Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Brunetos244

ghfg

Polecane posty

Gość gość
Wejdźcie na kafeteria forum na temat ale polska jest biedna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Największym przegrywem życiowym jesteś ty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ciekawi mnie ich sposób myślenia na codzień. A może nie cierpią aż tak bardzo by się zabić ? Może jednak mają nadzieje na zmiane ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Twoje wygrane życie to podryw starych doop na imprezach dla wieśniaków? :D tak było widac jak sie ubierasz :D🖐️:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wejdźcie na kafeteria forum na temat ale polska jest biedna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bazalt28
Jest nadzieja na zmianę i plan działania, na razie sił brak... Ale to się musi zmienić, na pewno się zmieni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ciekawi mnie ich sposób myślenia na codzień. A może nie cierpią aż tak bardzo by się zabić ? Może jednak mają nadzieje na zmiane ? x To ja ci odpowiem :) - tak, nie cierpie az tak by sie zabić, bo mimo wszystko mam silną psychike, mimo ze inni uwazają mnie za słabą, ciele, niemote, popychadło, od dziecka byłam poniżana, krytykowana ze juz się przyzwyczailam do porażek (i równiez dlatego tak ciezko jest mi zmienic siebie i zycie) przyzwyczailam sie do bycia gó/wnem - tak, caly czas mam nadzieje na zmiane, nie stoje w miejscu, powoli staram sie wydostac z dna - jako nastolatka mialam czesto mysli samobojcze, ale bałam się zabic, bo mialam nadzieje na zmiane, bałam sie smierci, bałam sie o rodziców, mama załamałaby sie nerwowo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jakich starych dup ? 30 - 35 to stare dupy ? To kwintesencja kobiecości, jak nie sypiałeś z takimi kobietami to nie rozumiesz. Chyba już załapałem, znajdujecie sobie przytułek na takim forum jak np to i tu wegetujecie swoje życie, żeby sie nie kropnąć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Największym przegrywem to jest facet siedzący na babskim forum buhahaha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość SŁONECZNY SOLAR
Tej, jestem tu przypadkowo widze, ve aktualne, skoro masz konto na kafeterii to widocznie jestes zakompleksionym przegrywem, polecam Kościół i wiare w Boga to na prawde pomaga mordki :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wejdźcie na kafeteria forum na temat ale polska jest biedna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wejdźcie na kafeteria forum na temat ale polska jest biedna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Brunetos, dobrze powiedziane.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dość ładna ale nie w typie
Jestem przegrywem, ale miewam jednak szczęśliwe chwile. Bywa że umiem się cieszyć pier/dołami i to na tyle silnie by wręcz przeżywać coś w rodzaju lekkiej euforii. Na przykład kiedy "odkrywam" jakiś utwór muzyczny, który trafia w mój gust i się nim rajcuję - potrafię takie nagranie odtwarzać wielokrotnie i słuchając je odczuwać zadowolenie, przyjemność :) Na przykład kiedy przychodzi paczka z ciuchami i okazują się jeszcze fajniejsze niż kiedy je zamawiałam. Na przykład kiedy wracam z roboty w piątek i mknę sobie na rowerze do domu a aura jest sprzyjająca. Kiedy jestem w klubie i puszczają jakiś fajny kawałek, a ja się zapominam i tańczę tak jak mi się żywnie podoba nie zwracając uwagi na to czy się nie ośmieszam. Kiedy biorę do ręki książkę, np. fajną powieść grozy i zatapiam się w lekturze. To są niby głupotki, ale potrafią dostarczyć mi nieco radości. Tak ogólnie za dobrze nie mam, bo faceta brak, perspektyw zawodowych nie widzę, nie jestem generalnie lubiana, mam lekką fobię społeczną, mnóstwo kompleksów (w tym kilka na pewno uzasadnionych), ale jednak potrafię jak dzieciak ucieszyć się z jakichś drobiazgów i powiem szczerze, że lubię to w sobie. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Żeby się zabić trzeba mieć energię, pomysły i siłę. Widzicie to u osób z prawdziwą depresją?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zyja bo sie urodzili a zabic sie to jakos tak strach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dość ładna ale nie w typie
