Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

matziek

Poradźcie mi proszę

Polecane posty

Sorry, że wcinam się na babskie forum i to z takim ciężkim tematem, ale po prostu już nie wiem, czy to ja jestem zaciętym, ześwirowanym gościem z fobiami, czy też moja narzeczona postępuje nie fair. Może jako kobiety będziecie umiały wniknąć w to.Proszę pomóżcie i wypowiedzcie się. Jesteśmy w związku od 4 lat.Szalona i wielka miłość, ale i trudności : totalna nieakceptacja Jej rodziców, obustronnie trudna przeszłość, do tego różnica wieku. Tak się potoczyły jednak nasze losy, że przy całym romantyzmie i pięknie naszego związku moja narzeczona zdradziła mnie już dwukrotnie, a trzeci raz prawie (nie licząc epizodów typu zaawansowane rozmowy na czacie, czy smsy i spotkanie z byłym kandydatem na faceta).Okłamywała mnie również często, lub nie mówiła o tym, co szykowała za moimi plecami (nagłe wyprowadzenie się z mieszkania, po dwumiesięcznych zakulisowych pertraktacjach z rodzicami zamieszkania wraz z siostrą w jednym z ich mieszkań). Wiem, że w tym kontekście może to brzmieć dziwnie, ale łączył nas i łączy cały czas bardzo silny związek uczuciowy, czułość i przywiązanie. Co chcę poruszyć? Chodzi o to, że rok temu (po tym incydencie z wyprowadzką) wynajęliśmy całkiem inne, nowe mieszkanie i postanowiliśmy być dalej razem mimo to wszystko i - można powiedzieć - z nowym początkiem. Ja wybaczyłem wszystkie krzywe sytuacje z przeszłości i postanowiliśmy iść dalej razem. I teraz problem dla mnie leży w tym, że moja narzeczona uważa, że przeszłość należy odciąć i powinienem mieć do niej całkowite i bezwzględne zaufanie. Ja natomiast uważam, że powinna mi pomóc to zaufanie do niej odzyskać i nie może wymagać, że będę je miał ot tak na pstryk. Ona uważa, że nawet jeśli coś w jej postępowaniu już po tym wszystkim wydaje mi się nie do końca fair, powinienem ufać i nie wymagać niczego, wyzbyć się wszelkich podejrzeń itp. Ja natomiast sądzę, że to po jej stronie leży udowodnienie mi, że mnie kocha, że będzie już wierna i lojalna i że pomoże mi pozbyć sie demonów przeszłości. Teraz przykład : rozpoczęła pracę w nowej firmie. Po jakichś trzech miesiącach pojawił się tam stażysta, z którym zaczęła wiele razy w ciągu dnia wychodzić na papierosa, rozmawiać, do tego stopnia, że aż jej szefowa się żartobliwie do tego odniosła. Okazało się też, że często wraca z nim z pracy. Ok, w sumie nic strasznego, ale w pewnym momencie zasygnalizowałem Jej, że trochę jest to dla mnie przykre, nie za bardzo mi się podoba i czy mogłaby z tym trochę przyhamować. Bo często o tym myślę, zaczynam się martwić, zastanawiać itd.Jej reakcja (za każdym razem gdy poruszałem temat tego stażysty) była gwałtowna i ostra : uważała, że "czepiam się bez powodu", że "nie będzie rozmawiać o moich fobiach", a po jakimś czasie zaczęła grozić odejściem jeśli "będę wymuszał na niej określone zachowanie". Twierdziła, że wszystko jest ok, nie ma sobie nic do zarzucenia i "nie pozwoli na to, żebym wymuszał coś na niej", słowem, że moje obawy są fobią i nie maja podstaw. Być może tak jest, ale boli mnie to, że nie chce o tym ze mną porozmawiać, w żaden sposób zmienić układu z tym stazystą biorąc pod uwagę tę naszą trudną przesżłość. Uważa, że skoro zdecydowałem się dalej z nią być - nie powienienem do tematu wracać i powinienem jej ufać na 100%. Ja z kolei uważam, że człowiek, który dał czadu w jakiejś kwestii powinien wziąć odpowiedzialność za osobę, która zranił i własną pracą doprowadzić do pełnego powrotu zaufania partnera. A wy? Co na ten temat myślicie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
