Gość gość Napisano Wrzesień 24, 2015 Po 5 latach związku zostawił mnie facet. Był dla mnie wszystkim. Wychowywał moje dziecko, które traktowalo go jak swojego tatusia. Bo biologiczny miał gdzieś to że zostanie ojcem. Jak zawsze początki były piękne. Był moja prawdziwa miłością dla niego robiłam wszystko. Tak naprawdę na każde skinienie. Mój błąd bo nauczyłam go tego jak bardzo jest dla mnie ważny. Od pól roku zaczęło się coś psuć. Czepial się byle powodu tak żeby sprowokować kłótnie. Nigdy nie wyciągnął pierwszy ręki zawsze ja leciałam pierwsza . Wynajmowaliśmy mieszkanie a jak mu coś nie pasowało to kazał mi się pakować i wyp ... Zrobiłam to ale wytrzymaliśmy bez siebie tydzień. Wróciłam. I przez jakiś czas było dobrze. Dwa tygodnie temu szlam do pracy na ulicy zaczepił mnie jego kolega ( facet starszy ode mnie o dobrych kilka lat. Ma żonę i dziecko) przychodził do nas do domu. Ja nie darzyłam go sympatią przez jego dziwne gadki. Raz powiedziałam mojemu że go nie trawię i nie chce żeby przychodził do nas do domu. Wtedy co mnie zaczepił na ulicy zatrzymał się i chciał pogadać. Powiedzial żebym wsiadla do auta bo zatrzymał się na skrzyżowaniu i odjechał ok 100m. Zapytal gdzie idę i co robi mój facet. 1 minuta rozmowy i wysiadłam. Jak wróciłam po pracy do domu to powiedziałam mojemu ze widziałam się z jego kolega i wsiadłam do auta. Nie mam w zwyczaju go okłamywać bo byłam pewna że to ten jedyny. Mój facet stwierdził że już nie chce być ze mną bo nie ma do mnie zaufania i on nie wie co robiłam tam w aucie. Zabolało mnie to bardzo bo nigdy nie dalam mu powodu do tego żeby mógł przez chwilę pomyśleć że mogłabym go zdradzić. Jestem już po 30 mam dziecko i nie w głowie mi skoki w bok. To z nim chciałam być na zawsze. Nie wiem co myśleć o tym wszystkim czy to moja wina czy to on ma jakiś problem ze sobą Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach