Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Tych dwóch i ja.

Polecane posty

Gość gość

Chciałabym Was dziewczyny prosić o opinię, ponieważ jestem ogromnie zagubiona i przybita. Chodzi o to, że wydaje mi się, że się zakochałam w tym drugim, jednocześnie kochając tego pierwszego. Mam 23 lata i od 5 lat jestem w związku. Nie jest to łatwy związek, mamy spore trudności, ale je przezwyciężamy, kochamy się, ale już w inny sposób, dojrzały, spokojny. Dosyć się różnimy i na początku było mi z tym ciężko, ale teraz widzę w nim na prawdę dobrego przyjaciela i przyszłego męża. Jednak mieliśmy roczny kryzys i wtedy poznałam tego drugiego, jest w moim wieku, sam nie wie czego chce i też ma kogoś. Po roku wróciłam do swojego chłopaka, lecz nie mogę zapomnieć o tamtym, chociaż do niczego nie doszło oprócz kilku spotkań i kilku niedopowiedzeń. Może gdybym go nie widywała na uczelni, nie miała z nim tylu wspólnych i ekscytujących tematów, to o wszystkim bym z czasem zapomniała. Podejrzewam, że to tylko zauroczenie, pożądanie, ale jednak tak mnie do niego ciągnie, że o całym świecie zapominam. Zaczęło mnie to tak stresować, że wyrzuty sumienia wprawiły mnie w bezsenność. Nie umiem sobie z tym poradzić, może dlatego też, że jestem delikatną osobą. Nie potrafiłabym skoczyć w bok na chwilę, by się przekonać, czy to to, czy nie i spokojnie wrócić do mojego chłopaka. Piszę to wszystko, dlatego, że ostatnio ten drugi zaczął mi okazywać względy. Zazwyczaj zachowuje się dosyć dwuznacznie i w sumie to mogłabym powiedzieć, że tak na prawdę mu na mnie nie zależy, często mnie ignoruje, potem mną się interesuje, by zaraz się potem wycofać. Jednak jest między nami pewne niewypowiedziane porozumienie, którego nie da się wyjaśnić. Ostatnie dni były takie, że on próbował zorganizować spotkanie, na którym byśmy się spotkali, po czym się wycofywał. Złościł się, gdy go ignorowałam. Wystraszyłam się, że będąc w takim stanie powie mi w końcu, co mu leży na sercu. Albo w końcu zerwie ze mną znajomość, bo widzę, że też już sobie z tym przestał radzić. Dodam, że jego dziewczyna, to nasza koleżanka z wydziału, która jest przy nim non stop i ostatnio zaczęła być o mnie okropnie zazdrosna i to mnie okropnie męczy, nie potrafię się od niej zwyczajnie odpędzić. I ja przestałam mieć siłę patrzeć też na nich oboje, dodatkowo też sprawiając, że ona ciągle na niego jest zła przeze mnie i mu suszy głowę, że aż mi go szkoda :( Nie wiem, co teraz zrobić. Tak na prawdę nie chciałabym stracić z nim kontaktu, ale nie chce zniszczyć mojego związku. Chyba nie ma wyjścia z tej sytuacji, aż nie skończę studiów. Próbowałam czytać wątki o tym, jak wybrać, gdy się czuje coś to dwóch, ale to w niczym mi nie pomogło. To nie jest od tak sobie zauroczenie, bo takie bym wyrzuciła z myśli, a nie rozwlekała na dwa kolejne lata. Proszę o pomoc!