w pewnym sensie i ona ma rację i Ty. Ona z tym,że w związku powinno być zaufanie a Ty,że gdy ktoś to zaufanie zawiódł powinien udowodnić,że jednak na nie zasługuje. Problem w tym,że ona nie zamierza Ci nic udowadniać a Ty nie chcesz sie godzić na coś takiego i słusznie. Dziwie Ci sie,że za te zdrady jej nie zostawiłeś. To śmieszne,że po tym wszystkim to ona grozi Ci odejściem a nie Ty jej.. niestety ale wybaczając jej te zdrady dajesz jej tym samym przyzwolenie na kolejne,bo ona wie,że i tak ma Cie w garści. A widać,że laska ma zdradzanie we krwi. Zapewne dlatego wolałaby żebyś sie nie czepiał i nie śledził tego co robi - bo wie,że ma coś na sumieniu. Moim zdaniem wasz związek jest toksyczny i trudno będzie go odbudować,bez zaufania nie ma sensu. A skoro ona nawet sie nie stara zadośćuczynić Ci te krzywdy jakie wyrządziła...i w ogole nawet skruchy nie okazuje,żalu jakiegoś tylko jeszcze do Ciebie ma pretensje...wykorzystuje Cię. Mysle,że zasługujesz na kogoś kto Cie będzie szanował i kochał,tej pani powinieneś już dawno podziękować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Głupie teksty o konieczności zaufania to typowa zagrywka zdradzaczy i kłamców. Uciekaj gdzie pieprz rośnie zanim ta kobieta co luźne majtki nosi zamieni Twoje życie w piekło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ona manipuluje Tobą, zamiast czuć skruchę wpędza Cię w poczucie winy, że masz zarzuty co do jej zachowania. Zachowujesz się jakbyś przepraszał za swoje reakcje, kiedy są one zupełnie sluszne i masz prawo mieć podejrzenia po jej zdradach. A druga sprawa, ona widzi, ze może zrobić z Tobą co zechce skoro wybaczyłeś jej do tej pory te zdrady, nie szanuje Cię ma Cię za zwykłego łosia, którego można robić w nieskończoność. No i swoją drogą jej się to udaje, bo Ty choćby co noc udawała się na orgie i tak przyjmiesz spowrotem swoją księżniczkę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wypyerdoliłbym ją na zbity pysk. miej godność i jaja, chłopie!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie masz fobii, laska jest po prostu flirciarą, pisząc dyplomatycznie. A pisząc wprost...puszczalska jest, a Ty rogami rysujesz futryny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie uważam, że ona mnie w tym ostatnim roku zdradza. Myślę, że stara się być w porządku. Nie o to mi jednak chodziło. Moje pytanie jest inne : czy jeśli w związku dochodzi do kłamstw i zdrad, ale pokrzywdzona strona jednak wybaczy i zdecyduje się na "nowy początek", to : - należy odciąć stare brudy, nie wracać do nich i na powrót obdarzyć 100% zaufaniem, jeśli już podjęło się taką decyzję (wariant mojej narzeczonej) - strona, na której ciążą stare winy powinna zrozumieć i szanować obawy i podejrzenia (nawet jeśli bezpodstawne), swoją postawą pomagać i pracować nad odbudową zaufania (mój wariant)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Myślę, że powinna się jednak trochę postarać, jeśli naprawdę cię kocha. Zrozumieć, co czujesz po tamtych wydarzeniach z przeszłości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ja myślę, że jej niewygodnie z tym obciążeniem i nie bardzo sie przejmuje tym co ty czujesz/nieczujesz. Po mojemu to liczy sie jej komfort i pewnie wolała by, zebyś wtedy odszedł. Poniosłaby kare, zamknęla temat i rozpoczela cos nowego bez obciażeń. A tak to ty jestes takim chodzacym wyrzutem sumienia, a ona musi to nosić na plecach. Jeśli cię kocha, to powinna cię zrozumiec, odrabiac twoje zaufanie i walczyc o ciebie, a ona chyba bardziej dba o siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeśli jest jak piszesz, że ona jest teraz w porządku wobec Ciebie, to może daj jej szanse, skoro postanowiłeś wtedy z nią zostać?Co Ci szkodzi, jak się okaże, że jednak jest wobec Ciebie nie fair, to najwyżej odejdziesz, a ona zostanie z takim syfem w głowie, że żal. A jeśli będzie ok, to na zaufaniu można dużo dobrego zbudować, więc warto. Nic nie ryzykujesz, a możesz zyskać? Ja na jej miejscu bym się spaliła ze wstydu gdybym jeszcze raz coś takiego wykręciła.Mała szansa, że to zrobi. Chyba, że nie ma kompletnie żadnych zasad ani morale.No ale wtedy po co Ci taki ktoś przy boku??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chłopie, postaraj się otrzepać z emocji i spójrz na to trzeźwo z boku! Po tym jak wybaczyłeś jej zdrady Ona powinna chodzić wokół Ciebie i dbać o ten związek ile w niej sił! A nie flirtować z kolejnym kolesiem i jeszcze pretensje mieć do Ciebie że masz fobie. Laska jest "takim typem" i tego nie zmienisz. Zastanów się jakie życie sobie chcesz zafundować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
