Gość gość Napisano Październik 25, 2015 Pytanie do kobiet, mam 20 lat i coś mi nie idzie z dziewczynami... Zastanawiam się co jest nie tak, w porównaniu z innymi facetami wyglądam dobrze (skromny nie jestem, pyszny też nie, po prostu znam swoją wartość), znajomych też mam więc z charakteru chyba nie jestem taki zły, towarzyski, otwarty do ludzi, lubię zawierać nowe znajomości, ale nie znoszę rozmawiać o swoich problemach nawet z przyjaciółmi. Nie raz bywało tak, że poznawałem jakąś dziewczynę i była wręcz mną zafascynowana, a później klapa. Było też trochę dziewczyn, które ewidentnie mnie "bardzo lubiły" (i to było widać) a ja je zlewałem.. (teraz żałuje). Wydaje mi się, że moim problemem może być to, że chyba się nie staram... Bo jak sobie pomyśle to ani razu nie było tak żeby jakaś dziewczyna mogła odczuć, że oprócz tego, że ją bardzo lubie to chce czegoś więcej (przynajmniej ja bym się nie zorientował na jej miejscu). Problem w tym, że nie lubię się narzucać, trochę ciężko mi się przemóc żeby dać jakiś znak bo wydaje mi się to desperackie... Zresztą trochę się boje odrzucenia. Trochę głupie, że 20 latek się pyta - co robić? Zapraszanie gdzieś co chwila nie jest takie troszke "desperackie"? Jak to u Was wygląda, po czym poznać, że jesteście zainteresowane jakimś facetem? Czy same w ogóle proponujecie spotkania? Po czym poznać, że dziewczyna mnie tylko lubi i nie mam na co liczyć? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach