Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Mój facet wyjechał

Polecane posty

Gość gość

Witajcie! mój problem polega na tym, że mój facet wczoraj wyjechał na roczne szkolenie do miasta oddalonego o 400km, wyjechał zaledwie wczoraj a Ja przeżywam to niczym żałobę... poważnie, wszystko doprowadza mnie do łez(nie mogę przestać płakać); chodzę napuchnięta i w kółko myślę o tym, że to ROK rozłąki. Sytuacja ma jednak pewne plusy, co dwa tygodnie ma zapewniony powrót do domu (autobusem). Przed swoim wyjazdem obiecywał, że będzie wracał na każdy weekend(będzie szukał czegoś na własną rękę), ALE dzisiaj jak rozmawialiśmy już tak mocno przy tym nie obstawał - teraz jest na etapie 'postaram się'. Tak, wiem.. ludzie wyjeżdżają za granicę i często nie widują się nawet całe miesiące itd, ciągle to sobie powtarzam, ale mimo to jest mi strasznie przykro. Jesteśmy młodzi, parą jesteśmy niecałe 3 lata, dotychczas nasze życie wyglądało równie tragicznie, ponieważ Ja studiowałam w innym mieście, mimo to przyjeżdżałam kiedy tylko miałam wolną chwilę, najdłużej nie widzieliśmy się chyba max 5-6 dni. Myślałam, że chociaż wakacje spędzimy razem i odbijemy sobie ten czas kiedy nie mogliśmy wielu rzeczy razem zrobić. Boję się, że tego nie przetrwamy, że to dla nas zbyt wiele. Ja chodzę i płaczę, wszystko mi go przypomina, a on, z tego co sam przyznał, czuję się wspaniale(ma kolegów). Do tego wszystkiego dochodzi fakt, że najzwyczajniej w świecie się boję, że on kogoś pozna, że sobie tam kogoś znajdzie, jestem o to zazdrosna. Nie wiem już co mam robić, czuje, że rozpoczyna się najgorszy rok w moim życiu, staram sobie to tłumaczyć na wszystkie sposoby, że będzie wracał itd, ale w mojej głowie jest tylko jedno: TO AŻ ROK. Od początku naszej znajomości cały czas żyjemy na odległość i wiele razy go prosiłam, że się do mnie przeprowadził, żebyśmy zamieszkali razem, ale on ciągle powtarzał, że nie che się wyprowadzać z naszego rodzinnego miasta, boli mnie że teraz mógł to zrobić. Nigdy nawet nie mieszkaliśmy razem, nie zbudowaliśmy silnych fundamentów, tak jak inne pary. Po głowie chodzi mi nawet myśl o rozstaniu, bo Ja potrzebuje bliskości cały czas, a nie tylko raz w tygodniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
przecież i tak się rozstaniecie. On tam będzie bzykał inne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
taka tragedia to nie tragedia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dla mnie to tragedia :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dacie rade. Ja przetrwalam pol roki rozlaki i owszem byl to najgorszy czas w moim zyciu, ale teraz tego sie nie pamieta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×