Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Załamany 2015

Jak bez NIEJ żyć

Polecane posty

Gość Załamany 2015

Załamany 2015 dziś [09:28] Witam Wszystkich. Opowiem moją historię. W mojej jeszcze żonie zakochałem się w podstawówce. Początki były trudne, długo czekałem na jej miłość. Przez lata mieliśmy upadki i wzloty. Kilka razy rozstaliśmy się jednak moja miłość sprawiała, że do mnie wracała. Po latach urodziło na się dziecko, później ślub, najpiękniejszy okres mojego życia jednak Nasze rozstania zrobiły duży ślad w mojej psychice, zazdrość wypominanie, obawa że mnie zostawi, włączał mi się agresor po alkoholu ( nie było wyzwisk, rękoczynów). Kilka miesięcy temu zaczęliśmy się od siebie odsuwać - bardziej żona, przestaliśmy rozmawiać o problemach, oczekiwaniach. Dwa miesiące temu pierwszy kryzys, żona che odejść, prosiłem , błagałem spróbujmy, została - moim zdaniem jeden z najcudowniejszych miesięcy które razem spędziliśmy: najlepszy urlop, rocznica ślubu. Miesiąc temu żona stwierdza, że chce rozwodu i była ze mną tylko z litości. Kop w jaja po 25 latach mojej bezgranicznej miłości, żadnych zdrad liczyła się tylko ONA ta jedyna. Moje poczucie wartości spadło do 0. Wiem , że nie byłem ideałem i potrzebny mi był kubeł zimnej wody. Żona się wyprowadziła, zostałem z dzieckiem, nie powiem radzę sobie, sprzątanie, pranie, prasowanie, czasem gotowanie, opieka nad dzieckiem, lekcje to nie stanowi żadnego problemu. Najgorsza jest samotność i świadomość, że straciłem najcudowniejszą kobietę na świecie bez której nie potrafię i nie chcę żyć. Moja Żona ma plan na dalsze życie - chce być szczęśliwa tylko mnie nie widzi u Swojego boku a pragnę to zmienić tylko nie wiem jak. Pomocy!!!!! Zgłoś gość dziś [09:34] Normalnie żyć. Tak jak ona bez ciebie. Olała cię to niech spada. Znajdź sobie szybko inną to najlepsze lekarstwo. gość dziś [09:41] Ona by była idiotką, gdyby wróciła. Żyć 25 lat z alkoholikiem, do tego, urodzić mu dziecko, być za niańkę w każdej sytuacji, gosposią, sprzątaczką twoich rzygowin, kochanką w sypialni, pseudo-psychologiem leczącym twoje nastroje bez picia i w okresie twojego picia, lata zamiatania pod dywan twojego problemu alkoholowego, utajnianie przed wszystkimi, że tyle lat poświęciła lumpowi, gdy inne mają ten komfort bycia z trzeźwym, nie pijącym nałogowo mężem, lata wstydu za twoje zachowania w miejscach publicznych, tłumaczenie przed dzieckiem, że tatuś jest chory..ech, moim zdaniem i tak długo wytrzymała z taką świnią jak ty. Jednak lepiej późno niż wcale. Temat wygląda na prowokację bo tak naprawdę, żadna kobieta z alkoholikiem tyle lat nie wytrzyma bo to ją samą rozwala psychicznie, nawet jak jest wspólne dziecko, ślub i kilka miesięcy nie picia delikwenta. Swoją drogą taka "bezgraniczna miłość" zawsze trzyma się MOCNO tylko i wyłącznie butelki, z krótkimi okresami nie picia.lapka.gif Załamany 2015 dziś [10:15] Z tym alkoholikiem to przesadziłaś lub przesadziłeś, piję o wiele rzadziej od mojej żony, jak piłem to tylko z nią, nigdzie się nie szlajam, nigdzie nie chodzę z kolegami, praca dom, dziecko i tak w kółko, moja żona jest rozrywkowa dziewczyną , nie pisałem o tym wcześniej to ja mam problem z jej imprezami, wracała o 4 rano , a ja siedziałem i czekałem na nią, gość dziś [10:17] to czekaj dalej, SKARBIE lapka.gif Załamany 2015 dziś [10:32] Szukam osób z którymi mógłbym normalnie porozmawiać bez oczerniania żadnej ze stron, próbuję znaleźć rozwiązanie naszych problemów, dla otoczenia zawsze byliśmy idealną parą, stawianą za wzór, gdybym był takim potworem jak piszesz sam bym ją namawiał do rozstania, nie znasz mnie a ferujesz takie wyroki. Dziwne, że Jej Koleżanki namawiają ją do powrotu i to te które właśnie znają mnie z imprez na których byłem z żoną bo na inne nie chodzę. nigdy nie sprzątała po nie rzygowin, nie robiłem żadnych burd w jakimś alkoholowym amoku, napisałem że włączał mi się agresor ale nie taki o jakim myślisz, tylko taki że chciałem być sam i żeby nikt się do mnie nie odzywał i zszedł mi z drogi, a jak nie zszedł to to ja schodziłem gość dziś [10:39] Szczerze?? Odpuść sobie wiem ze łatwiej napisać niż zrobić ale widać woli imprezy niż rodzinę. Ja sobie nie wyobrażam żeby zostawić dziecko i się wyprowadzić. Jak kocha to wróci a jak nie to jej wybór Załamany 2015 dziś [10:46] Naszym głównym problemem był brak komunikacji, zamknięcie się na problemy drugiej osoby, nie rozmawialiśmy o naszych oczekiwaniach w stosunku do siebie, częściej to ja mówiłem, pamiętam że podczas jakiej rozmowy powiedziałem w złości , że nie interesują mnie jej problemy i nie zwróciłem uwagi na to że moja ukochana się przede mną zamyka, szuka ucieczki z domu to było jej wołanie o pomoc, tylko że ja byłem na to wszystko ślepy i dziś to widzę i pragnę to naprawić tylko nie wiem jak Załamany 2015 dziś [11:31] Trochę tłumaczę bo każde z nas jest odpowiedzialne za rozpad naszego małżeństwa. Wiem, że w tej chwili tylko ja chcę ratować nasz związek. Nie potrafię i nie chcę uwierzyć, że to już koniec. Próbuję znaleźć jakieś rozwiązanie, wiem najprościej byłoby powiedzieć "jak nie chcesz to spadaj, idź swoją drogą"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
poszukaj sobie nowej baby, po co ci glupia krowa co imprezuje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×