Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

czy odejść od niego?

Polecane posty

Gość gość

Hej, Jestem z chłopakiem od 11 miesięcy. Właściwie jak zaczynałam z nim być to było to bardziej na próbę niż z miłości. Dodam, że ja mam 18 lat, a on 22. Znałam go wtedy już dosyć długo i zawsze wydawał mi się bardzo spokojnym, miłym, zabawnym facetem, więc pomyślałam "dlaczego nie?". Na początku było wszystko super, no może poza jedną sprawą, a mianowicie moją mamą, która od początku była bardzo przeciwna naszemu związkowi. Mój chłopak nie ma matury, a ponadto pochodzi z patologicznej rodziny, jego matka pije, z ojcem ciągle się kłóci (dawniej ojciec bił matkę), a młodsza ode mnie siostra ma już dziecko. Ja jednak nie chciałam w ten sposób oceniać ludzi i dałam mu szansę. On nawet obiecał mi, że w tym roku podejdzie do matury. Pierwsza poważniejsza kłótnia była na wakacjach, kiedy dostałam zaproszenie od przyjaciółki nad jezioro i się zgodziłam aby pojechać razem z jej znajomymi. Pomyślałam, że skoro mój chłopak i tak jest w pracy to czemu ja mam siedzieć w domu, zwłaszcza, że była piękna pogoda. Jednak okazało się że pojechaliśmy jedynie w cztery osoby : ona, jej chłopak, ja i jakiś kolega. Mój chłopak wpadł w szał, wydzwaniał do mnie tego dnia milion razy, kłócił się ze mną przez telefon, że on sobie nie życzy, że go nie zapytałam o zdanie, że nie chce aby obcy chłopak oglądał mnie w stroju kąpielowym. Jak wróciłam to jakoś sobie to z nim wyjaśniłam i przez jakiś czas znowu było między nami ok. Mniej więcej do grudnia. Tego miesiąca kłótnie były praktycznie każdego dnia, wg mnie o jakieś głupoty. Kilka przykładów to np. o to że w czasie jak spotkałam się z przyjaciółką, on wydzwaniał do mnie kilka razy, aż w końcu powiedziałam, że muszę kończyć, bo głupio mi z nim gadać tyle czasu przy niej, to stwierdził, że go olewam. Albo innego razu o to, że gdy korepetytorka od angielskiego chciała mi przełożyć o pół godziny lekcje, a ja się zgodziłam nie pytając go o zdanie (bo w czasie tych 30 minut mieliśmy się widzieć). Bardzo często kłótnie były o to, że po maturze chciałabym wyjechać do Warszawy na studia. On uważa, że u nas w mieście są takie same studia, ten sam poziom i że skoro chce wyjechać to znaczy, że mi na nim nie zależy i studia są ważniejsze od niego. Powiedział mi nawet, że zrobi wszystko, żebym jak najgorzej napisała maturę. Później twierdził, że to było w złości. Tego typu kłótni było bardzo dużo, aż dzień przed sylwestrem powiedziałam mu, że chyba nie ma sensu tego dłużej ciągnąć. On wydzwaniał do mnie chyba ze 100 razy, mówił, że jestem jego całym życiem, że jak go zostawię to on będzie musiał gdzieś wyjechać. Bałam się, że sobie coś zrobi, więc powiedziałam, że jutro się zobaczymy. I tak się stało, przyszłam do niego, sama nie wiem dlaczego, jakby jakaś niewidoczna siła mnie tam popchnęła. Jeszcze przed wejściem spotkałam jego matkę na klatce, która powiedziała mi "po co ci ten M?".Pogadaliśmy i znowu daliśmy sobie szansę. Próbowałam odejść, ale nie potrafiłam.. nie wiem czy to miłość, przyzwyczajenie czy strach przed samotnością. Od tamtej pory zastanawiam się czy dobrze zrobiłam.Wczoraj była np. taka sytuacja w sklepie, że on mnie wołał, a ja nie słyszałam bo myślałam, że idziemy już do kasy i on się strasznie wkurzył, stwierdził znów, że go olewam, a ja po prostu nie słyszałam. Oprócz tych kłótni on ma strasznie dziwne poglądy, które mnie zwyczajnie martwią. Mówi np., że są takie sytuacje kiedy można usprawiedliwić to, gdy facet uderzy kobietę,albo że czasem trzeba uderzyć dziecko gdy wchodzi na głowę (nie chodzi mu tu o jakieś katowanie). Ja jestem totalną przeciwniczką przemocy i uważam, że problemy powinno się inaczej rozwiązywać. Albo kiedyś powiedział mi, że obozy koncentracyjne nie były takie złe, bo Żydzi nie byli dobrymi ludźmi. Boję się, że to on nie jest dobrym człowiekiem. Nie wiem, bo z drugiej strony, gdy jest między nami dobrze, on jest bardzo czuły, kochany, nigdy mi niczego nie odmawia, czasem mimo zmęczenia po nocnej zmianie chce się ze mną zobaczyć. Nie wiem co myśleć o tym wszystkim, boje się rozstania, że będę żałować, już teraz na samą myśl o tym chce mi się płakać, jednak obawiam się, że przyszłość nas też żadna nie czeka, bo mimo że on podchodzi do matury to kompletnie sobie olał sprawę, nawet nie zajrzał jeszcze do książki..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×