeszcze wieksze skapstwo)... jedna z analiz tego byc moze bledna jest taka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ludzie z biednych rodzin często pozostaja biedni duchowo całe zycie. mimo ze maja kase, w duszy czuje sie ubodzy, z reguły po prostu boja sie, ze to moze sie powtórzyc. Ja mam podobne pzypadki w mojej rodzinie, jeszcze b drastyczne, wujek co zarabia 15 tys na mc, jak u niego byłam to lal małym ciurkiem wode do miski, zeby tym spłukac kibel, bez ruszania licznika. Albo byc moze ma kompleksy jeszcze innego typu, które mu kasa rekompensuje. Moze go warto namówic na wizyte u psychoterapeuty?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
i teraz zakladajac teorie ze rzeczywiscie mnie kocha ale ma jakies obawy finansowe jak dlugo mam czekac az mi zaufa i wyluzuje i spojrzy na nas, a nie na ja i ty? mysle, ze np.slub bylby dla niego takim dowodem chociaz tego glosno nie mowi a to znowu wynika z tego, ze wie ze ja nie chce slubu x x Nie wiem, ale ludzie z kompleksami, bo to chyba lezy o podstaw tego wszystkiego, wiadomo ze nie nabeda jakiejs wielkiej pewnosci siebie nagle, jesli w ogóle, chyba trzeba terapii.... Jesli mowiłas mu, ze nie chcesz slubu, to pogorszyło sytuacje. Z drugiej strony, nie ma sensu sie decydowac na slub, zeby leczyc czyjes kompleksy. Ale w takiej sytuacji warto postepowac ostroznie, nie krytykowac bo to umacnia jego brak wiary, mozesz mu mowic, ze go kochasz, itp Swoja droga, jak niebezpieczne sa porady na kafe, kazdy tu ma jedna porade w razie obojetnie jakiego problemu, rzuc go, itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rokokooo
wydaje mi się ze przy mnie uwierzyl bardziej w siebie, dojrzal, zmadrzal...nawet jego rodzice uwazaja ze sie przy mnie strasznie zmienil na lepsze... już nie sa mu w glowie koledzy, imprezy tylko wszystko robimy razem, jestesmy bardziej domowi..staram sie mu mowic jaki jest piekny/madry/wspanialy :P ale tez mam jakies problemy emocjonalne i podczas jakichs klotni potrafie tez mu niestety ostro pojechac , mimo ze wcale tak nie mysle czy "wyskoczyc do niego z łapami"..mysle ze chyba i mnie przydalaby sie terapia :) .... co do opinii na kafe , szczerze to jak czytam ile dziewczyn ma facetow, ktorzy kompletnie nie maja problemow z finansami,a nawet z checia daja pieniadze to przykro mi ze u mnie jest jak jest, ale to nie jest dla mnie powodem zeby od razu zrywac, tym bardziej ze ja znam mojego faceta, ale jest to powod zeby uwaznie sie mojejmu zwiazkowi przyjrzec, porozmawiac, probowac jakos to wysrodkowac dla nas i albo zyc dalej razem albo sie rozstac jezeli nie dojdziemy do porozumienia..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja 10 lat żyłam w konkubinacie i nigdy nie było składania się na czynsz czy coś w tym stylu.Z racji tego że ja lepiej dysponuję pieniędzmi - oddawał mi całą pensję.Ja dodawałam do tego swoją, wyliczałam kase na rachunki, życie, odziez itp. a reszta była na przyjemności.Do tego odkładałm nam coś zawsze na "czarną godzine". Od początku wszystko było wspólne. I tak jest do teraz (jesteśmy już po ślubie). Dodam że oboje zaczynaliśmy z najniższą krajową.Potem było tak że ja zarabiałam 1500zł a on niekiedy miał 10 000zł. A i tak kasa zawsze była wspólna - zarówno przed jak i po ślubie (w dziesiątą rocznice naszego związku wzięliśmy ślub).Nigdy mi nic nie wypomniał. Przeciwnie - zawsze podkreslał że to pieniądze są nasze. A wszystkie rzeczy wartościowe (auta itp były na mnie żebym czula się pewnie w tym związku)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie przejmuj się głupimi komentarzami , jakieś głupie idiotki myślą,że trzeba się od razu żenić inaczej nie można wspólnie mieszkać i sexu uprawiać bo zaraz jesteś dziwką. :/ U mnie w związku jest tak,że też się składamy po połowie , zrzucamy się po 200 euro i ja trzymam tą kasę bo ja się zajmuje kuchnią, a mój M porządkami. Jeśli braknie to się coś jeszcze dorzucamy, generalnie wszystko na pół, czasem on coś postawi czasem ja. Ja jestem bardziej oszczędna i też czasem jak coś wkłada drogiego do koszyka to go upominam i pokazuje ,że można taniej, bo mój to się wogóle nie patrzy na ceny, dlatego nie lubie kiedy on robi zakupy bo wydaje 2x tyle . Kiedys on mi oddawał prawie całą wypłatę i ja robiłam zakupy i płaciłam rachunki bo mówił,że jak on ma pieniądze to mu się rozchodza, ale to nie był sprawiedliwy układ bo wtedy zarabiałam połowe tego co on. i ogólnie mi nie pasowało to. teraz jest lepiej jak się po połowie dzielimy jest sprawiedliwie, zarabiamy mniej więcej tyle samo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rokokooo
bardzo dziekuje Wam za poswiecony czas i za wypowiedzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
up

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dziewczyno! uciekaj. byłam w takim związku, też mieszkałam z facetem ok 8 miesięcy (cały wiązek blisko 1,5 roku). straciłam kupę pieniędzy, zawaliłam studia (bo musiałam mieć na jego wydatki zamiast na szkole, bo miał problemy). Nie oglądaj się za siebie tylko szybko wynajmij sobie pokój i zabierz rzeczy. Nie daj się wciagnąć w gadki typu "kochanie będzie dobrze, zmienie sie itd. nigdy sie nie zmieni". Nie Daj Bóg zrobi Ci dziecko i co? Ty urodziłaś Ty płać tak będzie. Nie chodzi o to, żeby być czyjąś utrzymanką ale jeśli Cię szanuje i mu zależy nie pozwoli żeby Ci czegoś brakowało jak razem mieszkacie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×