Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Jestem sama

Polecane posty

Gość gość
Trochę bardziej na zachód od Podkarpacia i będzie moje województwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Podkarpacie to zad***e i ciemnogród. Sam mieszkam na Podkarpaciu i ciemnogród tutaj wszędzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość RedSun
Heh ja się przyzwyczaiłam może dlatego, że nie lubiłam nigdy być w centrum, wolę spokój i ciszę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A myslalyscie o wyjezdzie gdzies,zeby cos zmienic ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Naprawdę? Miałam tylko kolegę stamtąd. Który uciekł do Rzeszowa, kiedy w dużym mieście mu nie szło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tu pisze przynajmniej 2 gosci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiele razy. Wyprowadzka z domu, wielkie plany. I nic. Nie znalazłam nawet pracy. W zasadzie nadal nie mam stałej. Za granicę. Ale język... I strach. Myślałam przez moment nawet o studiach tam. Ale nawet tutaj nie byłam w stanie się do nich przez dłużej zmusić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Podkarpacie to katolstwo, ciemnogród, zacofanie. Urodziłem się w złym miejscu, w złych czasach, w złym otoczeniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość RedSun
Ja nie chcę wyjeżdżać zapuściłam tu korzenie :P jest tu czasem ciężko ale kocham te piękne widoki, czyste powietrze i zieleń której tu nie brakuje :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kanji
No to zmieniam nick, aby nie było nieporozumień. Autorka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale zaznacz, że nie od tych schizofrenicznych wywodów o chłopaku :D Ja zgłupieję. Mogłam się dziś jeszcze bardziej wykończyć i zrobić na nogach kilkanaście km więcej. Wtedy wróciłabym, padła na łóżko, przy okazji nie słyszała mamy, i przede wszystkim nie myślała...o nim i o reszcie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja mysle nad wyjazdem do pracy za granice znowu ,bo juz bylem raz w uk pare lat .Niestety samotnosc na emigracji jest strasznie dobijajaca.Tam tez bylo duzo par przyjezdnych i dlatego poniekad rozumiem was.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
goscgosc, a jak u Ciebie było np. z językiem? Mój kolega, ten, który mnie tak ignoruje ostatnio, kiedy piszę o sobie, siedzi aktualnie w Londynie. Nie ma tam absolutnie nikogo. I za sobą przeżycie z pewną dziewczyną, którą poznał w jeszcze innym państwie. Już tutaj miał więcej znajomych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kanji
Gapa. Zapomniałam 'dołączyć' nick :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak wyjezdzalem to naprawde kiepsko znalem ale bedac jakis czas da sie nauczyc ,moze nie plynnie ale przynajniej komunikatywnie,zeby sobie poradzic wszedzie.No ja bylem tez w Londynie :) W uk duzo pracujesz i znajomych da sie poznac wszedzie ale ogolnie uk jest taki problem,ze jest duzo ludzi i tam w wiekszosc nie chca sie wiazac :/ Wiecie za duzy mix.Ja poniewaz bardziej jestem tradycjonalista ,troche mi ciezko bylo ale moze akurat mialem pecha.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kanji
Wiesz... można być samemu w mieście, w którym mieszka tyle milionów. To nic trudnego. W końcu moje miasto jest jednym z największych, mieszkam tu od urodzenia... i nic. Ale wyobraź sobie ludzi w malutkich miasteczkach, na wsiach... Oni nawet nie mają wyboru czy opcji po prostu szukać. Bo nie mają gdzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Chce powiedziec tylko,ze warto czasem ryzykowac. Wyobrazam sobie ,bo chodz ja jestem z duzego miasta to moi dziadkowie byli ze wsi :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dla mnie ryzykiem było wiele rzeczy. Ale myślę, że po prostu wyprowadzka z domu, gdziekolwiek choćby w Polsce, też byłaby dużym przełomem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W zasadzie to chciałabym wyprowadzić się teraz na studia (choć mieszkam w mieście akademickim). Ale gdzieś indziej. Zmienić miejsce zamieszkania. Tylko bardzo boję się o stałą pracę. Że jej nie utrzymam. Jeśli w ogóle zdołam znaleźć. Nie czuję się nawet dorosła... Kiedy byłam w ostatniej /pracy/ znowu zachowywałam się jak sierota, mimo, że już jakiś czas temu trochę uwierzyłam w siebie pod tym względem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
O nie. Nie pytaj mnie o plany. Nie wiem, co chcę robić w przyszłości. Miotam się. Rzuciłam dwa kierunki studiów. Ale... Idę do doradcy zawodowego w przyszłym tygodniu. Poszłam na coaching, jakaś kobita bardziej w ramach prywatnego wolontariatu coachinguje. No i będę chodzić na tę terapię, jak mnie zakwalifikują, a zakwalifikują raczej na pewno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mam jedno marzenie, bardzo... jakby to określić.. ambitne, i gdybym to osiągnęła, to byłoby dla mnie chyba wszystko... Ale to trochę utopia, to raz. Dwa, muszę póki co pracować i jeszcze raz pracować nad sobą, żeby w ogóle pomyśleć o spełnianiu tego. Reszta... wszystko rozproszone, zainteresowań sporo, ale w nic nie jestem wgłębiona. I przeraża mnie pójście jedną ścieżką. Że będę siedzieć w jakiejś korporacji i robić głupoty, które tak naprawdę nie będą miały większego znaczenia. W zasadzie większość rzeczy tak odbieram..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kanji
Dostałam się na ekonomię, ale na średnim uniwerku. Ale poszłam na coś innego. w ogóle - denerwuje mnie to gadanie 'nie będziesz mieć po tym pracy'. Faktycznie lepiej iść na coś, czego nie lubisz, i potem się męczyć. Przeraża mnie w ogóle takie podejście do życia. Powiecie, że jestem naiwna i czas wyjść z bajki. Ale ja chcę ją próbować stworzyć... zresztą nieważne. Znowu nie zmieniłam nicka.. ale to ja cały czas pisałam (autorka)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kanji
Taki paradoks. Każdy mówi, że rachunkowość jest bardziej opłacalna. Więc ludzie na nią idą. A to nie jest tak, że kilka lat temu kazali iść na ekonomię, lud szedł, a później było ich już za dużo? Tak samo będzie z FiRem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Po rachunkowosci mozesz sobie biuro rachunkowe otworzyc a na to zawsze jest zapotrzebowanie.W uk jak bylem to tam wogole szukali sporo osob ,bo duzo budowlancow sie rozlicza. Po finansach czy administracji albo marketingu ciezko z praca

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×