Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Jestem sama

Polecane posty

Gość gość

Bez znajomych. Z nierozumiejącą (choć staram się z całych sił, żebyśmy mieli stabilne relacje) i krytykującą mnie rodziną. Chodzę ulicami miasta, patrząc na ludzi - roześmianych, pewnych siebie. Na pary trzymające się za ręce. A ja? Mawiają, że jestem całkiem do rzeczy - cóż z tego, skoro charakter mam z kimś wiecznie niekompatybilny. Ludziom na mnie nie zależy, a ja się staję coraz gorsza. Nie chcę już pomagać. Mam w sobie mało uczuć. A jeśli już wobec kogoś wypłyną, płyną jednostronnie. Analizuję siebie. Poczyniłam postępy, wyszłam ze skorupki. Dziś mogę się nazwać całkiem normalną, rozumiejącą wiele rzeczy. I dalej się rozwijam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
" I dalej się rozwijam. " 🌻 dla Ciebie ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mi samej to sprawia przyjemność. Choć kiedyś myślałam, że tyle ludzi jest na wcześniejszym etapie, a mimo to tworzy przyjaźnie, miłość. Ale potem to doceniłam. W gruncie rzeczy na swój sposób jestem zosią samosią. Tylko tak się nie da wiecznie. Wychodzisz na miasto na samotne spacery i marzysz, żeby ktoś ci towarzyszył.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Piękny gest :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tylko wirtualny ;) Teraz ktoś jest. Ktoś do kogo (jak zazwyczaj) sama się w końcu odezwałam, zainicjowałam. Ale za kilka dni zobaczę, jak on zechce mnie potraktować. Wiele przesłanek mówi, że on to traktuje ot tak. Prawdopodobnie nawet jeszcze gorzej, chce, żebym była krótką przygodą. A ja inaczej, bo mam inną perspektywę. On ma znajomych, fajne życie. Ja nie mam nic. Bardzo chciałabym, żeby było tak jak w moich wyobrażeniach. Żeby zechciał mnie traktować jako kogoś ważnego, z czasem. Równocześnie wiem, że to bardzo żałosne. Muszę się pilnować. Nie mogę zdesperowanie pragnąć ludzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
co ty tu pitolisz .. powiedz ile masz lat i ile ważysz a nie o pierdołach :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja wiem, że tutaj jest masa podobnych wątków. I ludziom nie chce się już na to odpisywać. To jest w zasadzie smutne, że tyle osób jest samotnych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jakich wątków, określ się, czy masz 20 czy 55 lat bo dyskusja z duchami nie ma sensu !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jestem po 20stce. Tyle wystarczy. Ale domyślam się, do czego ci ta wiedza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ktoś jeszcze? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
trudno

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pewnie się nie domyślasz, bo jesteś zbyt młoda. 20+ to złoty wiek, na forum raczej nie znajdziesz pomocy, raczej psycholog, najlepiej jakiś znajomy byłby pomocny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ocenianie po wieku nie zawsze jest trafne. Byłam u psychiatry. Łykałam antydepresanty. Byłam na terapii. Później był koniec, bo pieniądze. Teraz znowu idę, tym razem bezpłatnie. Kiedyś byłam na hipnozach. Chodzę w wiele miejsc. Uczę się żyć w grupach, ostatnio także w tej kwestii poczyniłam parę postępów, z czego jestem po prostu dumna. Przy okazji poznałam tego kogoś...Trzymajcie kciuki, żeby nie okazało się to iluzją.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam znajomych, którym to ja pomagam. Zrobiłam jednemu ostatnio test. Zaczęłam mówić więcej o sobie i swoich problemach. Napomknęłam nawet o rodzinie. Przestał mi nawet czasem odpisywać, bo nie chciało mu się słuchać. Ja go wysłuchiwałam ponad 5 lat, cierpliwie. On się czuł zobowiązany do odwdzięczenia się, ale chciał mi dawać pieniądze, pomagać finansowo... Nie przyjmowałam. Czułam się trochę upokorzona. Kiedyś dostałam od niego podkładkę z napisem "dobra dusza "i moje imię". Poczułam się... źle. Intuicja mnie jednak nie zawiodła. Ostatnio bezwiednie coraz częściej jej słucham. Wszystko się sprawdza. Jeśli z tym chłopakiem także się sprawdzi... to będzie tak samo jak było.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
owszem ocena wielu nie jest istotna, natomiast istotne jest to czy mamy do czynienia z problemami 20 czy 50 latki bo to zgoła inne problemy. Dopóki dyskutanci nie wiedzą z kim rozmawiają dyskusja jest niekoniecznie łatwa. Oczywiście trzymam kciuki i powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wieku*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
U siebie w mieście nie mam nikogo. Może jedną osobę - męską - kolejną do pomocy, która na poprzednich studiach się przywlokła. Ale się bardzo rzadko widujemy. A ja radzę sobie... właściwie sama. Bardzo średnio jeśli chodzi o niektóre dziedziny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bardzo dziękuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no to wychodź do ludzi i poznaj kogos

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przecież się staram. Cały czas. Ale ja ich chyba odrzucam. Albo, co zdumiewające. Czują respekt. Raczej bym o sobie tak nie pomyślała, a jednak coś się ostatnio w grupie okazało. Nawet na studiach. Ani się nie obejrzałam, a byłam lekko poza nawiasem. Choć potrafię wychodzić sama z inicjatywą, nie mam z tym problemu. Problem jest ze wspólnym językiem, choć to też się poprawia. Najwyraźniej niewystarczająco. Po rzuceniu studiów NIKT nie zapytał, co ze mną. Na poprzednich też tak było. Ale to jest drobny element. Niestety, rzadko wychodzenie z inicjatywą kończyło się dobrze. Z tym chłopakiem (tym bardziej chłopakiem...) prawdopodobnie też nie. Choć iskierka nadziei jeszcze się tli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Po /coś się ostatnio w grupie okazało/ powinien być odstęp. Kolejne zdanie nie "łączy się" z tym. Dlaczego on siedzi, ale nie napisze? Czeka tylko na spotkanie, na którym co ma zamiar zrobić..? I dlaczego zaczynam się od niego emocjonalnie uzależniać? Tak, gdyby moje życie nie wyglądało tak, że dziś późnym rankiem wyszłam i spędziłam ten dzień sama. Gdybym teraz siedziała w knajpie ze znajomymi, jak parę lat temu (choć i to nie było bardzo częste i trwałe) i nie miała czasu mimochodem czytać książkę, pisać na forum, ale w rzeczywistości sprawdzać pewne media co jakiś czas i się łudzić. Gdyby... Nawet już nie mam oczekiwań względem tego spotkania. Tracę nadzieję nawet na koleżeństwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak to żałośnie brzmi. Desperacja zaczyna się odsłaniać. Nic już nie umie być naturalne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość RedSun
Powiem Ci, że jesteśmy do siebie bardzo podobne i przepraszam za wyrażenie ale...rzygać mi się już chce tą samotnością. Ja mam 25 lat i już wiem, że muszę zacząć się godzić z samotnością ale nie jest łatwo. Czasami mam dość tych samotnych spacerów, wycieczek rowerowych samotnych zakupów i wszystkiego co muszę robić sama. Te samotne spacery najgorsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mi dopiero od jakiegoś czasu. Wcześniej byłam nawet zadowolona, że jestem sama. Ale wtedy potrafiłam nie wychodzić z domu po 2 tygodnie i być w kiepskim stanie psychicznym. Ciężko coś na to poradzić. Ludzie wokół mają już przyjaciół. Jak przychodzą na różne rzeczy, to nie mają takich motywacji jak wychodzenie do ludzi i ew. znalezienie znajomych. A jeśli ja z mało kim jestem kompatybilna.. Jednak się nie poddaję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie martw sie. Kiedys sie odmieni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czemu nie zapytasz, co u mnie słychać? Ciekawe, czy dograsz miejsce spotkania i sam z siebie napiszesz. Ja tego nie zrobię. Już za dużo tego wszystkiego. Już raz nie dotrzymałeś słowa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A skad jestescie dziewczyny ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie potrzebuję już ludzi, którzy nie dają nic z siebie w zamian i traktują mnie jak drugą kategorię, kiedy pierwsza nie może. Mam już dosyć bycia dodatkiem, chciałabym być treścią albo chociaż na to rokować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość RedSun
Ja z Podkarpacia. To prawie koniec świata :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przepraszam za to schizofreniczne pisanie. Ale mi po tym lepiej :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×