Obawiam się, że ten los może się nie uśmiechnąć, ale grunt to nie tracić zdolności do cieszenia się z różnych zdawałoby się drobnostek, a w gruncie rzeczy ważnych elementów, bo czyniących życie lepszym i nadającym mu chociaż "prowizoryczny" sens. Może po prostu jestem hedonistką, ale nie taką znowu zachłanną i wymagającą. Mój sens życia na dziś dzień to dążenie do przyjemności po prostu. Jestem przegrywem, choćby z tego względu, że mam taką osobowość która bardzo zniechęca innych czy po prostu nie przyciąga. Ludziom na mnie nie zależy, nie pragną kontaktu ze mną, ale w sumie to może być efekt moich nawet nieświadomych poczynań, gestów etc. Jestem z natury samotnikiem, więc nie powinnam narzekać, a jednak chciałabym być bardziej lubiana i szanowana przez innych. Jak widzę jak inni do innych się garną, a do mnie wręcz przeciwnie, to jakoś tak mi z tym głupio. :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja mam tak samo jak dość ładna : ) poza tym to przede wszystkim mama trzyma mnie przy życiu,bo jestem jej potrzebna,jestem sensem jej życia i beze mnie by się załamała. uważam,że samobójstwo to egoizm i podłość jeżeli ma się świadomość,że wyrządzi się tym komuś krzywdę no i Bóg - jestem pewna,że jest i że samobójstwo byłoby bez sensu skoro wiem,że śmierć to iluzja i że w taki sposób od problemów nie ucieknę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dość ładna ale nie w typie
Ja bym nie mogła się zabić, bo boję się bólu - to raz, żal mi by było najbliższej rodziny - to dwa, no i trochę wierzę, że parę miłych chwil mnie jeszcze czeka. Jednak nie będę ściemniać - nie chcę dożyć starości, mam nadzieję, że pod tym względem los się uśmiechnie i spełni tę zachciankę albo niech sprawi że mi się odmieni. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no taK. Wszystko sie sprowadza do tego w czym upatrujecie swojego wyzwolenia, zmiany na lepsze ? I co robicie w związku z tym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Brunetos co to znaczy dla Ciebie przegryw z depresją ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja jakiś czas temu bardzo uwierzyłam w siebie, bo widziałam, że moja zmiana wpływa na lepsze odbieranie mnie przez innych. Ale dla kobiety 1-2 lata to dużo, widzę że już się starzeję, mam zmarszczki przez ten cholerny stres, który odczuwam wśród ludzi. Moja młodość uciekła i zabrała tą pewność którą miałam przez chwilę, jak zrozumiałam jak się obchodzić z ludźmi. No i jestem na razie w kropce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dość ładna ale nie w typie
Wyzwolenie to wy/je/balizm na wszystko, na opinię ludzi zwłaszcza - czego spełnić się nie da, bo czy chcemy czy nie nasza egzystencja w dużym stopniu zależy od innych. Co by jeden z drugim nie mówił, nie jesteśmy zawieszeni w próżni żyjemy w jakiejś społeczności/społeczeństwie, ulokowani w pewnych strukturkach i strukturach. Wyjątek może stanowić sytuacja kiedy dosłownie leży się na kasie i ma się pewność, że tej kasy nigdy nie zabraknie. Pieniądze właśnie to wolność niestety, ale w bardzo bardzo dużej ilości, coś na miarę majątku potentata naftowego, a to więcej niż nawet kilkukrotność średniej krajowej (do której nie dociągam). :D Ewentualnie zdawałoby się prosta opcja to pogodzenie się z losem, nie przejmowanie się tym jak jest - ale tak się chyba nie da, zwłaszcza kiedy się jest jednostką wrażliwą o kruchej, niestabilnej konstrukcji psychicznej. No i wyzwoleniem od wszystkiego może być śmierć właśnie, ale tak czy inaczej to każdego z nas czeka, o ile nie cierpi się tak że nie idzie wytrzymać, raczej nie warto tego przyspieszać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pieniądze to nie żadna wolność bo niejeden milioner się zabijał. ale ludzie wolą się zamordować i dążyć do kasy niż na spokojnie pracować nad wyjebizmem na ludzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dość ładna ale nie w typie
Mi nie idzie ani praca nad wy/je/balizmem na ludzi ani nad zbijaniem majątku, ale z tych dwóch to prędzej to pierwsze jak już. :D Faktycznie, kasa nie musi dawać wolności, ale nie oszukujmy się, lepiej ją mieć niż nie. Daje wiele możliwości, zwiększa szansę na to by żyć tak jak się chce . Tylko by to miało sens musi być spełniony pewien warunek: mianowicie brak strachu o jej utratę, że o zarobieniu kuli w łeb z tytułu bycia krezusem nie wspomnę - bo życie w strachu to kiepskie życie. Takiej ceny posiadania dużych pieniędzy nie warto moim zdaniem ponosić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×