Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość Mewa25

mama twierdzi, że kocham przyjaciela

Polecane posty

Gość Mewa25

potraktujcie, proszę, mój problem poważnie, bo ja już nie mam pomysłu jak rozmawiać z moją mamą. w liceum poznałam chłopaka. zaprzyjaźniliśmy się. to chyba była moja (i jest do dzisiaj) jedyna i najprawdziwsza przyjaźń (mimo, że różnie bywało). Nie przeczę, że na początku liczyłam na związek, ale z biegiem lat poznałam go lepiej i miłość zniknęła, zastąpiła ją życzliwość, zrozumienie i naprawdę dorosła przyjaźń bez jakichkolwiek podtekstów, ani razu nie spaliśmy razem, nie całowaliśmy się, nie było między nami żadnych dwuznacznych sytuacji. mamy stały kontakt, często do siebie dzwonimy. na początku roku poznałam faceta, z którym jestem dziś w związku. on wie o moim przyjacielu, zna całą historię, akceptuje to, nie jest zazdrosny itp., ale moja mama raz na jakiś czas wraca do tematu. mówi mi, że ona z boku widzi lepiej, że to nie jest normalne, że dziewczyna przyjaźni się z chłopakiem, że nie ma takiej przyjaźni i że jeszcze z tej całe historii będzie płacz. Z ręką na sercu przyznaję, że kocham tylko mojego chłopaka. Jest mi z nim dobrze, to tak naprawdę mój pierwszy związek, chociaż jestem dobrze po 20stce. Jak mam wytłumaczyć to mamie? Każda rozmowa na ten temat kończy się kłótnią...mnie już trafia szlag jak znowu zaczyna się ten temat, a mama tłumaczy to, że chyba coś jest na rzeczy, ze ma rację i dlatego ja tak reaguję... co mam robić? nie umiem cieszyć się fajnym związkiem i tym, że mam wokół siebie fajnych ludzi jeśli ciągle wisi nade mną widmo takiej rozmowy :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jesteś pewna, że mama nie ma racji?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Matką ma rację, "przyjaciel" mimo że tobą nie zainteresowany lubi mieć cię przy sobie, jeśli się oddalisz i zajmujesz swoim facetem - rozwali twój związek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Bolek napisał:

Matką ma rację, "przyjaciel" mimo że tobą nie zainteresowany lubi mieć cię przy sobie, jeśli się oddalisz i zajmujesz swoim facetem - rozwali twój związek

Jeśli to prawdziwy przyjaciel to nie robił jej takich akcji. Jeśli był obok jako przyjaciel, a skrycie podkochiwał się w niej, to myślę, że tak to się mogło skończyć. Mnie bardziej martwi postawa matki która jątrzyła niepotrzebnie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A co Ty się tak przejmujesz gadaniem Twojej matki? Niech sobie kobieta gada jak ma ochote. Ja pół życia robiłem muzykę, a moja matka mwóiła, że mi słoń na ucho nadepnął. Nie rozumiesz tego, że w czasach młodości Twojej matki, taka przyjaźń miedzy facetem a kobieta, była nie możliwa, a do tego na prawdę źle postrzegana? Jak Ci się wydaje, jak w czasach naszych rodziców byłaby nazywana dziewczyna, która ma partnera, a blisko przyjaźni się z innym mężczyzną? Podpowiem Ci - dziw.... Niestety nasi rodzice są tak ukształtowani, czasy się zmieniły ale my również musimy brać poprawkę na to, że oni są starsi i już tak łatwo się nie przystosowują do trudnych dla nich sytuacji. Trochę wyrozumiałości, daj matce gadać jak lubi, to przecież jej problem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Looper napisał:

A co Ty się tak przejmujesz gadaniem Twojej matki? Niech sobie kobieta gada jak ma ochote. Ja pół życia robiłem muzykę, a moja matka mwóiła, że mi słoń na ucho nadepnął. Nie rozumiesz tego, że w czasach młodości Twojej matki, taka przyjaźń miedzy facetem a kobieta, była nie możliwa, a do tego na prawdę źle postrzegana? Jak Ci się wydaje, jak w czasach naszych rodziców byłaby nazywana dziewczyna, która ma partnera, a blisko przyjaźni się z innym mężczyzną? Podpowiem Ci - dziw.... Niestety nasi rodzice są tak ukształtowani, czasy się zmieniły ale my również musimy brać poprawkę na to, że oni są starsi i już tak łatwo się nie przystosowują do trudnych dla nich sytuacji. Trochę wyrozumiałości, daj matce gadać jak lubi, to przecież jej problem. 

Nie zgodzę się z Tobą. Powinno ucinać się takie zapędy i stawiać jasno granice. Zauważ, że to trajkotanie mamy sprawia dyskomfort psychiczny. Ja mam fantastyczne relacje z mamą, ale nie przekraczają chorych granic. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, elektryzująca napisał:

Nie zgodzę się z Tobą. Powinno ucinać się takie zapędy i stawiać jasno granice. Zauważ, że to trajkotanie mamy sprawia dyskomfort psychiczny. Ja mam fantastyczne relacje z mamą, ale nie przekraczają chorych granic. 

Tak uważam, że masz rację ale to jak to wpływa na autorkę, to też trochę przesada. Musi nabrać dystansu. To tak jak pisaliśmy wczoraj, jeśli bardzo długo coś komuś tłumaczysz i to nic nie daje, to po prostu to olej. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, Looper napisał:

Tak uważam, że masz rację ale to jak to wpływa na autorkę, to też trochę przesada. Musi nabrać dystansu. To tak jak pisaliśmy wczoraj, jeśli bardzo długo coś komuś tłumaczysz i to nic nie daje, to po prostu to olej. 

Mam w otoczeniu przypadek gdzie dziewczyna nie ucinała zapędów nadopiekuńczej mamy i dziś jako matka i partnerka tłumaczy się matce z różnych swoich decyzji i zachowań, co w głowie mi się nie mieści.

tym bardziej że moje relacje z mamą wyglądają nastepujco:

http://dowcipy.   autentyki.pl/185

moja mama mawia że nie ma córki no to nie córka to... 🤣☝️a ja jej mówię, że ma iść do apteki po nie/pier/dol😅

koleżeńskie relacje z granicami. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

ciągnąć temat poważniej to trochę napsulam krwi mamie bo stawiałam granice już w bardzo młodzieńczych latach. Bardzo szybko zaczęłam żyć na swój rachunek. Efekt jest taki, że nie wtrąca się w moje życie, dopóki nie poproszę o radę. Myślę, że rodzice powinni żyć swoim życiem, a dzieci swoim. Dziewczyna jest już w takim wieku, że trajkot mamy jest zbędny...

Edytowano przez elektryzująca
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, elektryzująca napisał:

ciągnąć temat poważniej to trochę napsulam krwi mamie bo stawiałam granice już w bardzo młodzieńczych latach. Bardzo szybko zaczęłam żyć na swój rachunek. Efekt jest taki, że nie wtrąca się w moje życie, dopóki nie poproszę o radę. Myślę, że rodzice powinni żyć swoim życiem, a dzieci swoim. Dziewczyna jest już w takim wieku, że trajkot mamy jest zbędny...

Tutaj się zgodzę. Myślę, że w życiu każdego przychodzi ten czas gdy powinien postawić granicę. Faktycznie, również znam ludzi, którzy w odpowiednim momencie tych granic nie postawili i ma to wpływ na ich dorosłe życie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sporo energii zużywacie żeby udzielić porad użytkowniczce, która wpisała się prawie 5 lat temu. Naprawdę myślicie, że ona je jeszcze przeczyta? 😏

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Puchacz Rolny napisał:

Sporo energii zużywacie żeby udzielić porad użytkowniczce, która wpisała się prawie 5 lat temu. Naprawdę myślicie, że ona je jeszcze przeczyta? 😏

Omawiamy nieśmiertelne tematy stawiania granic innym ludziom i o przyjaźni gdy jest się w związku. Ponadczasowe rozważania. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×