...i jeszcze ten Twój tekst "nie uważam że ona w ostatnim roku mnie zdradza". Nie no, łał, co za osiągnięcie! Maćku, skoro laska zdradzała Cię na początku związku, to kilka lat na handlu porożami będziesz mógł niezły biznes robić! Kasa przyda się na psychoterapię dla Ciebie. Uciekaj gdzie pieprz rośnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zastanów się skąd był taki szał na "50 Twarzy Greya"? Poczytaj. Kobiety cenią w facetach siłę i niezależność, smutna prawda jest więc pewnie taka, że ona tą twoją szlachetność, uczucia, wybaczanie, traktuje jako słabość. Ot co. I dlatego robi co chce i nie liczy się z Tobą.Gdybyś ją wtedy rzucił pewnie by wróciła zapłakana i prosząca.A tak czuje przewagę i ją wykorzystuje. To, że tam chodzi zapalić z jakimś gościem, czy wraca z nim z pracy to jeszcze nie tragedia, ale że nie chce o tym z Toba gadać i Cię zlewa, czy op...dala jak dopytujesz, to już świadczy dokładnie o tym co napisałem. Świat to nie bajka panie Wrażliwy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie masz żadnej fobii, to normalne, że jak kogoś coś takiego spotkało to potem się boi powtórki, ale czas leczy rany, wyluzuj, a dziewczynie zamiast pytać i smendzić wyślij konkretny komunikat jak ci cos nie pasuje w tym co robi. a jak przekroczy granice, zacznie przesiadywać w robocie, znikać wieczorami, smsować, to po prostu spakuj ją na klatkę i wylot. i żyj dalej ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Człowieku jak bardzo trzeba siebie nei szanować, żeby tkwić w takim związku? Ile razy ma Cię okłamać/zdradzić, żebyś z nią zerwał i odetchnął? Jesteście narzeczeństwem, planujecie wspólną przyszłość i jak Ty ją sobie wyobrażasz? Ty bedziesz siedział w domu z dwójką dzieci, a Twoja kobieta będzie z innym facetami się bawić? Naprawdę chcesz budować przyszłość z kobietą, która ciągle Cię rani? Ona nie przestanie tego robić, ma taką naturę, niech to do Ciebie dotrze. Śmieszą mnie słowa o wielkiej, romantycznej miłości w związku, którym dochodzi do zdrady. Rozumiem, że te zdrady to jej sposób na okazanie swojej wielkiej miłości do Ciebie? Wybaczając jej, dajesz pozwolenie na zdradę. Będzie ślub kościelny? Przypuśćmy, ze Wam nie wyjdzie, postanowicie się rozwieść, będziecie chcieli unieważnić małżeństwo i wierz co? Nie da rady! Bo wybaczając przed ślubem jej wyskoki w bok, dajesz jej pozwolenie na zdrady, godzisz się na to. Otrząśnij się! Znajdź sobie kobiete, która potrafi naprawdę kochać, szanowac i wspierać swojego partnera.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziękuję Wam za wszystkie wypowiedzi - dały mi pokaźny materiał do myślenia.Chcę jednak dodać, że może ten mój wpis można było czytać jednostronnie, ale to nie jest tak, że ja to taki wspaniały, a ona latawica. Fakt, że te zdrady były, ale jest to przeszłość i przez ostatni rok nie mogę mojej narzeczonej niczego zarzucić w tej kwestii. Temat wyniknął z tego, że mnie brak jej pochylenia się nad tematem, niespecjalnie akceptuję wariant "było - minęło", chciałbym, żeby mi pomogła swoją postawą dojść do normalności związkowej, a ona uważa, że powinienem sobie poradzić sam i skoro zdecydowałem się zostać nie wracać do tematu. Ona po prostu uważa, że zaufanie to podstawa i jeśli w związku z przeszłością go nie mam, to wszystko to nie ma sensu.Ja uważam, że zaufanie to podstawa, ale jeśli ona je zawiodła to powinna teraz odbudować i zrozumieć moją nadwrażliwość w temacie kontaktów z facetami. I dlatego motyw ze stażystą (nawet jeśli kompletnie bezzasadny) budzi moje poczucie niesprawiedliwości...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jak to masz sobie poradzic sam? to w koncu jestes sam czy z nią? bo jak z nią to powinniscie sobie razem radzić,wspierać się a widać ona tego nie uznaje. ''zdradzilam cie to teraz sobie z tym radź sam i siedź cicho,nie chce wysluchiwac pretensji" co za beczelna i zimna,podła jędza ona chce zebys jej dalej ufal bo takiego kogos latwiej dalej oszukiwac a z Ciebie cięzki frajer co sie daje wykorzystywac i oszukiwać...no ale skoro tak wolisz to sie z nią męcz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×