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Daj spokój z tym drugim, buduj dobry związek z obecnym chłopakiem, sama pisałaś, że widzisz go jako swojego przyszłego męża :) drugi chłopak to tylko zauroczenie, nie jest to nic trwałego, to tylko "motyle w brzuchu", których już dawno nie czułaś. Nie warto ryzykować kilkuletniego związku dla słabości :) żałowałabyś potem. Zresztą byłoby to wszystko bardzo trudne - jego dziewczyna, Twój chłopak, wasi wspólni znajomi... byłoby ciężko. Spróbuj się w miarę możliwości od niego odciąć zanim zabrnie to za daleko ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tylko niestety dla mnie to już zabrnęło za daleko. Zaczęłam niszczyć związek przez moje wyrzuty sumienia, płakać po katach. Zaczęłam mieć wątpliwości do tego pierwszego, bo był taki okres, gdy mój chłopak mnie zaniedbywał, a ja bardzo zaangażowałam się w życie uczelni i doszło do tego, że więcej widywałam się z moimi znajomymi i tym drugim niż moim chłopakiem i naszymi wspólnymi znajomymi. A mój chłopak sam się trochę odsunął i mu to w niczym nie przeszkadza, co mnie bardzo smuci. Teraz nie wiem, czy do da się cofnąć, bo taka sytuacja jest już od roku, lub dłużej. Jednocześnie nie mogę załatwić sprawy z tym drugim, nawet porozmawiać, bo jego dziewczyna kontroluje nas na każdym kroku. Zostają nam porozumiewawcze spojrzenia i to uczucie, że on ciągle próbuje mnie gdzieś wyrwać i ciągle się wycofuje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To jak uzależnienie... jego spojrzenie, pytania czy będzie, czy z nim porozmawiam, a gdy mnie unika, to dlaczego... Po czym wracamy do swoich partnerów. Nie umiem już tak dalej ciągnąć. Widzę, że on ma podobnie i się męczymy oboje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Musisz spojrzeć na sytuację trochę z dystansu, "na trzeźwo". Oczywiście nikt za Ciebie decyzji nie podejmie, sama zrobisz jak uważasz, ale chciałam Cię trochę ostrzec, ponieważ miałam podobną sytuację, tyle że mój związek trwał około 8 lat, z były chłopak nie szanował mnie, kilka razy w ciągu tych lat rozstawaliśmy się i wracaliśmy do siebie, typowy toksyczny związek... jednak łączyła nas niewątpliwie silna więź, miłość, choć niestety toksyczna. I właśnie pojawił się drugi chłopak.. tyle, że on był zdecydowany, zakochał się do szaleństwa i walczył o mnie co bardzo mi imponowało, pobudzało, czułam przy nim te "motyle w brzuchu", nie myślałam o niczym innym itd... brnęłam w to jak zaczarowana:) więc wiem co czujesz... tylko, że mój ( teraz już obecny ) chłopak tak jak pisałam był zdecydowany od początku, a u Ciebie ten "drugi" daje Ci trochę sprzeczne sygnały... W każdym razie ja rozstałam się wtedy na dobre z moim eks, związałam się z tym drugim i chcę Cię ostrzec przed ogromnymi wyrzutami sumienia to po pierwsze... bo coś czuję, że w końcu może dojść do waszego spotkania sam na sam i poprzez tą chemię, którą czujecie możecie zabrnąć za daleko ze sobą będąc jeszcze w związkach.. u mnie doszło do pocałunku z tym drugim kiedy jeszcze się motałam czy zakończyć związek z eksem, i miałam niestety wyrzuty sumienia bo jednak była to jako tako zdrada... Po drugie pamiętaj, że każde początkowe uniesienia mijają... w obecnym związku jestem szczęśliwa, jednak po kilku miesiącach, kiedy motylki w brzuchu już wyparują wraca tęsknota za poprzednim związkiem... szczególnie, że trwał on kilka lat i uwierz, że nie da się wymazać z pamięci kilku lat związku, jestem pewna, że będziesz tęsknić i prawdopodobnie możesz żałować, że zostawiłaś kilkuletniego chłopaka dla kogoś innego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Lady_N Dziękuję za odpowiedź. :) Ja niestety miałam tylko jednego chłopaka i na prawdę mam małe doświadczenie. Bardzo mi zależy na moim obecnym chłopaku, ale jednak nie chciałabym popełnić życiowego błędu, jeśli on to nie ten jedyny. Powiedz mi, czy będę żałowała mojego związku z tym obecnym chłopakiem, nawet jeśli tamten w końcu się zdecyduje i okaże się, że to ten jedyny? Z tego, co napisałaś, zrozumiałam, że tak :( Tego najbardziej bym się bała. Najgorsze jest, że między mną a tym drugim nic nie było szczególnego, więc sama nie wiem co się dzieje tak na prawdę. Gdy dochodzi do tego, że go wreszcie ta dziewczyna zostawia w świętym spokoju, jest impreza wydziałowa i się napije, to on tak bardzo chce do mnie podejść, kilka razy się po prostu zaczęliśmy dotykać, przytuliliśmy się i zaśpiewał dla mnie piosenkę na karaoke po czym po prostu wyszedł z lokalu. To mi już wystarczyło, do zasypywania się wyrzutami sumienia :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czy któryś z tych chłopaków to "ten jedyny" na pewno nie dowiesz się teraz, pokaże Ci to życie :) mój eks był również moim pierwszym chłopakiem, tym samym pierwszą miłością, u Ciebie przewiduję, że też tak jest. I myślę, że naprawdę byś żałowała, gdyby doszło do czegoś więcej z tym drugim. Wiesz, ludzie nie są monogamistami, nie wiem czy istnieje pojęcie "ten jedyny", ludzie się zakochują w swoim życiu więcej niż jeden raz ( oczywiście bywają wyjątki ), a jednym ze sposobów na udany i trwały związek jest również nie szukanie okazji... okazja do zdrady może się nadarzyć wszędzie i bardzo często :) i nie sztuką jest skoczyć w bok, ale sztuką jest sobie uświadomić, że chwilowe motyle w brzuchu do niczego nie prowadzą i lepiej się powstrzymać w tym przypadku, to moje zdanie :) aczkolwiek jeśli wierzysz w przeznaczenie itp to życie samo powinno Ci się ułożyć w taki sposób żebyś znalazła tą drugą połówkę... jeśli jeszcze jej nie masz. Inaczej by sprawa wyglądała gdybyś była nieszczęśliwa w związku z obecnym chłopakiem, gdyby źle Cię traktował, nie szanował itp - wtedy może właśnie byłaby to okazja to przerwania takiego związku i otworzenie się na coś nowego. Ale wnioskuję, że jesteś mimo wszystko szczęśliwa z obecnym chłopakiem, nie robi Ci żadnej krzywdy, a kłótnie czy nawet przerwy bywają w każdym związku, to normalne :) to jest naprawdę ważne, że widzisz w nim i przyjaciela i kandydata na męża, przy czym znacie się, wiesz czego możesz się po nim spodziewać. Może spróbuj skupić bardziej uwagę na swoim związku i na tym co zrobić by te "motyle" w nim odżyły i byś popatrzyła na chłopaka w ten sposób co na początku. Życzę powodzenia i pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziękuję serdecznie za odpowiedź Lany_N :) Masz rację, postaram się jeszcze raz nad tym wszystkim zastanowić. Z moim chłopakiem jest bardzo dobrze, dbamy o związek, staramy się docierać. Jeden problem to ten, że bardzo się różnimy i oboje czasami mamy wątpliwości, czy z upływem czasu poradzimy sobie z tą różnicą. Z tym drugim jesteśmy prawie, jak z jednej kołyski. Żyłam ostatnio w dziwnym trybie, po prostu w domu byłam z jednym, na uczelni z drugim, bardzo się angażowała i tu i tu, myślałam, że nic złego nie robię, że to zwykły flirt, do czasu, gdy ten drugi zaczął próbować znowu czegoś więcej. Nie wiem, tylko jak wyrzucić go ze świadomości, próbowałam go unikać, to jeszcze bardziej podchodził i pytał się, co się stało, a mi aż się serce krajało. Dzięki za rady jeszcze raz!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×